"Sieci": Co wolno wojewodzie

opublikowano: 22 kwietnia 2020
"Sieci": Co wolno wojewodzie

Pięć lat minęło, w Polsce szykują się kolejne wybory prezydenckie, a niemieckie media wciąż nas pouczają – pisze na łamach tygodnika „Sieci” Aleksandra Rybińska. Publicystka zauważa, że Niemcy już od XIX wieku starają się przekonywać europejskich sąsiadów do swoich poglądów. Genezą obecnej postawy niemieckich mediów i polityków może być powiedzenie stworzone przez Emanuela Augusta Geibla, które można przetłumaczyć na polski jako: „niemiecki charakter może uleczyć świat”.

Ukute przez Geibla hasło, z pozoru niewinne, zostało wykorzystane m.in. przez cesarza Wilhelma II jako argument, że „świat powinien stać się bardziej niemiecki”. A wyrażona w nim postawa głęboko zakorzeniła się w niemieckiej mentalności. Niemcy uważają się za wzór dla reszty Europy. Najpierw odgrywali rolę prymusa w pikielhaubie, potem na tle swastyki, a teraz maszerują pod tęczowymi flagami w sandałach Birkenstocka. Znów dążą do absolutnego spełnienia przybranej przez siebie roli. Uważają, że wyciągnęli właściwe wnioski z historii i dziś są uosobieniem tolerancji, praworządności i demokracji – pisze Rybińska.

Niemieccy komentatorzy polityczni i dziennikarze już pięć lat temu mówili Polakom, jak mają głosować w wyborach prezydenckich. I tak Ulrich Adrian pisał na swoim Twitterze, że… „zaraz się dowiemy, czy Polacy naprawdę są tacy głupi i wybiorą prawicę” oraz dodał, iż… „Gorzko tego pożałują”. W obliczu najnowszych wyborów prezydenckich w kraju nad Wisłą, niemiecka prasa również nie pozostaje bierna. W Frankfurter Allgemeine Zeitung Reinhard Veser straszy, że Polska dąży do autorytaryzmu.

Z kolei korespondent „Süddeutsche Zeitung” Florian Hassel przypomina Polakom o „demokratycznych standardach”, które mają wykluczać możliwość głosowania podczas pandemii, gdyż kandydaci opozycji nie mogą prowadzić kampanii, a Andrzej Duda z racji tego, że jest prezydentem, jest od nich bardziej widoczny. Cóż podobnie jest w USA, gdzie (prawdopodobny) kandydat demokratów na prezydenta Joe Biden prowadzi kampanię z piwnicy swojego domu w Delaware, podczas gdy Donald Trump bryluje w mediach i jako urzędujący prezydent ma okazję odegrać rolę zbawcy narodu. (…) Co w przypadku USA jeszcze uchodzi, urasta w przypadku Polski do rangi brudnej gry Jarosława Kaczyńskiego i jego partii w celu zapewnienia sobie zwycięstwa teraz, bo jak – jak twierdzi Hassel – za kilka miesięcy PiS skończą się pieniądze na prezenty socjalne, które „zapewniały mu władzę”, i Duda przegra – czytamy.

Autorka przypomina, że również w samych Niemczech niedawno przeprowadzono wybory samorządowe w Bawarii. Działo się to w samym środku szalejącej epidemii. Redaktorkę nuży już… pedagogika wstydu stosowana przez niemieckie media. Przestaje także działać. Wchodziliśmy do Europy z lękiem, że nie dorastamy. Z kompleksami podsycanymi przez moralizatorów i apostołów postępu, za którymi ponoć pozostaliśmy głęboko w tyle. Z zapartym tchem śledziliśmy doniesienia o nas w zagranicznych mediach, przejmując się każdą krytyczną opinią. Dziś to ciągłe biczowanie co najwyżej drażni. Szczególnie, gdy jest naznaczone tak głęboką hipokryzją i paternalizmem, a kryje się za nim nie tyle troska o dobro Polaków lub polską demokrację, ile troska o szansę polskiej opozycji w wyścigu o Pałac Prezydencki.

Więcej na temat niemieckich artykułów, które chcą pouczać Polaków w najnowszym numerze „Sieci”, dostępnym w sprzedaży od 20 kwietnia, także w formie e-wydania – polecamy tę formę lektury, by przeczytać bieżące wydanie tygodnika, nie trzeba przecież wychodzić z domu, wystarczy kliknąć: http://www.wsieciprawdy.pl/e-wydanie.html.

Zapraszamy też do subskrypcji tygodnika w Sieci Przyjaciół – www.siecprzyjaciol.pl i oglądania ciekawych audycji telewizji wPolsce.pl.



 

Zaloguj się, by uzyskać dostęp do unikatowych treści oraz cotygodniowego newslettera z informacjami na temat najnowszego wydania

Zarejestruj się | Zapomniałem hasła