Czytasz i klikasz - bądź blisko Polski gdziekolwiek jesteś!

"Sieci": W oczekiwaniu na atak

opublikowano: 12 sierpnia 2022
"Sieci": W oczekiwaniu na atak

Decyzja Warszawy o rozpoczęciu współpracy wojskowej z Koreą Południową, delikatnie sprawę ujmując, nie wzbudza w stolicach zachodniej Europy entuzjazmu. Możemy zatem niedługo spodziewać się jak zawsze zmasowanego ataku medialnego i prób przekonania nas, że podjęliśmy złą decyzję” – pisze w nowym numerze „Sieci” Marek Budzisz.

"Plan był zupełnie inny. Jeszcze w kwietniu kanclerz Scholz zaproponował formułę Ringtausch. Tym mianem w Niemczech określa się zwyczaj wymiany obrączek w czasie ślubu i takim węzłem małżeńskim docelowo miały związać się z niemieckim przemysłem zbrojeniowym państwa takie jak Polska, które zdecydowały się przekazać swój sprzęt pancerny i artyleryjski, pochodzący jeszcze z czasów sowieckich, walczącej Ukrainie. My w zamian za nasze czołgi mieliśmy otrzymać niemieckie Leopardy, a w nieodległej przyszłości, o czym niedawno pisała w liście do wicepremiera Mariusza Błaszczaka jego niemiecka odpowiedniczka, Polska kupiłaby nową ich wersję. W ten sposób małżeństwo zostałoby zawarte, a nawet skonsumowane, a niemiecki sektor przemysłowy otrzymałby w perspektywie gigantyczne zamówienia" - czytamy.

"Propozycja Scholza została poprzedzona wspólną deklaracją państw członkowskich UE ustaloną w Wersalu w trakcie marcowego szczytu wspólnoty, w której zawarto zapisy na temat konieczności podjęcia zdecydowanych kroków na rzecz budowy europejskiej suwerenności strategicznej, co uzupełniono sformułowaniami na temat potrzeby tworzenia zdolności europejskich sił zbrojnych, by te były wstanie przeprowadzić pełny zakres misji i operacji. Niedługo potem Ursula von der Leyen oświadczyła, że Europa powinna nie tylko więcej wydawać na zbrojenia, ale również wydawać więcej razem i plasować zamówienia w firmach europejskich. Do tej pory nie wyglądało to najlepiej, bo z ostatniego raportu Europejskiej Agencji Obrony wynikało, że wspólne projekty badawcze i produkcyjne w sektorze zbrojeniowym były w Europie w ostatnich latach mimo wzrostu budżetów obronnych redukowane i obecnie stanowią 11 proc. wydatków na zakup uzbrojenia zamiast docelowych 35 proc." - pisze Marek Budzisz.

"Jednym z wniosków, które elity zachodnioeuropejskie wyciągnęły z wojny na Ukrainie, był ten, że państwa wspólnoty powinny nie tylko więcej wydawać na zbrojenia – najlepiej w europejskich, a w praktyce w niemieckich i francuskich firmach zbrojeniowych, bo one dominują w tym sektorze – ale też politycznie się konsolidować, zrywając w polityce zagranicznej z zasadą konsensusu. Tego rodzaju reformy otwarcie zaproponował niedawno w artykule prasowym kanclerz Olaf Scholz, dodając skromnie, że Niemcy przejmą odpowiedzialność za Europę i świat. Zarysowany program odbudowy suwerenności strategicznej Unii miał się zatem opierać na odejściu od zasady jednomyślności w polityce zagranicznej i większych wydatkach na obronę, plasowanych w firmach europejskich, a przy okazji Niemcy i Francuzi mieli dobrze zarobić, bo przecież trudno zerwać z wieloletnimi przyzwyczajeniami" - tłumaczy publicysta.

"Cały plan podważają niesforni Polacy niechcący godzić się na wyznaczoną dla nich rolę. Najpierw odrzucili propozycję, o której napisał Roderich Kiesewetter, deputowany CDU do Bundestagu. Przewidywała ona skromne dostawy niemieckich Leopardów do Polski. Miały się one rozpocząć dopiero w kwietniu przyszłego roku i ostatecznie zamknąć liczbą 20 niemieckich czołgów. Trudno nie uznać za uprawnioną argumentacji wicepremiera Błaszczaka, który odpowiadając na list minister Lambrecht, uznał, że jest to zbyt mała liczba, aby zrekompensować nam wysłanie na Ukrainę 280 czołgów T-72, a dostawy będą zbyt opóźnione. Niemieckie media zareagowały na to w sposób ujawniający skrywane uprzedzenia. Publicyści „Frankfurter Allgemeine Zeitung” napisali, że Polacy nie mieli prawa być wybredni, przedstawiciele Warszawy kierują się antyniemieckimi uprzedzeniami, a ogólnie mamy do czynienia nie z reprezentantami państwa polskiego, ale – jak dyplomatycznie to ujęli – funkcjonariuszami PiS" - czytamy.

"Rozczarowanie za Odrą wzrosło dodatkowo po tym, jak wicepremier Błaszczak poinformował o wielkim kontrakcie zbrojeniowym, który mamy zamiar podpisać z Koreą Południową. Ten największy kontrakt w historii koreańskiego przemysłu zbrojeniowego, wart według tamtejszej prasy 15, a może nawet 20 mld dol., wzbudza spore emocje, zwłaszcza w państwach przyzwyczajonych do tego, że to ich produkcja jest opcją pierwszego wyboru" - pisze Marek Budzisz.

Więcej w nowym numerze tygodnika „Sieci”. Artykuły z bieżącego wydania dostępne są online w ramach subskrypcji Sieci Przyjaciół: https://wpolityce.pl/tygodniksieci/wydanie-biezace.

Zapraszamy też do oglądania audycji telewizji wPolsce.pl.

 



 

Zaloguj się, by uzyskać dostęp do unikatowych treści oraz cotygodniowego newslettera z informacjami na temat najnowszego wydania

Zarejestruj się | Zapomniałem hasła