"Sieci": Jak dopaść lidera?

opublikowano: 23 października 2017
"Sieci": Jak dopaść lidera?
screen/tvp infp/wpolityce.pl

Brudna gra wokół ochrony prezesa Jarosława Kaczyńskiego. Kto chce, by człowiek rządzący Polską nie był bezpieczny? – zastanawia się w najnowszym numerze tygodnika „Sieci” Wojciech Biedroń. 

Ostatnie artykuły „Gazety Wyborczej” analizujące ochronę Jarosława Kaczyńskiego budzą duży niepokój. Wojciech Biedroń w artykule pisze o istocie zapewnienia bezpieczeństwa najważniejszym osobom w państwie, m.in. prezesowi PiS, oraz czemu służą publikacje ujawniające szczegóły działań ochrony i policji.

Sprawa jest jednak bardzo poważna: wszystko wskazuje na to, że te artykuły to sygnał, iż ktoś sprawdza, jak można by obniżyć poziom bezpieczeństwa Jarosława Kaczyńskiego. Równolegle media III RP z wściekłością atakują niewielki płot, jaki pojawił się wokół głównej siedziby PiS w Warszawie. Jak ustaliliśmy, dla ludzi, którzy zajmują się w Polsce bezpieczeństwem najważniejszych osób w państwie, to wszystko są bardzo niepokojące sygnały. Służby zajmujące się ochroną kierownictwa państwa zostały postawione w stan nieformalnego alarmu. – Ktoś sprawdza stan zabezpieczeń. Ktoś próbuje medialnymi naciskami zmusić nas do ich zmniejszenia. Wreszcie ktoś wyraźnie ma poufną wiedzę z wewnątrz struktury policyjnej – mówi nam wysoko postawiony urzędnik państwowy – pisze publicysta.

Wojciech Biedroń wskazuje, że informacje dotyczące ochrony Jarosława ewidentnie pochodzą z przecieku.

Nasi rozmówcy nie mają wątpliwości, że przeciek do „Wyborczej” to ewidentna próba sprawdzenia zakresu ochrony prezesa PiS oraz uderzenie w system chroniący go przed możliwymi niebezpieczeństwami. – Na ujawnieniu tych informacji zależało ludziom, którzy doskonale zdają sobie sprawę, że konsekwencją takiego przecieku jest zmiana w grafiku i doborze funkcjonariuszy zajmujących się ochroną. Jest to obliczone na to, że w trakcie zmian, pojawi się jakaś luka, błąd w systemie, który można potencjalnie wykorzystać – twierdzi nasz informator w policji. Kto może więc stać za przeciekiem? Niestety, wiele wskazuje, że są to sami policjanci, którym nie podobają się zmiany w funkcjonowaniu tej formacji. W Komendzie Głównej Policji mówi się, że mogą być to policjanci związani z byłym szefostwem Biura Spraw Wewnętrznych KGP.– Mają dużą wiedzę o tym wszystkim, co się dzieje w komendzie, a w szczególności w komendzie stołecznej. Mają powiązania i dostęp do informacji o bieżących działaniach swoich kolegów – mówi nam jeden z policjantów. – Nawet pozbawieni narzędzi, które mieli, pracując w biurze, są w stanie przemycić do mediów informacje lub nawet zorganizować prowokację – dodaje.

Publicysta tygodnika zauważa, że publikacje „Wyborczej” są bardzo niepokojącym sygnałem, pokazującym, że prowadzone są działania zmierzające do obniżenia bezpieczeństwa prezesa PiS.

Wniosek z kampanii prasowej środowiska Michnika jest oczywisty: MSWiA powinno radykalnie zwiększyć ochronę Jarosława Kaczyńskiego. Ktoś wyraźnie dokonuje rozeznania zakresu i powagi tej ochrony, kogoś martwi obecność policjantów wokół posesji, ktoś próbuje pozyskać wiedzę i kontakty, ktoś próbuje presją prasową wymusić zdjęcie zabezpieczeń. Słowem: ktoś tam węszy, co można zrobić. Służby państwowe odpowiedzialne za bezpieczeństwo prezesa PiS muszą wziąć to pod uwagę.

Więcej zagrożeniu dla bezpieczeństwa Jarosława Kaczyńskiego w najnowszym numerze tygodnika „Sieci”, dostępnym w sprzedaży od 23 października, także w formie e-wydania na http://www.wsieciprawdy.pl/e-wydanie.html.

Zapraszamy też do subskrypcji tygodnika w Sieci Przyjaciół – www.siecprzyjaciol.pl i oglądania ciekawych audycji telewizji internetowej www.wPolsce.pl.



 

Zaloguj się, by uzyskać dostęp do unikatowych treści oraz cotygodniowego newslettera z informacjami na temat najnowszego wydania

Zarejestruj się | Zapomniałem hasła