E-prenumerata

i

tylko 9,99 zł za miesiąc

Różana nawałnica w Warszawie

opublikowano: 14 grudnia 2014
Różana nawałnica w Warszawie lupa lupa
M. Czutko

Przeczytaj relację z marszu w obronie demokracji.

Mieli podpalić Polskę, spróbować zdobyć władzę poprzez „wyjście na ulicę”, a w wersji minimum wszcząć burdy i wykrzyczeć „nienawistne hasła”. Tak przynajmniej wyglądał główny przekaz i powszechne oczekiwania wobec marszu, który 13 grudnia przeszedł ulicami Warszawy. Relacjonowaliśmy go szeroko na wPolityce.pl, odsyłam do artykułu.

Szedłem w tym marszu i muszę przyznać, że demonstracja zorganizowana przez Prawo i Sprawiedliwość nie spełniła żadnego z powyższych oczekiwań. Ogromne morze flag, niezwykle spokojny pochód i twardo wykrzyczane „nie” wobec działań rządu Platformy i PSL.

Warto jednak zwrócić uwagę na kilka aspektów tej demonstracji.

Frekwencja. Jeszcze kilka dni temu w luźnej rozmowie ze znajomymi spieraliśmy się, czy organizowanie marszu w miesiąc po wyborach jest dobrym pomysłem. Oburzenie wszak stopniało, a wpadka frekwencyjna byłaby dotkliwą porażką całej opozycji. Sobotniej demonstracji nie będzie się dało jednak sprowadzić do krótkiej relacji o garstce frustratów, która przeszła niezauważona, gdzieś na marginesie polskiego życia społecznego.

Perspektywa olbrzymiego, niekończącego się tłumu, naprawdę robiła wrażenie, uczestników należy liczyć w dziesiątkach tysięcy. 40 tys.? 50 tys.? Stawiałbym na wynik w tych granicach, choć organizatorzy podawali jeszcze wyższe dane. Namiastkę skali marszu mogą państwo zobaczyć na zdjęciach, gdy pochód sięga od Placu Trzech Krzyży niemal do pomnika Piłsudskiego. Z drugiej jednak strony skala manifestacji nie przebiła pułapu, gdzie moglibyśmy mówić o jakimś poważnym tąpnięciu. Kaczyński nie zebrał 300 tys., czy pół miliona ludzi, co byłoby już nie sygnałem, ale gigantycznym potwierdzeniem, że oburzenie i emocje społeczne są po jego stronie. Kilkadziesiąt tysięcy, które pojawiło się w Warszawie, to wynik rewelacyjny, ale tylko jeśli patrzeć na możliwości. „Powszechnego ruszenia” stworzyć się nie udało; inna rzecz, czy w ogóle była taka możliwość.

Co ważne, marsz obył się bez prowokacji i incydentów, dzięki którym można byłoby „sprzedać” całą inicjatywę jako awanturę albo po prostu jatkę. To tym bardziej istotne, że scenariusz powtarza się każdego roku podczas demonstracji narodowców 11 listopada. W sobotę było zupełnie inaczej. Straż marszu była całkiem nieźle zorganizowana, wśród tłumu zabrakło poszukiwaczy „bardziej gorących emocji”, nie było nawet kontrowersyjnych transparentów, a i policja, co trzeba przyznać, zachowywała się należycie. Porządku przed KPRM pilnowały w większości policjantki, obyło się bez prowokacji czy nawet złośliwości. Nawiasem mówiąc - funkcjonariusze byli przygotowani na dużo więcej, bo teren oddalonej o ładnych kilkaset metrów ambasady rosyjskiej był szczelnie ogrodzony metalowymi barierkami. Na szczęście okazało się, że zupełnie niepotrzebnie. Na działania policji cieniem rzuca się jedynie zachowanie tych funkcjonariuszy, którzy na 100-150 km przed Warszawą zatrzymywali autokary jadące na marsz. Będziemy to jeszcze wyjaśniać, na razie tylko sygnalizuję sprawę.

Tylko raz w trakcie marszu zrobiło się naprawdę głośno: pod Kancelarią Prezesa Rady Ministrów. Tuż pod oknami miejsca pracy Ewy Kopacz rozległy się hałaśliwe gwizdy, a tłum wykrzyczał, co myśli o nadużyciach przy ostatnich wyborach samorządowych. Jeśli jednak spojrzeć na tę trzygodzinną manifestację w całości, to ciężko o choćby jeden obrazek, który mógłby „zagotować” widzów czy czytelników. Było naprawdę godnie. Jeden z użytkowników Twittera (‏@marcinek__sz) celnie zauważył, że to chyba jedna z niewielu manifestacji, gdzie uczestnicy byli spokojniejsi od liderów, choć i ci - może poza Joachimem Brudzińskim „prowadzącym” pikietę niczym spiker - zachowywali się bardzo łagodnie.

Niedobrze wyglądała za to kwestia biskupów, którzy najpierw wsparli marsz, a następnie wycofali się z komitetu poparcia. Obiecałem sobie, że poświęcę tej sprawie tylko krótki akapit, bo nie chciałbym, żeby kwestia hierarchów przesłoniła całą ideę demonstracji. Trzeba sobie jednak wyraźnie powiedzieć, że cała sprawa wsparcia dla marszu wyglądała po prostu niekonsekwentnie, czego skutkiem będzie podkopany autorytet do hierarchów i zamęt w głowach wiernych. Wyglądało to tak, jak gdyby ugięli się pod presją.

Podsumowując, 13 grudnia przyniósł Warszawie i Polsce coś najnormalniejszego w demokracji: legalną i pokojową manifestację opozycji i ludzi, którzy domagają się zmian. Powiem więcej, to rzecz nie tylko jak najbardziej naturalna, ale również pożądana, bo w demokracji przejawem obywatelskiego zaangażowania nie zawsze jest tylko kartka wyborcza, zwłaszcza jeśli jest tak postrzępiona jak ostatnio. Od najmłodszych lat wkuwa się młodym ludziom do głów, by angażowali się w inicjatywy społeczne, by wyrażali swój protest, by reagowali na to, co się dzieje w kraju. Tym bardziej nie rozumiem swoistej nagonki, jaka dokonywała się (i dokonywać będzie, nie mam co do tego wątpliwości) wobec uczestników marszu. To żadne podpalenie Polski, to po prostu sól demokracji. Nie dajmy sobie wmówić, że jest inaczej.

Przed dzisiejszym marszem oprócz powtarzanej jak mantra frazie o podpaleniu Polski, przestrzegano też przed huraganem Aleksandrą, który miał przejść przez Europę. Aleksandra do Warszawy - jak na razie - nie dotarła w sposób, który byłby wyraźnie odczuwalny. Ale huragan był. Różany, bo liczba kwiatów trzymanych w rękach manifestujących robiła naprawdę duże wrażenie. Zapewne nie wystarczy to, by zdmuchnąć obecnie rządzących, to o wiele bardziej skomplikowany proces.

Ale sygnał został dany. „Policzyliśmy się”. Tylko tyle, ale i aż tyle.

Marcin Fijołek



 

Zaloguj się, by uzyskać dostęp do unikatowych treści oraz cotygodniowego newslettera z informacjami na temat najnowszego wydania

Zarejestruj się | Zapomniałem hasła

Szanowny Czytelniku

Chcielibyśmy poinformować Cię o przetwarzaniu Twoich danych osobowych oraz zasadach, na jakich będzie się to odbywało po dniu 25 maja 2018 r., zgodnie z instrukcjami, o których mowa poniżej.

Od 25 maja 2018 r. zaczęło obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane w skrócie również jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). RODO obowiązywać będzie w identycznym zakresie we wszystkich krajach Unii Europejskiej, w tym także w Polsce, i wprowadza wiele zmian w zasadach regulujących przetwarzanie danych osobowych, które będą miały wpływ na wiele dziedzin życia, w tym na korzystanie z usług internetowych. Przed przejściem do serwisu naszym celem jest zapoznanie Cię ze szczegółami stosowanych przez nas technologii oraz przepisami, które niebawem wejdą w życie, tak aby dać Ci szeroką wiedzę i bezpieczeństwo korzystania z naszych serwisów internetowych Prosimy Cię o zapoznanie się z podstawowymi informacjami.

Co to są dane osobowe?

Podczas korzystania z naszych usług internetowych Twoje dane osobowe mogą być zapisywane w plikach cookies lub podobnych technologiach, instalowanych przez nas lub naszych Zaufanych Partnerów na naszych stronach i urządzeniach do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu udostępniania personalizowanych treści i reklam, bezpieczeństwa oraz analizowania ruchu na naszych stronach.

Kto będzie administratorem Twoich danych osobowych?

Administratorami Twoich danych osobowych będzie Fratria sp. z o.o., a także nasi Zaufani Partnerzy, tj. firmy i inne podmioty, z którymi współpracujemy przede wszystkim w zakresie marketingowym. Listę Zaufanych Partnerów możesz sprawdzić w każdym momencie pod niniejszym linkiem „Zaufani Partnerzy”.

Po co są nam potrzebne Twoje dane?

Aby dostosować reklamy do Twoich potrzeb i zainteresowań, zapewnić Ci większe bezpieczeństwo usług oraz dokonywać pomiarów, które pozwalają nam ciągle udoskonalać oferowane przez nas usługi.

Twoje uprawnienia

Zgodnie z RODO przysługują Ci następujące uprawnienia wobec Twoich danych osobowych i ich przetwarzania przez nas i Zaufanych Partnerów. Jeśli udzieliłeś zgody na przetwarzanie danych, możesz ją w każdej chwili wycofać. Przysługuje Ci również prawo żądania dostępu do Twoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, prawo do przeniesienia danych, wyrażenia sprzeciwu wobec przetwarzania danych oraz prawo do wniesienia skargi do organu nadzorczego – GIODO. Uprawnienia powyższe przysługują także w przypadku prawidłowego przetwarzania danych przez administratora.

Zgoda

Wyrażenie przez Ciebie zgody jest dobrowolne. W każdym momencie możesz również edytować swoje preferencje w zakresie udzielonej zgody, w tym nawet wycofać ją całkowicie, klikając w ustawienia zaawansowane lub wyrażając zgodę i przechodząc na naszą stronę polityki prywatności. Każde przetwarzanie Twoich danych musi być oparte na właściwej, zgodnej z obowiązującymi przepisami, podstawie prawnej. Podstawą prawną przetwarzania Twoich danych osobowych w celu świadczenia usług, w tym dopasowywania ich do Twoich zainteresowań, analizowania ich i udoskonalania oraz zapewniania ich bezpieczeństwa, jest niezbędność do wykonania umów o ich świadczenie (tymi umowami są zazwyczaj regulaminy lub podobne dokumenty dostępne w usługach, z których korzystasz na naszych stronach internetowych). Jeśli chcesz się zgodzić na przetwarzanie przez Fratrię sp. z o.o. i jej Zaufanych Partnerów Twoich danych osobowych zebranych w związku z korzystaniem przez Ciebie z naszych stron i aplikacji internetowych, w tym ich przetwarzanie w plikach cookies itp. instalowanych na Twoich urządzeniach i odczytywanych z tych plików danych, możesz w łatwy sposób wyrazić tę zgodę, klikając w przycisk „Zgadzam się i przechodzę do serwisu”. Jeśli nie chcesz wyrazić opisanej wyżej zgody lub ograniczyć jej zakres, prosimy o kliknięcie w „Ustawienia zaawansowane”. Wyrażenie zgody jest dobrowolne. Dodatkowe informacje dotyczące przetwarzania danych osobowych oraz przysługujących Ci uprawnień przeczytasz na „Polityce prywatności”.

×

Ustawienia zaawansowane

Aby dostosować reklamy i treści do Twoich potrzeb i zainteresowań, zapewnić Ci większe bezpieczeństwo usług oraz dokonywać pomiarów, które pozwalają nam ciągle udoskonalać oferowane przez nas usługi, podczas korzystania z naszych usług internetowych Twoje dane osobowe mogą być zapisywane w plikach cookies lub podobnych technologiach instalowanych przez nas lub naszych Zaufanych Partnerów na naszych stronach i urządzeniach do zbierania i przetwarzania danych osobowych.

Aktywna zgoda

Zgadzam się na przechowywanie w moim urządzeniu plików cookies, jak też na przetwarzanie w celach marketingowych, w tym profilowanie, moich danych osobowych pozostawianych w ramach korzystania oferowanych przez Wydawnictwo Fratria sp. z o.o. oraz zaufanych partnerów usług Wydawnictwa. Wyrażam zgodę na przetwarzanie danych w ramach korzystania z oferowanych przez Wydawnictwo Fratria zaufanych partnerów usług. Pamiętaj, że wyrażenie zgody jest dobrowolne.

Dodatkowe informacje dotyczące przetwarzania danych osobowych oraz przysługujących Ci uprawnień przeczytasz na Polityce prywatności.