„Sieci”: Śmierć na pustej autostradzie

opublikowano: 6 września 2017
„Sieci”: Śmierć na pustej autostradzie
fot. YouTube/"Sieci"

Maja Narbutt stara się rozjaśnić wątpliwości wokół śmierci posła Kukiz'15 Rafała Wójcikowskiego.

Tragiczna śmierć posła Kukiz’15 Rafała Wójcikowskiego obrasta czarną legendą. To może być wypadek drogowy, ale pewne okoliczności są tak dziwne, jakby wymyślał je obdarzony bujną wyobraźnią scenarzysta – pisze w najnowszym numerze tygodnika „Sieci” Maja Narbutt.

Dziennikarka stara się rozjaśnić wątpliwości, które pojawiły się w związku z tragiczną śmiercią posła i zwrócić uwagę na okoliczności, które rzucają na całą sprawę nowe, niepokojące światło.

Przyszło do mnie dwóch smutnych panów” – opowiadał Rafał Wójcikowski na spotkaniu kilka dni przed swoją śmiercią. „Smutni panowie” mieli sugestywnie przekonywać go, by dał sobie spokój z pewną spółką giełdową. – Rafał rzeczywiście ostro grał na giełdzie, miał olbrzymie sukcesy i mógł komuś nastąpić na odcisk. Ale przestał inwestować, jeszcze zanim został posłem. Sytuacja, o której opowiadał, wydarzyła się dawno temu i rzeczywiście nie może mieć związku z jego śmiercią – mówi Przemysław Wipler, który przyjaźnił się z Wójcikowskim. Gdyby więc szukać motywu, dla którego ktoś chciał sprowokować wypadek, na pewno nie byłaby to wizyta „smutnych panów”. A takie spekulacje już się pojawiły – pisze Narbutt

Różne teorie na temat śmierci posła pojawiały się już wcześniej, ale sprawa odżyła po niedawnej publikacji „Rzeczpospolitej”, w której napisano, że z ekspertyzy wynika, iż w samochodzie posła uszkodzony był przewód hamulcowy. Stało się to przyczynkiem, do prawdziwej, choć głównie internetowej burzy. Jednak prokuratura ucięła wszelkie zbyt daleko idące wnioski.

Tymczasem prokuratura, powołując się na eksperta, uważa, że przewód hamulcowy został uszkodzony dopiero po wypadku. Ostateczną ekspertyzę dotyczącą przyczyn kraksy, po przeprowadzonym już drugim z kolei eksperymencie procesowym, ma wydać pod koniec września renomowany krakowski Instytut Ekspertyz Sądowych imienia prof. Jana Sehna. Na razie prokuratura twierdzi, iż nic nie wskazuje na to, że do wypadku przyczyniły się osoby trzecie. Takie są obecne ustalenia – pisze dziennikarka „Sieci”.

Niewiele mówi też pobieżna rekonstrukcja faktów.

­Rafał Wójcikowski jadąc 19 stycznia trasą S8 do Warszawy, miał więc z nieznanych jeszcze przyczyn wpaść na barierę energochłonną. Jego samochód odbił się od niej i ustawił prostopadle na prawym pasie. Zdążył go ominąć volkswagen caddy, ale nadjeżdżający ford transit uderzył w samochód posła. Brzmi to dość banalnie, ale w tej historii nieoczekiwanie pojawia się element, który sprawia, że banalna nie jest. Właściwie ten wątek wygląda jak wymyślony przez scenarzystę filmów, który lubi konstruować ryzykowne i nieprawdopodobne fabuły. A wszystko za sprawą człowieka, który pierwszy zjawił się na miejscu wypadku – zauważa dziennikarka i wyjaśnia, że chodzi o Pawła Bednarza, który jako pierwszy pojawił się na miejscu wypadku.

Wcześniej Bednarz miał się spotkać z Wójcikowskim w Sejmie, kiedy ważyły się losy ustawy hazardowej, gdzie poseł Kukiz’15 walczył o zapisy korzystne dla Skarbu Państwa, ale uderzające w interesy jednej ze spółek. Niepokojący jest również fakt, że, jak pisze Narbutt, „każda osoba, która pojawiła się na miejscu wypadku, opowiadała potem zupełnie inne rzeczy. Relacje się wykluczały, wprowadzając chaos, który sprawia, że do tej pory nie można ustalić jednej, spójnej wersji wydarzeń”.

Cały bardzo niepokojący artykuł w najnowszym numerze tygodnika „Sieci”, dostępnym w sprzedaży od 4 września, także w formie e-wydania na http://www.wsieciprawdy.pl/e-wydanie.html.

Zapraszamy też do subskrypcji tygodnika w Sieci Przyjaciół – www.siecprzyjaciol.pl i oglądania ciekawych audycji telewizji internetowej www.wPolsce.pl.



 

Zaloguj się, by uzyskać dostęp do unikatowych treści oraz cotygodniowego newslettera z informacjami na temat najnowszego wydania

Zarejestruj się | Zapomniałem hasła