"Sieci": Katedra nie dla tego arcybiskupa

opublikowano: 28 listopada 2019
"Sieci": Katedra nie dla tego arcybiskupa lupa lupa

Miał spocząć w poznańskiej katedrze, pochowano go na parafialnym cmentarzu. Nawet po śmierci abp Juliusz Paetz nie przestaje budzić emocji. Czy to już koniec tej historii? – pyta na łamach nowego wydania tygodnika „Sieci” Maja Narbutt.

Publicystka porusza temat związany z niedawną śmiercią abp. Paetza. Kiedy pojawiła się informacja, że zmarł 84-letni abp Paetz, trudno było się spodziewać, że wywoła to burzliwą reakcję. Komunikat archidiecezji poznańskiej był lakoniczny. Znalazło się w nim jednak twierdzenie o regulującym pogrzeb prawie kanonicznym. A zgodnie z nim miejscem pochowku dawnego metropolity poznańskiego powinna być poznańska katedra. Biorąc pod uwagę, że abp Paetz przed laty podał się do dymisji w atmosferze skandalu wywołanego oskarżeniami o molestowanie kleryków i księży, dla wielu było to szokujące – wskazuje autorka.

Narbutt pisze o dalszych okolicznościach: Wszystko toczyło się szybko – arcybiskup zmarł w piątek 15 listopada, pogrzeb miał się odbyć w poniedziałek. W takiej atmosferze nieoczekiwanie powstał list skierowany do abp. Stanisława Gądeckiego. Podpisało go 40 prominentnych osób związanych z poznańskim Kościołem, które uznały za gorszące, że Paetz ma spocząć w katedrze […]. List przyniósł skutek – jeszcze w niedzielę wieczorem wszystko wskazywało, że Paetz zostanie pochowany w katedrze, ale w nocy abp Gądecki zadecydował inaczej. Ciało Juliusza Paetza po mszy w katedrze złożono w rodzinnym grobie na parafialnym cmentarzu. Autorka cytuje też słowa inicjatora listu, dr. Cezarego Kościelniaka, filozofa i pracownika Uniwersytetu Adama Mickiewicza: – To byłoby niewłaściwe również w kontekście historyczno-symbolicznym. Abp Paetz spocząłby obok poznańskich hierarchów, którzy zachowali niezłomną postawę wobec prześladowań ze strony komunistów i gotowi byli oddać życie za Kościół. Nie mogliśmy nie wyrazić sprzeciwu.

Narbutt podkreśla jednocześnie, że… nie wiadomo jednak, czy to definitywny koniec historii abp. Paetza. Niektórzy księża twierdzą, że w Watykanie jakiś czas temu na mocy listu apostolskiego papieża Franciszka motu proprio »Vos estis lux mundi«, dotyczącego nadużyć seksualnych księży, wznowiono postępowanie w sprawie arcybiskupa i nadal się ono toczy. Przypomina też, iż… arcybiskup nigdy nie przyznał się do winy, bagatelizował wysuwane wobec niego zarzuty, twierdząc, że nadinterpretowuje się jego serdeczne zachowania wobec kleryków. Autorka artykułu wskazuje na zachowanie Paetza po tym, jak podał się do dymisji: Zaobserwowano, że Paetz nie tylko nie unikał ludzi, ale do nich wręcz lgnął, jakby nie zdawał sobie sprawy z niezręczności sytuacji. Starał się zawsze przywitać i porozmawiać z jak największą liczbą osób. Ta ostentacyjna obecność na wszelkiego typu imprezach najpierw budziła konsternację, ale z czasem przyniosła oczekiwany przez Paetza skutek: zaczęto wątpić w jego winę. Autorka stwierdza, że… kościelna »kultura tajemnicy«, w której wiele rzeczy dzieje się zakulisowo i nie uchyla się rąbka tajemnicy przed wiernymi, sprawiała, że poznańscy katolicy byli zdezorientowani. W odróżnieniu od elit nie byli jednak gotowi wszystkiego wybaczyć. Opisuje również próby zrehabilitowania się Paetza: Niewątpliwie więc zrobił w Watykanie sporą karierę i mógł liczyć, że znajdzie tam sprzymierzeńców. Zwłaszcza gdy przycichł skandal związany z nałożeniem na niego sankcji i jego wymuszoną dymisją. Być może udałoby mu się dopiąć celu. Ale na przeszkodzie stanął właśnie abp Stanisław Gądecki. To dość mało znana historia, którą jednak udało mi się potwierdzić w kilku źródłach. Kiedy w 2010 r. znów ważyły się losy Paetza, abp Gądecki miał rzucić na szalę swój autorytet i zagrozić »Albo on, albo ja«. Jasno zakomunikował nuncjuszowi, że w wypadku przywrócenia do kościelnych łask Paetza poda się do dymisji. Jego nieprzejednana postawa była imponująca i wcale nieoczywista. Bo abp Paetz, walcząc uparcie o swoją rehabilitację, znajdował sojuszników nawet tam, gdzie z pozoru nie można się było tego spodziewać.

Więcej w najnowszym numerze „Sieci”, w sprzedaży od 25 listopada br., także w formie e-wydania na http://www.wsieciprawdy.pl/e-wydanie.html.

Do tego wydania tygodnika „Sieci” dostępnego w kioskach dołączony jest wyjątkowy prezent – kalendarz ścienny na przyszły rok. W kalendarzu znajdują się oczywiście najważniejsze święta, dni wolne od pracy i imieniny. Oprócz tego każdą stronę uzupełnia skrócone kalendarium poprzedniego i następnego miesiąca. Partnerem 12-stronnicowego kalendarza ściennego jest PKN ORLEN. Nie przegap wydania „Sieci” z prezentem – w sprzedaży już od 25 listopada.

Zapraszamy też do subskrypcji tygodnika w Sieci Przyjaciół – www.siecprzyjaciol.pl  i oglądania ciekawych audycji telewizji wPolsce.pl.



 

Zaloguj się, by uzyskać dostęp do unikatowych treści oraz cotygodniowego newslettera z informacjami na temat najnowszego wydania

Zarejestruj się | Zapomniałem hasła