"Sieci": Trzy dni, które zmieniły historię świata

opublikowano: 19 kwietnia 2019
"Sieci": Trzy dni, które zmieniły historię świata lupa lupa

Te trzy dni całkowicie zmieniły świat. Jego historię. I losy człowieka. Odtąd nic już nie było takie samo – pisze Milena Kindziuk w najnowszym, świątecznym numerze tygodnika „Sieci”.

Publicystka tygodnika „Sieci” spogląda na wydarzenia rozgrywające się wokół Wielkiej Nocy przez pryzmat doświadczeń współczesnego człowieka. Zaprasza nas do Jerozolimy, miejsc, w których Chrystus nauczał, został skazany na śmierć oraz oddał życie. Choć minęło już dwa tysiące lat, pewne rzeczy pozostały tam niezmienione. Jednym z nich jest Ogród Oliwny, w którym pojmano Jezusa.

Późnym wieczorem apostołowie z Jezusem docierają do Ogrodu Oliwnego. To miejsce (…) nie jest im obce, lubili się tu zatrzymywać podczas swoich wędrówek z Jerozolimy do Betanii (ogród należał być może do Marka – jednego z uczniów). Nieraz spali tu nawet pod gołym niebem (Jezus po opuszczeniu domu w Nazarecie nie miał swego domu). Dziś jest to ten sam gaj oliwny, tyle że ogrodzony żelaznym parkanem, który pamięta czasy Jezusa. Nawet pozostało – pamiętających zapewne jeszcze tamte czasy – osiem potężnych, rozłożystych drzew oliwnych, niemych świadków wydarzeń Wielkiego Czwartku. Długość życia tych drzew to wprawdzie kilkaset lat, ale ich korzenie są dużo starsze i – jak się przypuszcza – mogą pamiętać czasy apostolskie. Przetrwały też skały, na których siedzieli w ogrodzie uczniowie z Jezusem. Na jednej z nich zbudowany został później kościół konania – obecnie Świątynia Narodów o niesamowitym nastrojowym wnętrzu – pisze Kindziuk.

Artyści przez wieki próbowali oddać grozę męki Chrystusa i skalę Jego cierpienia. Przedstawiano ją na obrazach, filmach czy w literaturze. Współczesnemu odbiorcy trudno jest ją sobie nawet wyobrazić.

Męki Jezusa nie da się opisać. Bo jak przelać na papier wbijanie gwoździ w ręce człowieka? Albo uderzanie ciała zaostrzonym biczem? Biczowanie i ukrzyżowanie Chrystusa mogło wyglądać inaczej, łagodniej. Ale nie wyglądało. Bo to była prawdziwa krzyżowa droga. Jest piątek. Dziedziniec rzymskiej twierdzy, gdzie rezydował prokurator Piłat. Zbliża się południe. Tłum gęstnieje. Żołnierze przywiązują Jezusa do słupa. Krępują ręce. I zaczynają bić. Smagają specjalnymi biczami zakończonymi ostrym metalem. Uderzają mocno. Raz po razie. Po plecach, twarzy, po karku. Z Jezusa leje się krew. Tłum krzyczy. Żołnierze biją Go po rękach i nogach, które pokrywają się sińcami, potem pręgami, w końcu opuchłymi guzami. Mięśnie zaczynają pękać. Krew toczy się strumieniami. Jezus momentami traci przytomność. Widowisko trwa w najlepsze. Kolejny etap to nałożenie na głowę wieńca z cierni. Spod nich też szybko cieknie krew. Żołnierze plują skazańcowi w twarz i, bijąc trzciną, szydzą: „Bądź pozdrowiony, królu żydowski!”. Po biczowaniu tak umęczonego, ledwie trzymającego się na nogach Jezusa w „koronie cierniowej i szkarłatnej szacie” żołnierze znów prowadzą do Piłata. Ten zaś woła: „Oto człowiek!”. I powtarza raz jeszcze: „…nie znajduję w nim żadnej winy!”. Ale wyrok już zapadł. Rzymski prokurator wydaje Jezusa na śmierć krzyżową ­– pisze Milena Kindziuk.

Na pierwszy rzut oka wydawać się może, że finałem dramatycznych wydarzeń jest śmierć. Nie tylko Chrystusa, ale także wszystkiego, co głosił.

Jeszcze przed zachodem słońca odbywa się pogrzeb Jezusa. Organizuje go Józef z Arymatei, który poprosił Piłata o wydanie zgody na pochowanie. To on zdejmuje umęczone ciało z krzyża i kładzie na ręce Jego Matki. Pomaga mu w tym Nikodem, który namaszcza ciało olejkiem i owija je płótnem. Obaj niosą Jezusa do pobliskiego grobowca, który Józef wykupił wprawdzie dla siebie, a teraz odstąpił swemu Mistrzowi. Tam składają ciało Jezusa. Zamykają grób, zataczając u wyjścia duży, okrągły kamień. Sobota jest dniem radości dla członków Sanhedrynu i dla Rzymian. Galilejczyk umarł. A wraz z Nim Jego nauka. Uczniowie zaś, jak powszechnie się spodziewano, z pewnością teraz zapomną o żydowskim nauczycielu z Nazaretu i wszystko wróci do dawnego porządku. Tymczasem, gdy w niedzielny poranek Maria Magdalena i Maria przyszły do grobu, by powtórnie namaścić ciało, zobaczyły, że jest on pusty.

Więcej na ten temat w świątecznym numerze „Sieci”, w sprzedaży od 15 kwietnia br., także w formie e-wydania na http://www.wsieciprawdy.pl/e-wydanie.html.

Zapraszamy też do subskrypcji tygodnika w Sieci Przyjaciół – www.siecprzyjaciol.pl i oglądania ciekawych audycji telewizji wPolsce.pl.



 

Zaloguj się, by uzyskać dostęp do unikatowych treści oraz cotygodniowego newslettera z informacjami na temat najnowszego wydania

Zarejestruj się | Zapomniałem hasła