„Sieci”: Czy można wywrócić filmowy stolik?

opublikowano: 18 listopada 2021
„Sieci”: Czy można wywrócić filmowy stolik? lupa lupa
Fratria

W świecie kultury mamy do czynienia z dyktaturą środowiskową.

W świecie kultury mamy do czynienia z dyktaturą środowiskową. Jeśli się nie podporządkujesz, zwłaszcza jeśli nie masz jeszcze mocnej pozycji, to zostaniesz tak mocno potępiony, że naprawdę pożałujesz – mówi prof. Piotr Gliński, wicepremier, minister kultury i dziedzictwa narodowego, w rozmowie z Jackiem Karnowskim na łamach nowego wydania tygodnika „Sieci”.

Polityk odnosi się do ostatniego wystąpienia Ryszarda Brylskiego, reżysera filmu „Śmierć Zygielbojma”. Reżyser zaatakował współfinansującą dzieło Polską Fundację Narodową i samego szefa resortu.

Z tego typu wydarzeniami miałem już do czynienia wielokrotnie w czasie sześciu lat pełnienia mojej funkcji. To jest konsekwencja przyjęcia przez polską opozycję taktyki spalonej ziemi, popularnie znanej jako „totalność”. To postawa, która w gruncie rzeczy odmawia prawa do sprawowania władzy legalnie, demokratycznie wybranemu rządowi. I z tym wiążą się takie, a nie inne sposoby mobilizowania zwolenników opozycji. To jest wbrew regułom demokracji, ale to też groźne po prostu dla Polski. Gliński widzi także inny aspekt sprawy związanej ze „Śmiercią Zygielbojma”. Tu jest jeszcze kwestia psychologiczna – ten film został przemilczany przez filmowe elity. Na festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni został zignorowany, nie dostał żadnej nagrody. Nieoficjalnie podobno powiedziano reżyserowi, że to wina patronatu prezydenta, o który poprosił dystrybutor. Był to pewnie dla niego szok, bo przecież nie dość, że zrobił dobry film, to jeszcze o tematyce zawsze chętnie nagradzanej – czytamy. Piotr Gliński dodaje też, że to reżyser Brylski przylepił do tego dzieła, samobójczo, zarzut „rządowej propagandy”. Przedstawiciel rządu ocenia, że sam film Brylskiego jest dobry i ważny.

Wicepremier opowiada jak jego zdaniem funkcjonuje branża filmowa w naszym kraju. Stwierdza, że istnieje duża swoboda wypowiedzi artystycznej. Dziś środowisko filmowe nie może nam wiarygodnie postawić zarzutu cenzury, nie może nam zarzucić, że w Polsce nie ma wolności. Nasi najwięksi krytycy kręcą filmy, jakie chcą, bo takie są nasze wartości.Jesteśmy realnie za wolnością twórczą i demokracją. Przyznaje także, że środowisko filmowców wypracowało przez lata pewien model, który trudno zmienić. W sumie system jest złożony i tak zaprojektowany, by było bardzo trudno na niego wpływać. Do tego dochodzi dziedzictwo PRL, fałszywe przekonanie, że to reżyser jest właścicielem filmu; na Zachodzie właścicielem dzieła jest producent, a reżyser jest wynajętym fachowcem. Ten drugi model zastosowaliśmy przy „Śmierci Zygielbojma”, ale reżyser tego nie zrozumiał.

Karnowski dopytuje ministra dlaczego tak wiele filmów uderza w wizerunek naszego kraju i szkaluje Polaków jako naród. Wicepremier w odpowiedzi zauważa, że to nie jest tak, że wszystkie filmy są wymierzone w polskość, to nieprawda. Jest wiele rzeczy bardzo wartościowych. I są też dobre wieści: „Wesele 2” poniosło w kinach klęskę, obejrzało je dziesięć razy mniej widzów niż „Kler” tego samego reżysera. Inna sprawa, że nie wiadomo, czy w obliczu zmian technologicznych i cywilizacyjnych kino w ogóle przeżyje. Być może czas rozwiąże te wszystkie dylematy w sposób dla wszystkich zaskakujący.

Więcej na temat polskiej kultury i kinematografii w „Sieci” dostępnym w sprzedaży od 15 listopada, także w formie e-wydania na https://www.wsieciprawdy.pl/aktualne-wydanie-sieci.html.

Zapraszamy też do subskrypcji tygodnika w Sieci Przyjaciół – www.siecprzyjaciol.pl i oglądania ciekawych audycji telewizji wPolsce.pl.



 

Zaloguj się, by uzyskać dostęp do unikatowych treści oraz cotygodniowego newslettera z informacjami na temat najnowszego wydania

Zarejestruj się | Zapomniałem hasła