Czytasz i klikasz - bądź blisko Polski gdziekolwiek jesteś!

"Sieci": Czysty jak Cimoszewicz

opublikowano: 16 listopada 2022
"Sieci": Czysty jak Cimoszewicz

Jego ojciec czyścił polskie podziemie niepodległościowe. On sam czyścił komunistom pole do powrotu do władzy po 1989 r. Czyścił też leśniczówkę w Białowieży. Teraz czyści swoją biografię – pisze na łamach tygodnika „Sieci” Marek Pyza.

Dziennikarz przybliża sylwetkę byłego premiera, przedstawiciela lewicy, który zapisał się w historii kontrowersyjną wypowiedzią podczas wielkiej powodzi 1997 r. „To jest kolejny przypadek, kiedy potwierdza się, że trzeba być przezornym, zapobiegliwym i trzeba się ubezpieczać, a ta prawda jest ciągle mało powszechna” – tak premier Cimoszewicz odpowiedział na pytanie o odszkodowania dla powodzian. Do dziś przekonuje, że mało kto go zrozumiał. Marek Pyza przytacza także fragmenty wywiadu Cimoszewicza dla Onetu, w którym polityk tłumaczy się ze swoich słów, a także pozytywnie odnosi się do czasów ery Gierka.

Autor publikacji w tygodniku weryfikuje słowa komunistycznego działacza z relacjami osób, które osobiście znały Cimoszewicza i jego dokonania. Śp. prof. Paweł Wieczorkiewicz w 2008 r. tak wspominał tego aparatczyka na łamach „Wprost”: „Tak się składa, że dobrze znam Cimoszewicza z okresu jego działalności na UW. Jako bodaj jeszcze działacz młodzieżowy wpadł w oko ówczesnemu władcy UW, twardemu satrapie, rektorowi Zygmuntowi Rybickiemu. Ten uczynił go etatowym II sekretarzem Komitetu Uczelnianego PZPR. Nie była to funkcja dobrze widziana nawet w nieco liberalizującej organizacji partyjnej. Cimoszewicz ze swojej roli wywiązywał się sprawnie, pouczał z arogancką miną starszych towarzyszy o istocie marksizmu i działał, często zakulisowo, ale skutecznie i dla wielu dotkliwie. Dobierał zdolnych karierowiczów i przez akces do partii ułatwiał ich zatrudnienie na uczelni”.

Marek Pyza pisze także o przeszłości ojca byłego premiera. To były pułkownik i przedstawiciel Informacji Wojskowej, który wcześniej służył w Armii Czerwonej. Marian Cimoszewicz walczył z podziemiem niepodległościowym w Polsce.

Na szczęście dla rodu, większość „dokonań” Mariana Cimoszewicza pozostanie nieznana. Dokumenty są nader szczątkowe. Nie dowiemy się w szczegółach, jak tępił polskich patriotów, jak usługiwał sowieckim przełożonym, jak łamał życie ludzi porządnych, a promował komunistyczne miernoty. Te luki biograficzne działają też na korzyść samego Włodzimierza, który w podręcznikach będzie figurował raczej jako premier, minister sprawiedliwości, szef dyplomacji czy marszałek Sejmu (na jego koncie jest chyba rekordowa liczba najwyższych stanowisk spośród wszystkich polityków po 1989 r.) niż PRL-owski aparatczyk współpracujący z bezpieką. Cimoszewicz jest więc najlepszym dowodem skundlenia systemu, który przy okrągłym stole komuniści zaprojektowali wspólnie z częścią dawnej opozycji. Do dziś w głównym nurcie mediów III RP funkcjonuje jako ekspert, a niekiedy wręcz autorytet - czytamy.

Więcej w nowym numerze tygodnika „Sieci”. Artykuły z bieżącego wydania dostępne są online w ramach subskrypcji Sieci Przyjaciół: https://wpolityce.pl/tygodniksieci/wydanie-biezace.

Zapraszamy też do oglądania audycji telewizji wPolsce.pl.



 

Zaloguj się, by uzyskać dostęp do unikatowych treści oraz cotygodniowego newslettera z informacjami na temat najnowszego wydania

Zarejestruj się | Zapomniałem hasła