Przymknięte oko ministra

opublikowano: 26 kwietnia 2015
Przymknięte oko ministra
fot. wPolityce.pl/TVN24

Degrengolada państwa kierowanego przez Platformę przejawia się nie tylko w upadku wymiaru sprawiedliwości, nie tylko w korupcji, nie tylko w uniżonym usługiwaniu przez największe media władzy. Jedną z ważnych oznak degeneracji pastwa jest rozkład policji.

To już nie są wyjątkowe, rzadkie przypadki znęcania się policjantów nad zatrzymanymi. To wzrastająca plaga bestialstwa policjantów, zataczająca coraz szersze kręgi. Policjanci psychopaci biją pięściami i pałkami, kopią niczym furiaci swoje najczęściej bezbronne ofiary. A potem stojące bezradnie przed wymiarem sprawiedliwości, stając się po raz drugi ofiarami połączonych już sił – policji i sądów. Policji oskarżającej ich o czyny, jakich nie popełnili oraz sądów, dla których wiarygodne są jedynie zeznania policjantów. Ci ostatni oskarżają swoje ofiary o agresję wobec nich, co miało zmusić funkcjonariuszy do użycia środków bezpośredniego przymusu we własnej obronie. To, że tylko ich ofiary miały ślady bicia, kopania, jest dowodem na ich agresję.

Przestępcy w mundurach, to coraz częstszy obraz polskiej policji. Oto w Poznaniu przechodnie oglądają przez dużą szybę wystawową, jak policjanci obezwładnili jakiegoś niesfornego klienta pieniacza, mającego pretensje do personelu placówki handlowej, a ktoś z pracowników wezwał policję. Przechodnie widzą, jak policjanci przewróconego naziemię mężczyznę kopią, gdzie popadnie, a następnie na pół przytomnego pakują do radiowozu. Oto policjanci z Otwocka polują na młodocianych kibiców IV ligowego warszawskiego klubu piłkarskiego „Hutnik”, który w pobliżu Otwocka rozgrywał mistrzowski mecz. - Jak to polują? – zapyta ktoś. A jak inaczej można określić sytuację, kiedy mecz odbywa się w spokojnej atmosferze, bez najmniejszych zakłóceń i awantur, jeśli nie liczyć, przestrzegającego normy dobrego obyczaju dopingu warszawskich kibiców, a mimo to policja rusza w ślad za przyjezdnymi i niepodziewanie zatrzymuje ich na odludziu w lesie. A tam zaczyna się nad nimi znęcać, wedle niemal gangsterskich zwyczajów. Policjanci bija młodych chłopców, straszą ich aresztowaniem, niektórym każą rozbierać się do naga i zmuszają do robienia przysiadów. Po doniesieniu przez chłopaków do prokuratury oskarżenia, rzecznik prasowa komisariatu w Otwocku, broni swoich funkcjonariuszy, twierdząc za policyjnymi bandytami, że grupa kibiców planowała wtedy tzw. ustawkę.

Oto niedawno, w Jastrzębiu Zdroju policjanci są wezwani do mieszkania prywatnego przez kobietę podczas rodzinnej sprzeczki z mężem. Funkcjonariusze wyprowadzają go z mieszkania i zaraz na korytarzu zakładają kajdanki, a następnie jeden z nich uderza mężczyznę pięścią w klatkę piersiową tak mocno, że ten pada na podłogę. Wtedy obydwaj zaczynają okładać go po całym ciele pałkami, w tym w głowę oraz kopać w brzuch i plecy. Ich sadystyczne postępowanie zarejestrowała kamera umieszczona na klatce schodowej.

Oto kilka dni temu zostali zatrzymani policjanci z komendy miejskiej w Olsztynie za bestialstwo wobec młodych ludzi, podejrzewanych o związki z narkotykami. Po zatrzymaniu podejrzanych zaciągali swoje ofiary do pokojów, znajdujących się na najwyższych piętrach budynku, w których nie było zainstalowanych kamer. A tam drogą tortur próbowali wymusić od swoich ofiar przyznanie się do handlu narkotykami lub przynajmniej ich posiadania. Bili wszystkim, co mieli pod ręką, dusili gazem, razili paralizatorem. W ten sposób wzbogacali statystyki swej skuteczności czyli wykrywalności przestępstw, i zbierając finansowe nagrody. O tych psychopatycznych sposobach fałszowania statystyk wiedzieli w komendzie inni funkcjonariusze, w tym także ich przełożeni.

Brutalność policji coraz częściej niesie za sobą wypadki śmiertelne, najczęściej młodych ludzi. W ostatnich miesiącach miały miejsce takie dramatyczne zdarzenia. W Legionowie i Sosnowcu. W tych przypadkach także będzie trudno dojść prawdy, a rodzinom ofiar uzyskać psychiczne zadośćuczynienie poprzez działania wymiaru sprawiedliwości. Ukaranie ewentualnych winnych śmierci ich dzieci czy krewnych.Polski wymiar sprawiedliwości umarza bowiem rocznie ok.96 proc. spraw, które ofiary policji bądź poszkodowani wnoszą przeciwko funkcjonariuszom.

Czarnego obrazu polskiej policji dopełnia najnowszy skandal. Sfałszowanie przez łódzkich policjantów zezwolenia na broń ministra sprawiedliwości Cezarego Grabarczyka. Mimo, że starający się o zezwolenie Grabarczyk,  nie pojawił się nigdy na strzelnicy i nie zdawał w ogóle obowiązującego go egzaminu praktycznego ze strzelania, policjanci wystawili mu pozytywną ocenę z praktycznej umiejętności posługiwania się bronią.

Czy pozwolili by sobie na taki gest bezprawnej życzliwości, gdyby mogli się spodziewać, że minister sprawiedliwości nie tylko nie przyjmie takiego zezwolenia, ale wniesie przeciwko nim sprawę o próbę sfałszowania państwowego dokumentu. Gdyż jego rozumowanie powinno być oczywiste.

Dziś dają mi zezwolenie, nie sprawdzając wszystkich kwalifikacji, bo jestem posłem, ministrem. Jutro wystawią taki sam sfałszowany dokument biznesmenowi, gangsterowi, albo komuś labilnemu psychicznie, za odpowiednio wysoką kwotę łapówki. Nie może być miejsca w policji dla takich ludzi.

Ale widać oni byli pewni, że minister się ucieszy, że są dla niego tacy przychylni. Albo przynajmniej przymknie oko.

 

Jerzy Jachowicz



 

Zaloguj się, by uzyskać dostęp do unikatowych treści oraz cotygodniowego newslettera z informacjami na temat najnowszego wydania

Zarejestruj się | Zapomniałem hasła