"Profesjonalizm rosyjskiej dyplomacji. Taki amb. Ciosek świetnie mówi po polsku..."

opublikowano: 16 marca 2014

Tak, wiem, przepraszam, Stanisław Ciosek jest przecież politykiem polskim. Od 1959 roku działał wszak w polskiej partii. Dokładnie w Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej, w której doszedł do wszelkich możliwych szarży – I sekretarz komitetu wojewódzkiego, sekretarz KC, członek Politbiura…

I szedłby dalej, gdyby się ustrój nie skończył. Został więc ambasadorem w Moskwie - o dziwo polskim - i dożywotnim ekspertem od Rosji w naszych mediach.

Od kilku miesięcy schodzi z ekranów i anten tylko po to, by wpuścić tam gen. Dukaczewskiego. Wczoraj była jego kolej i dzielił się swymi mądrościami ze słuchaczami radiowej Trójki.

Tak więc to co robi Putin, jest oczywiście, niedobre, ale… Ale Rosja została przez Zachód oszukana na początku lat 90. Wtedy to Gorbaczow żalił się Cioskowi, iż nie tak miało to być, że Polskę, Czechosłowację, Węgry czy Rumunię, to mogą odpuścić, ale Białoruś, Ukrainę czy Gruzję? No bez przesady…

A przecież Rosja robiła wszystko o co ją proszono – perrorował Ciosek. – Wprowadzała bardzo bolesne reformy rynkowe, demokrację, Jelcyn normalnie do wyborów stawał i co? Kreml wycofał swe wojska, mówiono o wspólnej Europie po Władywostok, tymczasem zbudowano nową żelazną kurtynę.

Słowem Zachód zradził, oszukał, słowa nie dotrzymał. Niech więc się nie dziwi, że Rosja sięga po swoje. Odbiera Osetię, Abchazję, Krym. I nie odpuści. A przecież wystarczyło dać jej to po dobroci. Niestety Zachód nie słuchał Cioska.

Robert Mazurek

Zobacz także: "Sieci": Pałac Putina


 

Zaloguj się, by uzyskać dostęp do unikatowych treści oraz cotygodniowego newslettera z informacjami na temat najnowszego wydania

Zarejestruj się | Zapomniałem hasła