Rafał Majka: „Nie jestem cyborgiem”

opublikowano: 4 sierpnia 2014
Rafał Majka: „Nie jestem cyborgiem”
PAP/BELGA

Ze zwycięzcą dwóch etapów Tour de France rozmawia w tygodniku "wSieci" Cezary Kowalski.

Po raz pierwszy zdarzyło się, że polski kolarz wygrał aż dwa etapy podczas Tour de France. Na starcie Tour de Pologne był bardziej oblegany niż Lech Wałęsa, co w Gdańsku nie zdarzyło się już dawno. Z Rafałem Majką w tygodniku „wSieci” rozmawia Cezary Kowalski.

 

Po dwóch najważniejszych wyścigach kolarskich na świecie, czyli Giro di Italia i Tour de France, wszyscy eksperci kolarscy spodziewali się, że zostanie pan podobnie jak Michał Kwiatkowski wycofany z tegorocznej edycji Tour de Pologne, który rozpoczyna się 3 sierpnia w Gdańsku. Najbardziej rozpoznawalny polski kolarz od niepamiętnych czasów jednak jedzie?

Jestem skrajnie wyczerpany, dlatego nikt nie może wymagać ode mnie, abym wygrał imprezę. Bardzo ciężko jest utrzymać formę w tak trudnych wyścigach, które następują tak szybko po sobie. Startuję jednak dla siebie, dla rodziny, dla Polaków, którzy tak bardzo interesują się tą dyscypliną i nam w ostatnim czasie kibicują. Zaznaczam, że przyjechałem tu walczyć, a nie się tylko przejechać. Jak już stajesz na starcie, musisz myśleć o zwycięstwie. Owszem, nie wiadomo, jak to się skończy, ale będę próbować.

Jest pan specjalistą od jazdy po górach. Jeśli chce pan wygrać, to w przypadku Tour de Pologne ta specjalizacja ogranicza się do dwóch etapów. Jeden z nich w Tatrach w Gliczarowie. W ostatnich dwóch latach leżał pan dwukrotnie na zjazdach. Czy bez treningu na tej trasie jest pan w stanie uniknąć takiej sensacji tym razem?

Nie wiem. Trzeba podtrzymywać kibiców w napięciu [śmiech]. Jednak nie tylko te etapy w Tatrach będą miały znaczenie. Także te etapy płaskie. Wie pan, jak potrafi wiać na płaskim terenie w okolicach np. Gdańska. Peleton potrafi się w takiej sytuacji bardzo szybko rozerwać. Dlatego trzeba być cały czas czujnym, jechać z przodu. Też trzeba do takiej jazdy odpowiedniej taktyki, umiejętności. Po to tu jestem, aby dostarczyć kibicom w Polsce tym razem jak najwięcej emocji. Czuję się do tego zobligowany i to jeszcze dodaje mi siły. Żeby było fajnie, żeby walczyć. Jeśli jednak coś by nie wyszło, chyba nikt nie będzie mi mógł zarzucić braku formy albo chęci. Taka jazda to naprawdę ciężki kawał chleba do zgryzienia. Rafał Majka to tylko ludzki organizm. Ja też jestem człowiekiem. Generalnie jak tak zsumujemy te nasze osiągnięcia w tym sezonie razem z Michałem Kwiatkowskim, jego wspaniały początek, ostatnie moje sukcesy we Francji, to elegancko to wychodzi dla całego polskiego kolarstwa. Dbamy o ten wizerunek, jak możemy.

CAŁA ROZMOWA W TYGODNIKU WSIECI - polecamy w formie e-wydania TUTAJ



 

Zaloguj się, by uzyskać dostęp do unikatowych treści oraz cotygodniowego newslettera z informacjami na temat najnowszego wydania

Zarejestruj się | Zapomniałem hasła