"Sieci": Plan Kaczyńskiego

opublikowano: 26 stycznia 2018
"Sieci": Plan Kaczyńskiego

Czy za rekonstrukcją rządu kryje się jakaś szersza, logiczna strategia, czy rządziły tym przypadek lub kwestie osobowościowe albo ambicjonalne? – pytają nie tylko komentatorzy, lecz i wyborcy dobrej zmiany. Czy za tym wszystkim stoi jakiś plan Jarosława Kaczyńskiego, a jeśli tak, to co lider obozu rządzącego chciał tymi zmianami osiągnąć – pisze w najnowszym artykule w tygodniku „Sieci” Stanisław Janecki. 

Publicysta i komentator polityczny próbuje wyjaśnić przyczyny rekonstrukcji rządu i odpowiedzieć na pytania, co ona tak naprawdę oznacza.

Jednym z celów rekonstrukcji rządu, uosabianym przez dymisje Antoniego Macierewicza, Witolda Waszczykowskiego oraz Jana Szyszki (i w znacznie mniejszym stopniu Konstantego Radziwiłła), było oddzielenie partyjnej polityki od rządu. Gabinet Mateusza Morawieckiego ma się zajmować wyłącznie rządzeniem, polityka partyjna zaś ma być skupiona wyłącznie na Nowogrodzkiej. Oczywiście rząd jest koalicyjny, gdyż dobrą zmianę tworzą poza Prawem i Sprawiedliwością także Porozumienie oraz Solidarna Polska, ale ponieważ szefowie tych ugrupowań – Zbigniew Ziobro i Jarosław Gowin – są ważnymi postaciami w rządzie, w ich wypadku polityka partyjna nie jest rozproszona między dwa ośrodki, jak było w wypadku PiS. Natomiast od powołania gabinetu Beaty Szydło 16 listopada 2015 r. polityka partyjna była w rządzie wszechobecna – przekonuje Janecki.

Publicysta ocenia, że powodowało to trudności kompetencyjne i upolitycznienie samego gabinetu. Janecki i inni publicyści „Sieci” zwracali uwagę na ten problem już kilka miesięcy temu.

Skutki tego stanu rzeczy były co najmniej dwa. Po pierwsze, partia była cały czas w grze, jeśli któreś z tych trojga polityków lub ich stronników w rządzie potrzebowało wzmocnienia czy wsparcia przy forsowaniu swoich pomysłów, czyli PiS było wciągane w rozgrywki wewnątrz rządu. I partia była też arbitrem w różnych konfliktach oraz grach. I to był drugi skutek mieszania się polityki partyjnej z rządową. Nowogrodzka, a szczególnie prezes PiS, byli ostateczną instancją rozstrzygającą. Początkowo ta instancja była wykorzystywana tylko w sporach dużego kalibru, z czasem w wielu nawet błahych. Ato powodowało niekończące się pielgrzymki ministrów, czasem nawet wiceministrów, do siedziby PiS, żeby tam szukać ostatecznego rozstrzygnięcia. Po rekonstrukcji rządu ma być tak, że Jarosław Kaczyński rozmawia o najważ­niejszych sprawach tylko z premierem Morawieckim, ministrowie zaś przestają traktować Nowogrodzką jako arbitra. Ma to uprościć funkcjonowanie rządu, zwiększyć jego decyzyjność i praktycznie zlikwidować federacyjność. Przynajmniej tych resortów, które zostały obsadzone przez ludzi PiS (…). Paradoksalnie można powiedzieć, że w gabinecie Szydło zarówno ona sama, jak i ministrowie Macierewicz czy Szyszko byli za silni politycznie, aby nie komplikowało to technicznej i praktycznej strony rządzenia. I odeszli także z tego powodu, że byli silni  – wyjaśnia dziennikarz tygodnika „Sieci”.

Stanisław Janecki obala narrację, jakoby zmiany w rządzie były spowodowane słabością prezesa PiS. Doświadczony komentator polityczny dostrzega w nich raczej szeroką i długoterminową strategię Kaczyńskiego

Duże znaczenie w planie Kaczyń­skiego ma trwałość władzy, czyli zagwarantowanie sobie jej sprawowania na następne kadencje. I to wcale nie metodami niedemokratycznymi, lecz poszerzaniem poparcia. Przede wszystkim osiągnięciami gospodarczymi, znaczącą modernizacją i związanym z tym bogaceniem się Polaków oraz coraz skuteczniejszą pomocą socjalną, w następnym kroku przede wszystkim nastawioną na emerytów (…). Częścią planu Kaczyńskiego jest przełożenie Strategii na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju Mateusza Morawieckiego na każdą polską gminę. Elementy tej strategii mają być skonkretyzowane i przystosowane do wszystkich jednostek samorządu. Tak, żeby każda gmina miała własną Strategię na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju i własną perspektywę modernizacji, inwestycji, nowych miejsc pracy, mieszkań czy programów socjalnych. Ten element planu Kaczyńskiego ma być wdrażany jak najszybciej, żeby już podczas kampanii samorządowej widać było pierwsze jego efekty. Te elementy planu mają jednocześnie przyciągać nowych ludzi do obozu dobrej zmiany, a pośrednikiem w tych transferach na poziomie politycznym ma być przede wszystkim Porozumienie Jarosława Gowina. Oznacza to poszerzanie obozu dobrej zmiany, w czym część zwolenników widzi zagrożenie. Jarosław Kaczyński najwyraźniej uznał jednak, że w perspektywie czterech wyborów w latach 2018–2020 takie poszerzanie jest konieczne, gdyż warunkiem trwałości obecnej władzy jest wygranie tych wyborów. A potem będzie czas na skorygowanie strategii – tak jak skorygowano ją po dwóch latach rządów po wygranych w 2015 r. wyborach prezydenckich i parlamentarnych – pisze Janecki.

Cała analiza Stanisława Janeckiego w nowym numerze tygodnika „Sieci”, dostępnym w sprzedaży od 22 stycznia, także w formie e-wydania na http://www.wsieciprawdy.pl/e-wydanie.html.

Zapraszamy też do subskrypcji tygodnika w Sieci Przyjaciół – www.siecprzyjaciol.pl i oglądania ciekawych audycji telewizji internetowej www.wPolsce.pl.

Zobacz także: "Sieci": Spirala Schetyny


 

Zaloguj się, by uzyskać dostęp do unikatowych treści oraz cotygodniowego newslettera z informacjami na temat najnowszego wydania

Zarejestruj się | Zapomniałem hasła