"Sieci": Polska sprawa białoruska

opublikowano: 2 września 2020
"Sieci": Polska sprawa białoruska

Są dwie strony tego medalu. Nie można nie wspierać Białorusinów, którzy umęczeni 26-letnimi rządami Aleksandra Łukaszenki stają naprzeciw reżimu i z narażeniem życia domagają się w końcu uczciwych wyborów. Ale trzeba też pamiętać, że Polska w relacjach z sąsiadami musi prowadzić politykę opartą bardziej na naszej racji stanu niż na emocjach – piszą Marek Pyza i Marcin Wikło na łamach nowego wydania tygodnika „Sieci”.

Pyza i Wikło podejmują temat rewolucji na Białorusi oraz roli, jaką w tym wewnętrznym konflikcie powinna przyjąć Polska. Wskazują, że przede wszystkim musimy patrzeć na nasz interes polityczny i bezpieczeństwo kraju. Dziennikarze zwracają uwagę, że Polska powinna mieć przede wszystkim na względzie niepodległość Białorusi.

Ta myśl ma jednak drugie dno. Pod nazwiskiem nikt tego głośno nie powie, ale dla Polski mimo wszystko drugorzędne znaczenie ma, kto będzie sprawował władzę w Mińsku – zauważają Pyza i Wikło. – Zabrzmi to brutalnie, lecz z punktu widzenia naszego bezpieczeństwa jest mniej ważne, czy Białoruś będzie demokratyczna, czy autorytarna. Najważniejsze jest, by była suwerenna, by nie była jednym ciałem z Rosją – słyszymy od ważnej osoby w rządzie. Czego więc należy spodziewać się po działaniach naszych władz? – Nie powinniśmy np. proponować mediacji, być zbyt aktywni jako rząd, bo Łukaszenka natychmiast to wykorzysta. Od razu uruchomią się siły prorosyjskie, które wskażą: oto polskie pany dybią na Białoruś. Zobaczcie, jak błyskawicznie zareagowano na wpis Tomasza Sommera o Grodnie. To była woda na młyn Łukaszenki, który momentalnie nakazał wojskowym utrzymać integralność terytorialną Białorusi i zarządził mobilizację w okręgu grodzieńskim.

Marek Pyza i Marcin Wikło zwracają uwagę, że Polska powinna się liczyć również z prowokacjami. Ten bardzo realny scenariusz potwierdzają rozmówcy dziennikarzy.

Wolna Białoruś daje Polsce to samo co Ukraina – jest państwem buforowym przed Rosją. To kluczowe z waszego punktu widzenia. Ale Moskwa ma przeciwny interes. W tamtejszych mediach już słychać, że Polska chce zabrać Grodno. A to może być wykorzystane do przeprowadzenia jakiejś prowokacji przy granicy, która zakończy się kilkoma zabitymi i oskarżeniem was o agresję – przestrzega Aleksander Bondariew, rosyjski dysydent mieszkający w Paryżu. Zapytany przez nas o to, jak się możemy przed tym obronić, odpowiada: – Tylko gotowością militarną i dokładnym monitorowaniem granic, by w razie konieczności móc natychmiast udowodnić, kto jest winien ewentualnemu przelewowi krwi.

Dziennikarza twierdzą, iż nie ma… wątpliwości, że Łukaszenka i Moskwa będą sięgać po każdą propagandę, by bronić swoich interesów: „Pracownicy Russia Today są teraz bardzo zapracowani na Białorusi. W tamtejszej proreżimowej narracji możemy usłyszeć o podnoszącym głowę faszyzmie. Przekonują np., że biało-czerwono-białe barwy to te stosowane w 1943 r. przez kolaborantów Hitlera.

Więcej w najnowszym numerze „Sieci”, w sprzedaży od 31 sierpnia br., także w formie e-wydania na http://www.wsieciprawdy.pl/e-wydanie.html.

Zapraszamy też do subskrypcji tygodnika w Sieci Przyjaciół – www.siecprzyjaciol.pl i oglądania ciekawych audycji telewizji wPolsce.pl.



 

Zaloguj się, by uzyskać dostęp do unikatowych treści oraz cotygodniowego newslettera z informacjami na temat najnowszego wydania

Zarejestruj się | Zapomniałem hasła