"Sieci": Niektórzy pierwsi prezesi SN zasługują na potępienie

opublikowano: 15 maja 2020
"Sieci": Niektórzy pierwsi prezesi SN zasługują na potępienie lupa lupa
Fratria

To, co napisała „Gazeta Wyborcza”, odbieram jako próbę odwrócenia mojej uwagi, koncentracji na realizacji zadań powierzonych mi ustawowo jako wykonującemu obowiązki pierwszego prezesa Sądu Najwyższego.

To, co napisała „Gazeta Wyborcza”, odbieram jako próbę odwrócenia mojej uwagi, koncentracji na realizacji zadań powierzonych mi ustawowo jako wykonującemu obowiązki pierwszego prezesa Sądu Najwyższego. Zapewniam, że żadna taka próba się nie powiedzie – z prof. Kamilem Zaradkiewiczem, pełniącym obowiązki pierwszym prezesem Sądu Najwyższego, rozmawia na łamach nowego wydania tygodnika „Sieci” Wojciech Biedroń.

Podczas rozmowy poruszona zostaje m.in. kwestia działań podejmowanych przez prof. Zaradkiewicza podczas pełnienia przez niego obowiązków pierwszego prezesa Sądu Najwyższego.Profesor wspomina o zarządzeniu pierwszej prezes SN, prof. Małgorzaty Gersdorf, dotyczącym „zamrożenia” Izby Dyscyplinarnej:

Przypominam, że TSUE objął zabezpieczeniem wyłącznie postępowania w sprawie spraw dyscyplinarnych sędziów. […] zabezpieczające postanowienia TSUE powinny być wykonane przez każdy właściwy organ władzy państwa członkowskiego Unii Europejskiej w ramach jego zadań i kompetencji.Z tej perspektywy podstawowym adresatem postanowienia TSUE nie jest ani pierwszy prezes SN, ani nawet prezes kierujący Izbą Dyscyplinarną, ale składy SN rozpoznające poszczególne sprawy. […] postanowienie TSUE w tym zakresie wkracza w sferę orzeczniczą. Tymczasem żaden organ władzy publicznej w Polsce nie może, w zamian składu orzekającego, podejmować decyzji co do tego, jakie ewentualne działania podjąć w ramach toczących się postępowań. Ta kwestia należy do niezależnego sądu i niezawisłych sędziów. Tym bardziej zatem ani rząd RP, ani Sejm nie powinny dokonywać zmian ustawowych,  które ingerowałyby w czynności podejmowane przez Sąd Najwyższy.

Profesor Zaradkiewicz wskazuje także, że w jego przekonaniu oba porządki prawne – unijny i krajowy – współistnieją obok siebie:

Celem wspólnym powinno być to, by owe porządki prawne funkcjonowały bezkolizyjnie. Jednak jest oczywiste,że mogą się zdarzać i zdarzają sytuacje,w których dochodzi do zderzenia norm czy zakresu aktywności orzeczniczej poszczególnych organów unijnych z jednej i państw członkowskich z drugiej strony. Wówczas powstaje pytanie o to, któremu porządkowi przyznać prymat. Z perspektywy prawodawstwa obowiązującego w Polsce i w świetle orzecznictwa Trybunału Konstytucyjnego nie budzi żadnych wątpliwości, że najwyższym prawem Rzeczpospolitej Polskiej, a zatem regulacją rozstrzygającą kwestie tych kolizji, jest konstytucja RP […]. W ramach dialogu między państwami członkowskimi a organami unijnymi, w tym TSUE należy przede wszystkim respektować zakres kompetencji poszczególnych instytucji.

Profesor wyjaśnia również swoją decyzję dotyczącą usunięcia portretów pierwszych prezesów SN z lat 1945-1990:

Moje najwyższe zdumienie od wielu lat budziło to, że w holu gmachu głównego Sądu Najwyższego znajdują się portrety pierwszych prezesów SN z czasów komunistycznych.Dlatego, że w tamtym okresie ani wymiar sprawiedliwości nie był niezależny,ani prawodawstwo PRL nie zawierało nawet elementarnych instrumentów gwarancji niezawisłości sędziów […]. Prezesi z lat 1945–1990nie zasługują na takie wyróżnienie. W moim przekonaniu są tacy, którzy z uwagi na swoją działalność publiczną zasługują wręcz na potępienie.

Więcej w najnowszym numerze „Sieci”, w sprzedaży od 11 majabr., także w formie e-wydania na http://www.wsieciprawdy.pl/e-wydanie.html.

Zapraszamy też do subskrypcji tygodnika w Sieci Przyjaciół – www.siecprzyjaciol.pl  i oglądania ciekawych audycji telewizji wPolsce.pl.



 

Zaloguj się, by uzyskać dostęp do unikatowych treści oraz cotygodniowego newslettera z informacjami na temat najnowszego wydania

Zarejestruj się | Zapomniałem hasła