"Sieci": Bez końca

opublikowano: 16 września 2021
"Sieci": Bez końca

Czy raport końcowy podkomisji wyjaśnia wszystkie okoliczności tego, co stało się w Smoleńsku 10 kwietnia 2010 r.? Nie. Lecz jest okazją, by na nowo przyjrzeć się naszej narodowej tragedii i poważnie o niej porozmawiać. To również twardy orzech do zgryzienia dla polskiego rządu – czy daleko idące ustalenia dokumentu przełożą się na decyzje polityczne o znaczeniu międzynarodowym? Marek Pyza i Marcin Wikło odnoszą się na łamach nowego wydania tygodnika „Sieci” do zapowiedzi publikacji raportu końcowego w sprawie katastrofy smoleńskiej.

Dziennikarze tygodnika „Sieci” stwierdzają, że… z ulgą należy przyjąć to, że do przeszłości przechodzi haniebny dla państwa polskiego czas, gdy jedynym oficjalnym i obowiązującym podsumowaniem tragedii był raport komisji Jerzego Millera. Pełen błędów, przeinaczeń, robiony prawie bez badań, bez woli wyjaśnienia sprawy, ale za to z ostrożnością, by „nie wyszło tak, że wszystkiemu winni są Rosjanie”.

Autorzy informują też, że nieznana jest jeszcze data udostępnienia raportu opinii publicznej. Cytują również słowa Antoniego Macierewicza wypowiedziane podczas tegorocznego „Przystanku Niepodległość”: – Nie było żadnej katastrofy pod Smoleńskiem. Była katastrofa nad Smoleńskiem. […] Nie ma znaku zapytania, co się stało nad Smoleńskiem. Nad Smoleńskiem samolot został wysadzony w powietrze.

Pyza i Wikło informują, że Macierewicz… pokazał wiele zdjęć, które mają być zawarte w raporcie. Widnieją na nich tzw. loki powybuchowe, charakterystycznie wywinięte elementy zniszczonego poszycia tupolewa […]. Komisja analizując zniszczenia […], wskazała miejsca - lewe skrzydło i centropłat - gdzie miało dojść do eksplozji. Autorzy wskazują, że raport ma dotykać zarówno kwestii technicznych - „mechanicznych przyczyn katastrofy” - ale także zdarzeń, które ją poprzedzały[…]. Raport skupia się także na odpowiedzialności politycznej osób, które w sposób pośredni miały się przyczynić do katastrofy. Zastanawiają się: Ciekawe, czy w raporcie […] znajdzie się passus o roli mediów w wytwarzaniu informacyjnej mgły po katastrofie, gdy wszyscy przeżywaliśmy psychiczny wstrząs i rozpaczliwie szukaliśmy jakiegokolwiek wyjaśnienia dla tego, co się stało.

Dziennikarze zauważają także, iż mówiąc o raporcie Macierewicz… wielokrotnie posługiwał się językiem dosadnym, który nie pozostawiał marginesu. Słyszeliśmy o ustaleniach „definitywnych” i „ostatecznych”, o wnioskach „bezapelacyjnych” i dowodach „niepodważalnych”. Dopóki raport nie zostanie opublikowany, nie można takich opowieści traktować inaczej niż jak dość barwnej publicystyki, z tego samego powodu trudno też z nią polemizować. […]Warto jednak zadać pytanie, czy wszyscy eksperci powołani przez Macierewicza podpisują się pod treścią raportu. Otóż nie […]. Część członków podkomisji zapowiedziała złożenie zdań odrębnych […]. Mocno zawiedziona jest też część rodzin ofiar.

Autorzy zastanawiają się: Czy raport końcowy podkomisji może się stać przełomem w tej sprawie? Gołym okiem widać, że będzie o to trudno, skoro nawet wśród wąskiej grupy osób zajmującej się badaniem nie ma jednomyślności. Wiele zależy też od tego, jak raport zostanie przyjęty na arenie międzynarodowej przez badaczy katastrof […]. Kluczowe będzie również zachowanie polskich władz […]. Cały czas toczą się jeszcze postępowania w prokuraturze, z których to główne – w założeniu – wskaże winnych katastrofy i doprowadzi do postawienia ich przed sądem. Ma potrwać jeszcze co najmniej dwa lata. Nie chce też zamykać pracy sama podkomisja. Widać więc wyraźnie, że raport końcowy… niczego nie kończy.

Więcej w najnowszym numerze „Sieci”, w sprzedaży od 13 września br., także w formie e-wydania na http://www.wsieciprawdy.pl/e-wydanie.html.

Zapraszamy też do subskrypcji tygodnika w Sieci Przyjaciół – www.siecprzyjaciol.pl i oglądania ciekawych audycji telewizji wPolsce.pl.



 

Zaloguj się, by uzyskać dostęp do unikatowych treści oraz cotygodniowego newslettera z informacjami na temat najnowszego wydania

Zarejestruj się | Zapomniałem hasła