"Sieci": Totalne starcie

opublikowano: 23 stycznia 2020
"Sieci": Totalne starcie lupa lupa

- Polityczna stawka wyborów prezydenckich jest ogromna. Wynik rozstrzygnie o przyszłości Polski nawet na dekadę. Prawica może wygrać, ale tylko pod warunkiem, że w kampanii zbuduje ruch społeczny, który zrównoważy przewagę strukturalną obozu III RP. Trzeba z całą mocą przywołać ducha pierwszej Solidarności – pisze w nowym wydaniu tygodnika „Sieci” Michał Karnowski.

Michał Karnowski komentuje toczącą się kampanię prezydencką. - Z dwóch kluczowych cech kampanii prezydenckich w Polsce jedna przemawia na rzecz reelekcji Andrzeja Dudy, druga niesie największe niebezpieczeństwo. Pierwsza to walory osobiste polityka, ważniejsze niż w jakichkolwiek innych wyborach. Wybierając w głosowaniu powszechnym głowę państwa, akceptujemy bądź odrzucamy bowiem kandydata w sposób dużo bardziej intymny niż w przypadku elekcji parlamentarnej, samorządowej, europejskiej. Mniej w tym akcie szyldu partyjnego, więcej spojrzenia w oczy człowieka. Relacja z kandydatem na prezydenta, a później prezydentem jest wyjątkowo bezpośrednia, mniej niż zwykle związana pętami wcześniejszych wyborów, partyjnych sympatii, nawet przekonań ideologicznych – zauważa Karnowski. Ocenia przy tym, że osobiste atuty mają duże znaczenie podczas wyborów prezydenckich.

- To dlatego właśnie w wyborach prezydenckich najłatwiej wyskoczyć, zabłysnąć nowym postaciom, często w codziennej polityce uważanym za niepoważne albo obiektywnie niezdolne do zbudowania i utrzymania formacji politycznej. Z tego samego powodu Aleksander Kwaśniewski, mimo obiektywnych słabości jego prezydentury, umoczenia jej w całym postkomunistycznym bagnie, potrafił niestety pozyskiwać także część wyborców o konserwatywnych poglądach. Ale z takich samych przyczyn kosmicznie zarozumiały i odrealniony Bronisław Komorowski, mający wsparcie monopolistycznego wówczas systemu medialnego, przegrał z Andrzejem Dudą pięć lat temu. Wyborcy spojrzeli obu w oczy i dostrzegli coś, czego nawet wielką kampanią propagandową ówcześnie rządzący nie potrafili rozmyć. Oczywiście nie byłoby to zwycięstwo możliwe bez dobrej już wtedy kondycji całego obozu Jarosława Kaczyńskiego – pisze Karnowski.

Ocenia m.in., że atutem Andrzeja Dudy jest - w dalszym ciągu - zdolność pozyskiwania ludzi.

-Dziś, na kilka miesięcy przed bojem o ponowny wybór, prezydent Andrzej Duda ten błysk, tę zdolność pozyskiwania ludzi, sprawiania, by człowieka lubili, nadal może uważać za swój wielki atut. Dowodzą tego także spotkania z wyborcami, w tym ostatnia seria styczniowych wizyt (Kumelsk, Kolno, Lututów, Drożki, Namysłów) – to jest ten sam klimat, co w roku 2015. Ten sam luz i zdolność dobrej, autentycznej reakcji na spotkane sytuacje. Takie, jak przybicie piątki z dziewczynką, która podchodzi do prezydenta. Co ważne, spotkania te są organizowane konsekwentnie, a na mapie Polski, którą Andrzej Duda ma w swoim gabinecie, z zaznaczonymi odwiedzonymi (już w trakcie kadencji) powiatami, zostało bardzo niewiele miejsca, może kilka punktów. To będzie procentowało – pisze Karnowski i ocenia: - Pracuje na rzecz Andrzeja Dudy także dorobek obozu Zjednoczonej Prawicy. Programy prorodzinne i społeczne, wypracowany przez premiera Mateusza Morawieckiego dobry stan finansów państwa, niewielkie bezrobocie, wzrost płac, reformy państwa, wzmocnienie armii – to są mocne i kluczowe karty prezydenta w dyskusji wyborczej. Jako współautor tego dorobku może swobodnie stawać do debaty o stanie Polski – podkreśla Michał Karnowski.

Dziennikarz zwraca przy tym uwagę na działania podejmowane przez opozycję. - Kalkulacje sztabowców obozu obrony III RP są tu proste i już realizowane: skoro na antypis padło w wyborach do parlamentu więcej głosów niż na prawicę, skoro ordynacja większościowa dała zwycięstwo (minimalne, ale jednak) opozycji w Senacie, to wystarczy powtórzyć ten zabieg. Stąd mnożenie kandydatów na prezydenta – stawka w pierwszej turze ma być tak silna, że Andrzej Duda nie ma szans na wygraną, a w drugiej turze kandydat opozycji zbiera poparcie wszystkich poza Dudą i wygrywa wybory. Po to właśnie Lewica pcha się z kandydaturą zużytego już politycznie Roberta Biedronia, dlatego znalazły się duże pieniądze na kandydaturę Szymona Hołowni. Nie chodzi o to, by wygrać, celem jest zbudowanie zasobów, które następnie przerzuci się na ostatecznego kandydata opozycji – zapewne Małgorzatę Kidawę-Błońską – zauważa Michał Karnowski.

Więcej na temat wyborów prezydenckich w artykule „Totalne starcie” w najnowszym numerze tygodnika „Sieci”, w sprzedaży od 20 stycznia br., także w formie e-wydania na http://www.wsieciprawdy.pl/e-wydanie.html.

Zapraszamy też do subskrypcji tygodnika w Sieci Przyjaciół – www.siecprzyjaciol.pl i oglądania ciekawych audycji telewizji wPolsce.pl.



 

Zaloguj się, by uzyskać dostęp do unikatowych treści oraz cotygodniowego newslettera z informacjami na temat najnowszego wydania

Zarejestruj się | Zapomniałem hasła