Rybińska w "Sieci": Nieprzygotowani

opublikowano: 30 marca 2020
Rybińska w "Sieci": Nieprzygotowani lupa lupa
PAP/EPA

"Z wyjątkiem kilku krajów Azji, które boleśnie się uczyły na własnych błędach podczas epidemii SARS w latach 2002-2003, żaden kraj nie był do końca przygotowany na epidemię koronawirusa".

- Z wyjątkiem kilku krajów Azji, które boleśnie się uczyły na własnych błędach podczas epidemii SARS w latach 2002-2003, żaden kraj nie był do końca przygotowany na epidemię koronawirusa. Bez względu na to, jak sprawną ma administrację czy służbę zdrowia – pisze Aleksandra Rybińska.

 - Zaledwie dziesięć dni po tym, jak na Tajwanie odnotowano pierwszy  przypadek zarażenia koronawirusem, epidemia dotarła do Włoch. W minioną środę liczba chorych na tej wyspie leżącej na zachodnim krańcu Pacyfiku wynosiła235, w tym dwa przypadki śmiertelne,podczas gdy we Włoszech przekroczyła74 tys., a 7,5 tys. osób zmarło. Na Tajwanie,w Hongkongu oraz Singapurze, choć koronawirus dotarł tam wcześniej niż do Europy, chorych na SARS-CoV-2 liczy się wciąż w setkach, a nie tysiącach – pisze Aleksandra Rybińska.

Dziennikarka zauważa, że część krajów azjatyckich znacząco lepiej potrafiła zorganizować działania ograniczające rozprzestrzenianie się wirusa niż robi to reszta świata.  - Wyciągnęły one bowiem wnioski z epidemii SARS i gdy tylko w grudniu 2019 r. pojawiły się informacje o pierwszych zarażonych w chińskiej prowincji Hubei, wprowadziły odpowiednie środki zapobiegawcze, czyli śledziły pasażerów wracających z Państwa Środka, zaostrzyły kontrole na granicach i wprowadziły dystansowanie społeczne (social distancing). (…) Gdy pojawił się COVID-19, Singapur był gotowy, podobnie jak Hongkong, Tajwan, Japonia i Korea Południowa, która w 2015 r. zmagała się także z epidemią MERS (Middle East Respiratory Syndrome, z rodziny koronawirusów) -  pisze Rybińska i przypominając, iż właśnie wtedy szybko zamknięto szkoły, anulowano masowe wydarzenia i nakazano pracę zdalną.

Jak zauważa Aleksandra Rybińska - Większość krajów europejskich ociągała się w obliczu epidemii. Da się to przynajmniej po części wytłumaczyć przekonaniem,że SARS-CoV-2 się zatrzyma, podobnie jak było tow przypadku SARS, MERS i eboli, sam – w jednym regionie,w tym wypadku Azji. Nie chciano wyciągać ciężkich działi wywoływać paniki. „Każdy rząd stoi przed wyzwaniem, czyi kiedy podjąć działania w związku z zagrożeniem zdrowia.Jeśli zadziałasz szybko, a epidemia nie jest tak groźna, jak się obawiałeś, jesteś krytykowany za przesadne działania,za ograniczenie swobód obywatelskich bez powodu. Jeśli przyjmiesz podejście polegające na czekaniu, jesteś krytykowany za brak reakcji, gdy sytuacja epidemiologiczna się pogarsza” – tłumaczy w rozmowie z brytyjskim magazynem„The Guardian” Steve Taylor, wykładowca na Uniwersytecie Kolumbii Brytyjskiej i autor książki „Psychologia pandemii”.Według niego to niesprawiedliwe krytykować rządy, które nie musiały się zmagać z takim zagrożeniem jak SARS-CoV-2„przez ostatnie sto lat”. Ludzie nie są jego zdaniem zbyt dobrzy w ocenie ryzyka. „Dochodzi do połączenia myślenia życzeniowego ze zbyt optymistyczną oceną zasobów” – twierdzi psycholog – przytacza dziennikarka.

Cały tekst Aleksandry Rybińskiejw najnowszym numerze tygodnika„Sieci”, w sprzedaży od 30 marca br., także w formie e-wydania – polecamy tę formę lektury.By przeczytać bieżące wydanie tygodnika, nie trzeba przecież wychodzić z domu, wystarczy kliknąć - http://www.wsieciprawdy.pl/e-wydanie.html

Zapraszamy też do subskrypcji tygodnika w Sieci Przyjaciół – www.siecprzyjaciol.pl  i oglądania ciekawych audycji telewizji wPolsce.pl.

 



 

Zaloguj się, by uzyskać dostęp do unikatowych treści oraz cotygodniowego newslettera z informacjami na temat najnowszego wydania

Zarejestruj się | Zapomniałem hasła