Putin prowokuje tsunami roszczeń terytorialnych

opublikowano: 13 marca 2014

- Dzień rozpoczęcia inwazji na Krym może okazać się najmroczniejszą datą w dziejach Rosji - pisze dr Grzegorz Kostrzewa-Zorbas.

Rosja prezydenta Władimira Putina zaczęła oznajmić światu słowami i czynami – w stosunkach międzynarodowych wszystko wolno. Przełomowym rosyjskim czynem, wzmocnionym propagandą, jest próba oderwania i aneksji Krymu metodami takimi samymi, jakimi nazistowska III Rzesza Niemiecka oderwała od ówczesnej Czechosłowacji i anektowała „Sudetenland”, wbrew zasadom etyki, prawa i cywilizacji.

Według Kremla, wolno nie uznawać państwa, bo zmieniły się jego władze – dlatego Putin od czasu upadku Wiktora Janukowycza nie uznaje Ukrainy i żadnej umowy międzynarodowej przez Ukrainę kiedykolwiek zawartej, włącznie z traktatami o granicach. Zatem każde inne państwo świata może dziś lub jutro ogłosić, że wskutek łamania demokracji przez Putina nie uznaje Federacji Rosyjskiej, umów z nią zawartych ani jej granic. Od teraz zamiast „wolna amerykanka”, można mówić – „wolna rosjanka”.

Putin prowokuje tsunami roszczeń terytorialnych przeciw Rosji ze strony jej sąsiadów, i wulkan prób secesji na jej wielkim terytorium – od końca do końca, przez dziewięć stref czasowych. Japonia nie uznaje przejęcia przez Rosję czterech wysp archipelagu Kuryli. Także na Pacyfiku, wyspa Sachalin należała w przeszłości do Japonii i Chin, a jej rdzenna ludność jest spokrewniona etniczne z obydwoma sąsiadami wschodnioazjatyckimi, nie ze Słowianami. Korea Północna – a w przyszłości zjednoczona Korea – może żądać lepszego przebiegu swojej granicy z Rosją na wybrzeżu Morza Japońskiego, którym także Chiny są bardzo zainteresowane.

Chiny mają do Rosji również historyczne roszczenia o potężne obszary w głębi Azji – to największy spór terytorialny świata, obecnie tylko zamrożony. Rozwijające się masowe osadnictwo chińskie na rosyjskim Dalekim Wschodzie i Syberii tworzy nowe podstawy do secesji. Osobno mogą próbować oderwania się części Federacji Rosyjskiej o odrębnej tożsamości etnicznej i religijnej zarówno w Azji Wschodniej – zwłaszcza bogata w zasoby naturalne Jakucja – jak i w Azji Środkowej oraz Europie, gdzie skupione są nierosyjskie narody islamskie, w tym Tatarzy Nadwołżańscy – bliscy Tatarom Krymskim – i Czeczeńcy wraz z licznymi innymi narodami Kaukazu. W Azji i na jej styku z Europą roszczenia terytorialne mogą pojawić się ze strony Mongolii, Kazachstanu i Azerbejdżanu.

Europa jest miejscem pełna jeszcze innych uzasadnionych historycznie lub etnicznie roszczeń: białoruskich, estońskich i – szczególnie rozległych – fińskich. Traktat o zjednoczeniu Niemiec zabrania im powiększania terytorium, więc nie mogą żądać zwrotu Obwodu Kaliningradzkiego – historycznego Królewca z fragmentem Prus Wschodnich wokół. Jednak innym państwom nad Bałtykiem nic nie przeszkodzi skorzystać z „wolnej rosjanki”. Sami mieszkańcy enklawy kaliningradzkiej – królewieckiej – myślą o przekształceniu jej w Singapur Bałtyku i dzięki temu o członkostwie w Unii Europejskiej, którą enklawa jest otoczona, a do której Rosja wstąpić nie zamierza nigdy.

Dzień rozpoczęcia inwazji na słoneczny Krym może po kilku miesiącach lub latach okazać się najmroczniejszą datą w dziejach Rosji.

Zobacz także: "Sieci": Pałac Putina


 

Zaloguj się, by uzyskać dostęp do unikatowych treści oraz cotygodniowego newslettera z informacjami na temat najnowszego wydania

Zarejestruj się | Zapomniałem hasła