"Sieci": Partia Zero

opublikowano: 13 marca 2018
"Sieci": Partia Zero
Fratria

W latach 2016-2017 istniało historyczne okno dla utworzenia nowej znaczącej partii w Polsce. Nikt z tego nie skorzystał. A teraz okno już̇ się̨ zamknęło – pisze na łamach najnowszego wydania tygodnika „Sieci” Stanisław Janecki.

Autor tekstu opisuje polską scenę polityczną na przestrzeni lat oraz wskazuje, jaki elektorat oczekiwał powstania nowej, świeżej formacji. Zauważa także, kto korzysta na zamknięciu się możliwości utworzenia nowej partii.

Dwa wydarzenia zdominowały ostatnie dwa lata w polskiej polityce po stronie opozycji: lęk i oczekiwanie na powrót Donalda Tuska na białym koniu oraz lęk i oczekiwanie na powstanie nowej partii. Problemem jest to, że Tusk i nowa partia funkcjonują̨ tu w roli politycznego jednorożca. O tym mitycznym stworzeniu istnieje wiele opowieści, i to już̇ od czasów starożytnych, tylko sam jednorożec nie istnieje.

Najbardziej oczekiwano Partii Zero po lewej stronie polskiej sceny politycznej. I najczęściej spekulowano, że byłby to polski odpowiednik greckiej Syrizy (powstałej już̇ w 2004 r., ale sukcesy odnoszącej od 2012 r.) albo hiszpańskiej partii Podemos (powstałej w 2014 r.). Oba ugrupowania odwołują̨ się̨ do alterglobalizmu, demokracji bezpośredniej, ekosocjalizmu oraz tzw. demokratycznego socjalizmu, choć Syriza na początku miała bliższe związki z eurokomunistami i trockistami.

Polska Partia Zero miała powstać przede wszystkim dlatego, że po wyborczej klęsce w 2015 r. nie mógł się podnieść Sojusz Lewicy Demokratycznej (głównie z powodu startu jako koalicji Zjednoczonej Lewicy, czyli podwyższenia progu wyborczego do 8 proc.). A jego nowy lider Włodzimierz Czarzasty był zupełnie nierozpoznawalny i niewidoczny. Poza tym SLD, nawet po lewej stronie, był postrzegany jako partia postkomunistyczna, niepasująca do nowych czasów, z wymierającym elektoratem. Dla zwolenników lewicy współczesny SLD był zbyt niezdecydowany: czy ma być klasycznym ugrupowaniem socjalnym, obyczajową awangardą, czy partią antyklerykałów.

Stanisław Janecki opisuje również sytuację po stronie antysystemowej czy narodowej prawicy.

Takim ugrupowaniem w wersji narodowej próbują zostać: powołany w 1993 r. Obóz Narodowo-Radykalny, istniejący od 2012 r. Ruch Narodowy, działająca od 1989 r. Młodzież Wszechpolska czy powstałe w 2016 r. Stowarzyszenie Endecja. Trzy pierwsze często działały wspólnie. Najbardziej radykalni narodowcy chcieliby Partii Zero w wersji węgierskiego Jobbiku (przy wszystkich różnicach programowych i ideowych), czyli trzeciej siły politycznej, usytuowanej na prawo od rządzącego ugrupowania (na Węgrzech od Fideszu, w Polsce – od PiS). Ale nigdy im się nie udało zyskanie statusu ani pozycji Jobbiku, choć wydawało się, że okno historyczne dla takiej inicjatywy istniało szczególnie w latach 2016–2017. Nie powiodło się̨ także powołanie Partii Zero w umiarkowanej wersji na- rodowej, co było szczególnie bliskie Ruchowi Narodowemu i Stowarzyszeniu Endecja. Wehikułem dla takiego ugrupowania miał być Kukiz ’15, ale pod koniec 2017 r. doszło do rozejścia się̨ dróg Pawła Kukiza i narodowców, przez co ewentualna Partia Zero straciła zaplecze.

W najbliższych latach zanosi się̨ na utrwalenie obecnego kształtu polskiej sceny politycznej, co najkorzystniejsze jest dla PiS. Dlaczego? Bo rządząca partia ma znacznie więcej atutów i przewag niż partie opozycyjne.

Więcej w nowym numerze tygodnika „Sieci”, dostępnym w sprzedaży od 12 marca, także w formie e-wydania na http://www.wsieciprawdy.pl/e-wydanie.html.

Zapraszamy też do subskrypcji tygodnika w Sieci Przyjaciół – www.siecprzyjaciol.pl i oglądania ciekawych audycji telewizji internetowej www.wPolsce.pl.



 

Zaloguj się, by uzyskać dostęp do unikatowych treści oraz cotygodniowego newslettera z informacjami na temat najnowszego wydania

Zarejestruj się | Zapomniałem hasła