,,Sieci”: Instrukcje z Czerskiej

opublikowano: 16 lipca 2019
,,Sieci”: Instrukcje z Czerskiej
Fratria/Sieci

 Jakub Augustyn Maciejewski w najnowszym numerze tygodnika „Sieci”

Nawet z „Trybuny Ludu” czy sowieckiego „Kommiersanta” można było wyczytać informacje o przetasowaniach za zamkniętymi drzwiami w gronie komunistycznej nomenklatury. Nie inaczej jest w przypadku tekstów „Gazety Wyborczej”, po których widać nastroje i ideologiczne wytyczne, jakie z Czerskiej otrzymuje opozycja – pisze Jakub Augustyn Maciejewski w najnowszym numerze tygodnika „Sieci”.

Choć od przegranej opozycji w wyborach do Parlamentu Europejskiego minęło już półtora miesiąca, w dalszym ciągu można odnieść wrażenie, że i dziennikarze, i politycy zanurzyli się w odmętach swojej narracji. Brak konkretnej oferty programowej idzie w parze z ciągle wyrażaną pogardą wobec wyborców PiS, co podsycają publikacje „Gazety Wyborczej”.

Zaraz po wyborczym kacu Marek Beylin przekonywał, że „w biedniejszej części Polski wygrały obietnice socjalne i strach, że Komisja Europejska odbierze to, co PiS już wprowadził, i nie da tego, co PiS zapowiedział”. Potwierdzała to także Wielowieyska: „PiS wygrał socjalem”. Wojciech Sadurski zapewniał 13 czerwca, że wcale nie gardzi wyborcami prawicy, dodając z satysfakcją, że są oni po prostu mniej wykształceni, „dali się uwieść nierealnymi obietnicami”, nie czytają książek i są jedynie „prostymi ludźmi”. Wbrew politowaniu dla pisowców swoistego odkrycia dokonał Beylin, przekonując czytelników, że „Wyborca PiS nie jest przybyszem z kosmosu”. Publicysta „GW” pogłębia to spostrzeżenie przekonaniem, że „spora część wyborców PiS, jak innych skrajnych partii w Europie, mniej różni się od wyborców partii demokratycznych, niż sądzimy”. Jeszcze nie doczekaliśmy się tekstu, gdzie na Czerskiej by dostrzeżono, że mamy także ręce, nogi, potrafimy kochać i zawiązywać więzi społeczne, ale nasze oświecone salony kiedyś na pewno dostrzegą, że w upałach pocą się tak samo jak my, a w chorobie ich katar jest taki sam jak nasz – w niczym nie lepszy. Ten sam Beylin 8 lipca nazywa władzę „państwową rewolucją miernot”, a jej światopogląd „spiskową logiką patologicznej nieufności”, więc szacunku do prawicy jest tu jakby mniej, ale nie możemy mu odmawiać, że przynajmniej próbował nas nazwać „Ziemianami”. Nawet socjolog Jarosław Flis przyznał w wywiadzie, że z ust polityków opozycji przebija poczucie wyższości. „Podkreślanie, że jesteśmy partią ludzi mądrzejszych” ma być tutaj „klątwą Unii Wolności”, która uznawała się za narodową, a raczej społeczną, elitę – wskazuje Maciejewski.

Warty zauważenia jest również stosunek „Wyborczej” do lidera partii opozycyjnej. Można odnieść wrażenie, że póki PiS – zdefiniowany jako największy wróg – jest odpowiednio piętnowany, można także wytykać błędy „swoim” oraz na łamach tygodnika formułować zalecenia programowe.

Histeryczny pośpiech i kategoryczność sądów bardziej sprzyjają emocjonalnym deklaracjom niż zdroworozsądkowej analizie” – odpowiadał jeszcze 28 maja krytykom Schetyny Rafał Zakrzewski. Klęska nie była, zdaniem publicysty, powodem „żeby rezygnować z tego politycznego wehikułu. Trzeba go naprawić i jechać dalej”. Nazajutrz wtórował mu Paweł Wroński, stawiając na sukces w Senacie. Ta strategia publicznie została wygłoszona już w marcu – Jarosław Kurski przekonywał wtedy wyborców totalnej opozycji, że choć zwycięstwo PiS w Sejmie jest przesądzone, to jednomandatowe okręgi w ordynacji do Senatu dają szansę na sparaliżowanie działań rządu. Lewica uważa, że jeśli w każdym okręgu zmobilizuje się wszystkich ludzi, którzy nie głosują na PiS, i zjednoczy wokół tylko jednego kandydata do Senatu, to większość w izbie wyższej polskiego parlamentu da możliwość odrzucania ustaw lub chociaż obstrukcji i przedłużaniu procedur. „Wyborcza” później ucichła z wyjaśnianiem tego planu – a to oznacza, że jest rozważana w wewnętrznych kręgach jako desperacka próba powstrzymania dobrej zmiany. Zatem po czasowej krytyce Schetyny ideolodzy opozycji uznali, że – jak mówiło dawne przysłowie – nie wolno zmieniać konia w trakcie przeprawy przez rzekę, a więc trzeba pozostawić obecne przywództwo polityczne ­– wyjaśnia publicysta „Sieci”.

W publikacjach „Gazety Wyborczej” nie brak także odpowiednich wskazówek, podpowiadających opozycji, jak wygrać z PiS-em.

Żeby pokonać PiS, opozycja powinna się zjednoczyć. Ale cała!” – nawołuje 7 lipca i dodaje: „Rozważania o skuteczności dwóch bloków opozycyjnych – centrowego i lewicowego – miały sens dwa miesiące temu. Dziś wiadomo, że jedyną szansą opozycji na pokonanie PiS jest szeroka koalicja od PSL do Wiosny”. Może się więc okazać, że Władysław Kosiniak-Kamysz, zamiast uczciwie i konsekwentnie dobić spadkobierców Zjednoczonego Stronnictwa Ludowego, przemyci ich do parlamentu w szeregach „demokratów” i „Europejczyków”. Już w maju Wielowieyska przewidywała, że „rozpad koalicji byłby już murowaną receptą na samodzielne rządy PiS”. Nic więc, poza antypisizmem, w „Wyborczej” się nie pojawia – podsumowuje Maciejewski.

Więcej w najnowszym numerze „Sieci”, w sprzedaży od 15 lipca br., także w formie e-wydania na http://www.wsieciprawdy.pl/e-wydanie.html.Zapraszamy też do subskrypcji tygodnika w Sieci Przyjaciół – www.siecprzyjaciol.pl i oglądania ciekawych audycji telewizji wPolsce.pl.



 

Zaloguj się, by uzyskać dostęp do unikatowych treści oraz cotygodniowego newslettera z informacjami na temat najnowszego wydania

Zarejestruj się | Zapomniałem hasła