Czytasz i klikasz - bądź blisko Polski gdziekolwiek jesteś!

"Sieci": Samozadowoleni

opublikowano: 15 marca 2022
"Sieci": Samozadowoleni

Łatwość, z jaką Niemcy uznali, że znaleźli się po właściwej stronie historii, a o tym, co było, wszyscy szybko zapomną, powinna nas martwić – pisze na łamach nowego wydania tygodnika „Sieci” Aleksandra Rybińska.

Jak zauważa publicystka, nasi zachodni sąsiedzi musieli zdecydowanie zmienić swoje podejście do dyplomacji oraz relacje z Moskwą.

Nowy kanclerz Olaf Scholz zapowiedział w – jak podkreślają niemieckie media – „historycznym” przemówieniu 27 lutego w Bundestagu uniezależnienie się Niemiec od dostaw surowców z Rosji, znaczne zwiększenie wydatków na Bundeswehrę oraz wysłanie broni defensywnej do Ukrainy. Niemiecka polityka zagraniczna ma się zmienić – koniec z praktykowaną dotąd doktryną „Russia First”. Każdy niemiecki samochód eksportowany do Rosji i każdy metr sześcienny rosyjskiego gazu płynący do Niemiec miał nieść ze sobą „dywidendę pokoju”. Zamiast tego przyniósł wojnę.

Autorka zwraca jednak uwagę, że niemiecka klasa polityczna nie dostrzega swojej odpowiedzialności za kryzys wywołany na Ukrainie, a miejscowa prasa często usprawiedliwia partyjnych liderów. Prawda jest jednak bardzo bolesna dla Niemców.

Bezmyślny merkantylizm oraz przekonanie, że gazociągi i relacje handlowe zapewnią Niemcom trwały wpływ na Rosję, nie był kontestowany w zasadzie przez nikogo, z wyjątkiem (okresowo) Zielonych. Berlin uważał się, nie po raz pierwszy zresztą w historii, za wychowawcę Rosji. Nikt nie miał prawa przeszkadzać w realizacji tej cywilizatorskiej misji. Szczególnie Ukraina. Ambasador Ukrainy w Niemczech Andrij Melnyk, który usilnie lobbował na rzecz swojego kraju za Odrą, był traktowany w Berlinie jako persona non grata. Nazywano go „męczybułą” (Nervensäge). Odmawiano mu spotkań. Melnyk przybył do Berlina w 2014 r., po aneksji Krymu przez Rosję. Trwał konflikt w Donbasie. Starał się uzyskać niemieckie wsparcie dla dostaw broni do Ukrainy. Bezskutecznie.

Rybińska wylicza także przykłady świadczące o tym, że Niemcy nadal wiążą swoją przyszłość z Rosją. Zauważa, że… Berlin dziś sprzeciwia się unijnemu embargu na rosyjski gaz i ropę, obawiając się, że „wtedy światła w Niemczech zgasną”. Niemiecki wyborca, zmęczony pandemią COVID-19 i rosnącą inflacją, mógłby tego nie zaakceptować. Dlatego Berlin wywalczył wyjęcie spod blokady SWIFT dwóch rosyjskich banków obsługujących transakcje związane z importem surowców. O perspektywie akcesji Ukrainy do UE Berlin także niechętnie rozmawia. Niemieckie społeczeństwo zresztą wyraża co najmniej taki sam podziw dla protestujących przeciwko wojnie w Ukrainie Rosjan, co dla walczących Ukraińców. Mimo że tych pierwszych jest bardzo mało. Wśród elit widać podobne myślenie: zły Putin prowadzi wojnę, którą szkodzi niewinnym Ukraińcom oraz równie niewinnym Rosjanom.

Więcej w nowym, specjalnym wydaniu tygodnika „Sieci”. Artykuły z bieżącego wydania dostępne online od 14 marca br. w ramach subskrypcji Sieci Przyjaciół: https://wpolityce.pl/tygodniksieci/wydanie-11-2022 . Zapraszamy też do oglądania audycji telewizji wPolsce.pl.



 

Zaloguj się, by uzyskać dostęp do unikatowych treści oraz cotygodniowego newslettera z informacjami na temat najnowszego wydania

Zarejestruj się | Zapomniałem hasła