„Sieci”: Ocalić Amerykę

opublikowano: 11 stycznia 2021
„Sieci”: Ocalić Amerykę

Mimo, że przegrał wybory i przekazanie władzy już się rozpoczęło, narracja o fałszerstwach przy urnach może pozwolić Trumpowi zachować popularność wśród prawicowej bazy oraz trwały wpływ na Partię Republikańską

Aleksandra Rybińska w nowym "Sieci" analizuje ostatnie wydarzenia w Stanach Zjednoczonych i próby podejmowane przez Donalda Trumpa w celu odwrócenia wyniku wyborów na swoją korzyść. Przez całą drugą połowę grudnia prezydent USA wywierał presję na republikańskich senatorów oraz członków Izby Reprezentantów, by6 stycznia 2021 r. nie zatwierdzili głosów oddanych przez Kolegium Elektorów. Podobną presję wywierał także na wiceprezydenta Mike’a Pence’a, który jego zdaniem powinien „zatrzymać tę farsę” i odrzucić głosy elektorskie. Pence odmówił, twierdząc, że nie posiada takich konstytucyjnych uprawnień, choć, jak dodał, „podziela obawy Amerykanów dotyczące uczciwości wyborów”.

Autorka wspomina także o wtargnięciu grupy podającej się za zwolenników Trumpa na Kapitol. Zanim udało się wyprzeć protestujących z Kapitolu, cztery osoby straciły życie, z czego co najmniej jedna zginęła od kul. Kongres wznowił swoje obrady i o czwartej nad ranem zatwierdził ostatecznie zwycięstwo wyborcze Joego Bidena. Donald Trump w pewien sposób starał się uspokajać nastroje. Prezydent, który wciąż odmawia uznania swojej porażki, wezwał swoich zwolenników do przestrzegania prawa, podkreślił, że „ich kocha” i obiecał, że w sposób „uporządkowany” przekaże władzę, choć nadal uważa, że wybory zostały mu „skradzione”.

Aleksandra Rybińska zaznacza, że spora część mediów oskarżyła Trumpa o podżeganie do przemocy. Jednak jej zdaniem wśród Amerykanów już wcześniej urosło spore rozgoryczenie na forsowanie przez Demokratów politycznej poprawności i zasad gender. Objawiło się to dobitnie 3 stycznia, gdy Emanuel Cleaver – amerykański polityk, członek Izby Reprezentantów z ramienia demokratów – poprowadził modlitwę w Kongresie. Zakończył ją, prosząc o pokój w izbie ustawodawczej. Potem wygłosił zdanie: „W imię monoteistycznego Boga Brahmy i Boga znanego pod wieloma imionami, przez wiele różnych wyznań. Amen i A-women”. To ostatnie miało być ukłonem w kierunku kobiet i brzmieć bardziej poprawnie, ale wyszło groteskowo.

Według autorki sporo wyborców zrozumiało, że byli do tej pory niesłusznie marginalizowani. A po czterech latach bezustannej nagonki na Donalda Trumpa i jego zwolenników, w mediach, na poziomie politycznym i kulturowym, określania przywiązanych do wiary, tradycji i zdrowego rozsądku ludzi jako rasistów, ksenofobów i zacofanych troglodytów, wielu Amerykanów uważa dziś demokratyczne serce USA, czyli Kongres, i pozostałe instytucje polityczne, za zepsute do cna. Kto sieje wiatr, ten zbiera burzę. Jak powiedziała w rozmowie z „Detroit News” członkini komisji wyborczej w Detroit i zwolenniczka Trumpa Karen Ostin: „Widziałam sfałszowane karty wyborcze. Jeśli teraz nie ujawnimy tego oszustwa, to już nigdy w tym kraju nie będzie wolnych i sprawiedliwych wyborów”. Twarde stanowisko zajęła również bliska rodzina aktualnie urzędującego prezydenta. Jak podkreślił syn Trumpa, Eric: „Mogą kłamać, oszukiwać, kraść. Ale mój ojciec zapoczątkował nowy ruch polityczny i ten ruch nigdy, przenigdy nie umrze”.

Więcej na temat wydarzeń w Stanach Zjednoczonych w najnowszym numerze tygodnika „Sieci” dostępnym w sprzedaży od 11 stycznia br., także w formie e-wydania na https://www.wsieciprawdy.pl/aktualne-wydanie-sieci.html.

Zapraszamy też do subskrypcji tygodnika w Sieci Przyjaciół – www.siecprzyjaciol.pl i oglądania ciekawych audycji telewizji wPolsce.pl.

Zobacz także: ,,Sieci”: Wina Trumpa


 

Zaloguj się, by uzyskać dostęp do unikatowych treści oraz cotygodniowego newslettera z informacjami na temat najnowszego wydania

Zarejestruj się | Zapomniałem hasła