"Sieci": Edukacja na zakręcie

opublikowano: 24 kwietnia 2020
"Sieci": Edukacja na zakręcie
pixabay.com

"Jak rozwijająca się pandemia zmniejszyła liczbę domorosłych lekarzy, nauczywszy nas trochę pokory, tak towarzyszące jej okoliczności znacznie zwiększyły szeregi nauczycieli i dydaktyków".

Jak rozwijająca się pandemia zmniejszyła liczbę domorosłych lekarzy, nauczywszy nas trochę pokory, tak towarzyszące jej okoliczności znacznie zwiększyły szeregi nauczycieli i dydaktyków − o polskiej edukacji wobec wyzwania nauczania zdalnego na systemową skalę oraz pomysłach dydaktycznych realizowanych po transformacji pisze na łamach nowego wydania tygodnika „Sieci” Małgorzata Żaryn.

Autorka artykułu odnajduje analogie pomiędzy aktualną sytuacją polskiej edukacji i uczeniem ludzi w czasach okupacji II Wojny Światowej:

Nastał czas wyjątkowy i pionierski. Nikt jeszcze nie praktykował zdalnego uczenia na skalę systemową. Testujemy prototyp. Podobny prototyp wprowadzało Polskie Państwo Podziemne. Wtedy też na pewno pojedyncze metody były mocno krytykowane. Wtedy też daleko było do doskonałości dydaktycznej. Ale gdyby nie ówczesna niedoskonałość, czy bylibyśmy dziś Polakami? Pamiętajmy, że lepsze jest wrogiem dobrego i tylko ten nie robi błędów, kto nic nie robi.  

Dziennikarka odnosi się także do metod nauczania wprowadzonych po transformacji w latach 90.:

Otóż to pojęcie świetnie mieści się w zakresie nowomowy, czyli jak całe to zjawisko niesie w sobie zakłamanie. Metody aktywizujące przeznaczone dla ucznia aktywizowały w istocie nauczyciela, i to też tylko na początku. Chodziło o to, żeby uczniowi dostarczyć materiału i gotowych narzędzi do poznawania i interpretacji rzeczywistości. Czyli – na przykładzie przedmiotów humanistycznych – uczeń dostawał wybrane i spreparowane przez nauczyciela materiały: fragmenty tekstów źródłowych, mapy, ilustracje. Na ich podstawie miał odpowiedzieć na zadane pytania. Do tego w późniejszych latach doszedł pomysł na ograniczenie dostarczanych informacji – poprzez np. czytanie fragmentów lektur, z których treścią zapoznawano się na podstawie opracowań. Za dużo wiedzy – grzmieli ówcześni dydaktycy – za mało umiejętności! No to tniemy! 

Dziennikarka nawiązuje także do krytykowanych powszechnie lekcji emitowanych przez Telewizję Polską. Stwierdza, że niski poziom tych materiałów wynika z systemu edukacji zbudowanego po transformacji.

Skąd nauczyciel przez długoletnią praktykę przyzwyczajony do pracy z przewagą formy nad treścią ma umieć twórczo działać przy tablicy (niegdysiejsza obelga dydaktyczna), skąd ma czerpać wiedzę i pogląd – własny – jeśli realizował cudze konspekty? Jak ma uczynić lekcję atrakcyjną, skoro zabrakło rekwizytów, którymi się posiłkował? Słowem – jak ma przekreślić dotychczasową rutynę? Za sprawą pandemii widzimy, że król jest nagi.

Więcej na temat polskiej edukacji w czasie pandemii w najnowszym numerze „Sieci”, w sprzedaży od 20 kwietnia br., także w formie e-wydania – polecamy tę formę lektury, by przeczytać bieżące wydanie tygodnika, nie trzeba przecież wychodzić z domu, wystarczy kliknąć:http://www.wsieciprawdy.pl/e-wydanie.html.



 

Zaloguj się, by uzyskać dostęp do unikatowych treści oraz cotygodniowego newslettera z informacjami na temat najnowszego wydania

Zarejestruj się | Zapomniałem hasła