„Sieci”: Święty uśmiechnięty, czyli prymas Wyszyński na co dzień

opublikowano: 10 września 2021
„Sieci”: Święty uśmiechnięty, czyli prymas Wyszyński na co dzień

Mało kto wie, że wynoszony właśnie na ołtarze Prymas Tysiąclecia podczas spotkań w Domu Arcybiskupów Warszawskich przy ul. Miodowej często opowiadał przy stole dowcipy: żydowskie, góralskie, nawet umiał mówić gwarą. Bywał też sędzią w siatkówce, którą lubił rozgrywać z kard. Wojtyłą – tak polskiego duchownego opisuje Milena Kindziuk, autorka książki „Kardynał Stefan Wyszyński Prymas Polski”.

Na łamach tygodnika „Sieci” w bardzo szczegółowy i barwny sposób Kindziuk przedstawia się życie wybitnego Polaka. Dowiadujemy się choćby, że hierarcha nie lubił późno chodzić spać i chętnie wstawał o świcie. Lubił piosenki i czytanie książek. Jego ulubionymi powieściami były powieści Makuszyńskiego i Trylogia Sienkiewicza.

Kard. Wyszyński często też opowiadał dowcipy. Lubił czytać skecze. Barbara Dembińska wspominała: – Pamiętam takie zdarzenie: na kartce miał zapisaną anegdotę. Zajęła pół strony. A on ją czytał i czytał w nieskończoność. W końcu ktoś zagląda mu przez ramię i mówi: „Ojcze przecież tego tutaj nie ma”. A on na to: „Oj, dziecko, nie umiesz czytać między wierszami!”. Doskonale pamiętam też, jak kiedyś Ojciec śmiał się do łez, gdy dwie dziewczyny – całkowicie fałszując – śpiewały: „Panie Boże mój, jam jest wołek Twój”. Był też bardzo optymistycznie nastawiony do świata. Nie lubił, jak się przy nim narzekało. Nawet rodzonej siostrze Janinie tłumaczył: „Tobie nie wolno się skarżyć, przecież jesteś siostrą prymasa Polski!”.

Milena Kindziuk przytacza także wspomnienia kard. Józefa Glempa. Tak wspomina on Wyszyńskiego. – Zapamiętałem prymasa jako człowieka zawierzenia i wielkiej modlitwy. My go znamy może bardziej jako człowieka czynu: przemawiającego, jeżdżącego z jednego końca ojczyzny na drugi. Ale był to człowiek przede wszystkim modlitwy i skupienia. Prymas Wyszyński umiał się modlić stale. Nie przeszkadzała mu w tym ani podróż, ani rozmowa, ani posiłek, ani wykonywane zajęcia. Z modlitwy czerpał moc do działania.

Polski duchowny, wynoszony właśnie na ołtarze w procesie beatyfikacyjnym, słynął także z gościnności. Kiedy nie było wielkich uroczystości, spotkań, wyjazdów, brał udział w zakończeniu rekolekcji dla lekarzy, prawników czy duszpasterstw akademickich. W okresie Bożego Narodzenia zawsze organizował opłatek dla studentów. Siostry smażyły pyszne pączki z nadzieniem różanym. A prymas słynął z tego, że… osobiście nadziewał te pączki na widelec i częstował nimi gości.(…) Zdarzało się nieraz, że ksiądz prymas, gdy zobaczył, że u kogoś na talerzu nie było pączka, brał go widelcem z patery i podawał tej osobie, mówiąc z powagą: „Jedz, bracie, żebyś nie wyszedł głodny od prymasa Polski!” – czytamy.

Więcej na temat życiorysu prymasa Stefana Wyszyńskiego w nowym numerze „Sieci” dostępnym w sprzedaży od 6 września br., także w formie e-wydania na https://www.wsieciprawdy.pl/aktualne-wydanie-sieci.html.

Zapraszamy też do subskrypcji tygodnika w Sieci Przyjaciół – www.siecprzyjaciol.pl i oglądania ciekawych audycji telewizji wPolsce.pl.



 

Zaloguj się, by uzyskać dostęp do unikatowych treści oraz cotygodniowego newslettera z informacjami na temat najnowszego wydania

Zarejestruj się | Zapomniałem hasła