Prof. Marciniak: Ukraińska bomba z opóźnionym zapłonem

opublikowano: 26 października 2014
Prof. Marciniak: Ukraińska bomba z opóźnionym zapłonem lupa lupa
Fot. PAP/EPA

„Opcja prorosyjska przestała istnieć, ale Rosja może grać na konflikt wewnątrzukraiński”.

Stefczyk.info: Na Ukrainie trwają wybory parlamentarne. Czy mają one jakieś geopolityczne znaczenie?


Prof. Włodzimierz Marciniak: W obecnej chwili podział między Wschodem a Zachodem, między orientacją proeuropejską i prorosyjską na Ukrainie, stracił na znaczeniu. Tak czy owak zdecydowana większość parlamentu będzie prezentowała różnie rozumianą orientację europejską. W obecnej sytuacji, w obliczu konfliktu z Rosją, nie można w ogóle mówić o kursi prorosyjskim w ukraińskiej polityce. Pamiętajmy również, że wybory nie odbywają się na Krymie i w części Donbasu. A to właśnie te tereny były bardziej prorosyjskie. To również sugeruje, że o poważnym znaczeniu podziału na linii Wschód-Zachód można przestać mówić.


Jak rozumieć fakt nieprzeprowadzenia wyborów na Wschodzie i na Krymie? Ich przeprowadzenie w tym rejonach wydaje się niemal niemożliwe, ale czy to nie uznanie aneksji rosyjskiej? Jaki sygnał z tego płynie?

 

To jest przede wszystkim uznanie stanu faktycznego. Ukraina nie dysponuje potencjałem militarnym, by odbić te obszary. W tej sprawie zwyciężyło stanowisko liczenia się z realiami. Ta sprawa ma swoje polityczne, wyborcze odbicie. Różne partie proponują różne formy rozwiązania tej sprawy. Partia Petro Poroszenko kładzie nacisk na rozmowy pokojowe, ugrupowania twardsze, Partia Radykalna czy Front Ludowy Jaceniuka, skłaniają się raczej ku działaniom militarnym. Stosunek do Rosji jest ważny, ale dotyczy jedynie spraw taktycznych. Dla kwestii jedności Ukrainy ważne będą porozumienia zawierane przez nowe władze. Ukraina na pewno może podkreślać w swoich wewnętrznych aktach jedność i trwałość państwa i swojej suwerenności, w sensie prawnym, formalno-prawnym, może wskazywać na prawo do zajmowania tych obszarów. Szczególnie, że nikt nie uznał aneksji Krymu. Nie sądzę, by ktokolwiek uznał te dziwaczne twory powstałe w Doniecku czy Ługańsku.

 

 

Czytaj oryginalny artykuł na Stefczyk.info


 

Zaloguj się, by uzyskać dostęp do unikatowych treści oraz cotygodniowego newslettera z informacjami na temat najnowszego wydania

Zarejestruj się | Zapomniałem hasła