„Prymas – Trzy lata z tysiąca”

opublikowano: 25 września 2013
„Prymas – Trzy lata z tysiąca” lupa lupa

W związku z przypadającą w tym roku 60. rocznicą uwięzienia kard. Stefana Wyszyńskiego część nakładu miesięcznika „wSieci Historii” dostępna jest wraz z książką i filmem na DVD „Prymas – Trzy lata z tysiąca”. Prof. Jan Żaryn wyjaśnia, dlaczego tego niewątpliwie ciekawego filmu Teresy Kotlarczyk z 2000 roku, nie należy traktować jak dokumentu ukazującego w prawdziwym świetle trzy lata z życia Prymasa Tysiąclecia.

Film „Trzy lata z tysiąca” to opowieść fabularna, a nie dokument. W rzeczywistości, kardynał nie przebywał w jednym miejscu odosobnienia, nie miał też sobowtóra, a także rola współwięźniów nie jest do końca opisana zgodnie z historyczną prawdą. Niemniej, film pokazuje bardzo przekonywująco historię człowieka osaczonego. Prymas, do października 1955 r., był rzeczywiście nie tylko więziony, ale równocześnie ustawicznie inwigilowany, śledzony łącznie przez kilkadziesiąt osób. W jego celi w Stoczku komendant zainstalował podsłuch (w raportach źródło Truteń II i Truteń III), inwigilacja sięgała zatem najintymniejszych chwil życia Prymasa. Notowano każde słowo podopiecznego – jak jest nazywany w raportach, o czym świadczą codzienne meldunki przesyłane przez komendanta Obiektu 123 ppłk. Borucińskiego (lub jego zastępców) początkowo do dyrektora Departamentu XI MBP, płk. Więckowskiego, oficera sowieckiego pochodzenia białoruskiego, a następnie mjr. Stanisława Morawskiego, wicedyrektora Departamentu VI Komitetu ds. Bezpieczeństwa Publicznego. Meldunek zawierał informacje zdobyte drogą operacyjną – w pierwszym rzędzie z porannej rutynowej rozmowy komendanta z podopiecznym, następnie z podsłuchu, a także z lektury dziennych raportów spisywanych przez źródło Ptaszyńska (s. Maria Graczyk) i źródło Krystyna (ks. Stanisław Skorodecki) – konfrontowanych ze sobą. Komendantura miała także źródła informacji usytuowane na zewnątrz obiektu. Pilnowano, by wiadomości o Prymasie nie przedostawały się do opinii publicznej. Z tego samego powodu inwigilowano także samych strażników, a zbyt rozmownych odsyłano do domu.

Więzień – zwany przez komendanta podopiecznym – został zatem osaczony.” – czytamy w krótkiej publikacji profesora Jana Żaryna, do której dołączony jest film.

 Patronem wydania są Spółdzielcze Kasy Oszczędnościowo-Kredytowe.



 

Zaloguj się, by uzyskać dostęp do unikatowych treści oraz cotygodniowego newslettera z informacjami na temat najnowszego wydania

Zarejestruj się | Zapomniałem hasła