Prof. Ryba: Muzułmanie jaki skorupiaki

opublikowano: 19 listopada 2015
Prof. Ryba: Muzułmanie jaki skorupiaki lupa lupa

"Kto uderza w religię, jest wrogiem nas, Polaków".

Kto uderza w religię, jest wrogiem nas, Polaków, niezależnie od różnic między nami. Rozumieli to również nasi przodkowie. Także ci, którzy fascynowali się nowoczesnymi wówczas ideologiami

— podkreśla w najnowszym tygodniku „wSieci” prof. Mieczysław Ryba, historyk z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego i publicysta Radia Maryja.

W rozmowie z Jackiem i Michałem Karnowskimi historyk wyjaśnia, jakie były początki kryzysu cywilizacji.

Kryzys intelektualny zaczyna się najpierw wśród elit, a dopiero później dotyka całych społeczeństw. (…) Możemy przywołać koniec starożytnego Rzymu, gdy nadchodzili barbarzyńcy, a niewielu Rzymian uważało, że warto bronić swojej cywilizacji. Dziś nie spotkamy już Rzymianina. Teraz jest podobnie. Który z przeciwników chrześcijaństwa jest w stanie oddać życie za to, co głosi? Może jakieś najbardziej zideologizowane jednostki, ale reszta nie

— dodaje profesor.

Jak doszło do tego, że chrześcijańskie i katolickie narody Zachodu oddały swoją tożsamość niemalże bez walki?

Pierwsza porażka dokonuje się zawsze na poziomie rozumu. W przypadku Francji absolutyzm oraz gallikanizm, a więc ścisłe związanie Kościoła z państwem, przyniosły lenistwo i martwotę. Pojawił się, przywołując Feliksa Konecznego, błąd bizantynizmu, a więc dominacji państwa nad Kościołem. Tam, gdzie istniała autonomia Kościoła, było lepiej. Na przykład w I Rzeczypospolitej, choć wpływ Katolicyzmu był ogromny, Kościół nie został podporządkowany władzy. Dobroczynne skutki tego stanu rzeczy odczuwamy do dziś. Kościół w Polsce nigdy nie był postrzegany jako ten, który zniewala, a zarazem katolicy byli o wiele bar dziej przygotowani do obrony przed fałszywą ideologią. A już w Rosji, w której państwo było Kościołem, a cerkiew jego narzędziem, w starciu z bolszewizmem wierzący okazali się bezradni. Nie było żadnych Cristeros, była jedynie bierność

— wyjaśnia i dodaje, że nie można godzić się na takie rozumienie słowa „tolerancja”, które oznacza akceptację dla wszystkich postaw moralnych i etycznych.

Ideolodzy wojny kulturowej najbardziej nienawidzą siebie samych. Własnych korzeni i własnej kultury. Nienawiść do tego, co chrześcijańskie, i do tego, co narodowe, jest posunięta bardzo daleko. Tak daleko, że mimo uznania, iż multikulturalizm upadł — co ogłosili i Merkel, i Sarkozy, i Cameron — otwierają dziś imigrantom drzwi jeszcze szerzej. Widzą, że muzułmanie się nie asymilują, ale brną w to dalej. Mówią: ryzykujemy na maksa. Albo się uda, albo zginiemy

— dodaje.

Jeżeli Europę przyrównamy do akwarium, narody do różnych ryb, małych i dużych, ładnych i brzydkich, to muzułmanów powinniśmy przyrównać do twardych skorupiaków. Jeśli zaczniemy mielić, to przetrwają tylko skorupiaki. Bo muzułmanie nie przeżyli oświecenia, a ateizm traktują na równi z satanizmem. To jest więc samobójstwo. Kolejna wielka utopia, która — tak jak narodowy socjalizm i komunizm — doprowadzi nas do wielkiej katastrofy

— wyjaśnia prof. Ryba.

11 listopada prezydent Andrzej Duda odznaczył prof. Mieczysława Rybę Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski za wybitne zasługi w upowszechnianiu wiedzy o najnowszej historii Polski oraz za osiągnięcia w pracy naukowej i dydaktycznej.

Cała rozmowa z prof. Mieczysławem Rybą w nowym numerze tygodnika „wSieci”, w sprzedaży od 16 listopada br., także w formie e-wydania na http://www.wsieci.pl/e-wydanie.html.



 

Zaloguj się, by uzyskać dostęp do unikatowych treści oraz cotygodniowego newslettera z informacjami na temat najnowszego wydania

Zarejestruj się | Zapomniałem hasła