,,Sieci”: Dotknąć niepodległości

opublikowano: 30 listopada 2018
,,Sieci”: Dotknąć niepodległości

Ojcowie polskiej niepodległości jak żywi! Spacerujący po ulicach Warszawy, w dodatku w kolorze! Wszystko to w niezwykłym filmie „Niepodległość”, który powstał dzięki odnalezieniu unikatowych materiałów filmowych z lat 1914–1923 – pisze Dorota Łosiewicz na łamach nowego wydania tygodnika „Sieci”.

W artykule Dorota Łosiewicz opisuje powstanie filmu „Niepodległość” oraz komentarze, które pojawiły się po jego publikacji. Autorka cytuje wypowiedź jednej z osób, które obejrzały film:

Obejrzałam "Niepodległość". I jeszcze bardziej mi tęskno do polskiego Lwowa, jeszcze bardziej kocham górali, jeszcze większą mam estymę i uwielbienie dla tego męża opatrznościowego, którym był Piłsudski, jeszcze większą więź czuję z tymi, którzy ginęli z Polską na ustach i w sercach. I jeszcze mniej rozumiem, jak można nie chcieć znać historii swojego kraju, odcinać się od niej.

Film obejrzało już niemal 8 mln Polaków.

W materiale cytowany jest Mirosław Bork, producent filmu „Niepodległość”, który opowiada:

Wszystko zaczęło się od tego, że kilka lat temu reżyser Krzysztof Talczewski przy okazji pracy nad zupełnie innym filmem natknął się we francuskim archiwum na zdjęcia filmowe z wyprawy armii Hallera z Francji do Polski […]. Dotarliśmy do taśm, które przez sto lat leżały w magazynach niemieckich, francuskich, rosyjskich, nawet ukraińskich. To one składają się na film, w którym 80 proc. materiałów nigdy nie było publikowanych.

Łosiewicz zauważa, że nigdy wcześniej niepokazywane zdjęcia to prawdziwy rarytas dla widza. M.in. przyjazd do Polski armii Hallera, fragmenty, gdzie pokazuje się "żywy" Roman Dmowski […], fragment wielkiego marszu Narodowej Demokracji w Warszawie 17 listopada 1918 r., ujęcia Józefa Piłsudskiego z dwiema córkami.

Autorka opisuje także, że o ile film wzbudza niezwykle pozytywne emocje wśród widzów, o tyle historycy nie są już tak entuzjastyczni. Przytacza słowa Jana Engelgarda:

 

W filmie dominuje Józef Piłsudski, zdjęć z jego udziałem jest mnóstwo […]. Są jednak pewne granice, których przekraczać nie wolno – albowiem nie można historii naciągać, przemilczać niewygodne kwestie lub interpretować je bałamutnie. A tak niestety jest. […] Owszem, dla większości widzów te propagandowe zabiegi będą niewidoczne.

Łosiewicz zaznacza, że inni historycy również zauważyli pewne niedociągnięcia, jednak Sławomir Cenckiewicz podkreślił, że

[…] wartością filmu są historyczne taśmy! Nie komentarze i narracja! Ożyli nam bohatery! Zwłaszcza ci pomniejszani i wymazywani z Dmowskim na czele.

Autorka przytacza także słowa Borka dotyczące trudności w powstaniu filmu:

[…] na początku wcale nie było łatwo znaleźć partnerów do produkcji. Gdy zaczynaliśmy pracę trzy lata temu, nikt nie chciał z nami rozmawiać. Pomysł wydawał się abstrakcyjny […]. Pierwszą osobą, która połapała się, że mamy coś więcej, był pan Zygmunt Solorz.

Łosiewicz zauważa, że film ma szanse na sukces:

Dziś wielu jest pod wrażeniem. Krytyk filmowy Łukasz Adamski (krytyk roku według PISF) nie ma wątpliwości, że "Niepodległość" ma szanse na prestiżowe nagrody filmowe. – Przy odpowiednio mocnej promocji w USA nie wykluczam realnej szansy na walkę w kategorii dokument w Złotych Globach czy Oscarach. Polskie kino ma obecnie świetną prasę na świecie, więc można się pokusić o promocję tak dobrze zrobionego technicznie filmu – mówi Adamski. A gdy tylko twórcom uda się poprawić wytykane przez historyków błędy, film powinien się stać obowiązkowym elementem lekcji historii w szkołach.

Więcej w najnowszym numerze „Sieci”, w sprzedaży od 26 listopada br., także w formie e-wydania na http://www.wsieciprawdy.pl/e-wydanie.html. Zapraszamy też do subskrypcji tygodnika w Sieci Przyjaciół – www.siecprzyjaciol.pl i oglądania ciekawych audycji telewizji internetowej www.wPolsce.pl.



 

Zaloguj się, by uzyskać dostęp do unikatowych treści oraz cotygodniowego newslettera z informacjami na temat najnowszego wydania

Zarejestruj się | Zapomniałem hasła