Skwieciński: Koniec ery Tuska?

opublikowano: 6 sierpnia 2014
Skwieciński: Koniec ery Tuska? lupa lupa
Fot. PAP/Radek Pietruszka

Tusk jak Miller?

Rozpoczęcie przez warszawską prokuraturę śledztwa w sprawie możliwości popełnienia przestępstwa przez Marka Belkę, Bartłomieja Sienkiewicza i Donalda Tuska to polityczny fakt o ogromnym znaczeniu.

Przestępstwo miałoby polegać na „na naruszeniu niezależności NBP poprzez zawarcie w lipcu 2013 przez prezesa Rady Ministrów z prezesem NBP nieformalnego porozumienia za pośrednictwem ministra spraw wewnętrznych”. Oczywiście, na razie mamy do czynienia z najniższym stadium śledztwa; do uznania że naprawdę zostało popełnione przestępstwo i postawienia zarzutów droga daleka i wcale nie wiadomo, czy prokuratura do tego doprowadzi. Pomimo to znaczenia tego, co się już stało, wprost nie można przecenić.

Po pierwsze, oznacza to powrót afery taśmowej, i to powrót w wielkim stylu. Wysiłki PIS (a także SLD) aby nie dopuścić do zapomnienia tej sprawy przez społeczeństwo, zyskały potężne wsparcie.

Po drugie, dla wielu ludzi sam fakt usłyszenia czyjegoś (na przykład Tuska…) nazwiska w kontekście śledztwa automatycznie oznacza informację, iż temu komuś nie można ufać.

Po trzecie, sytuacja w której urzędujący premier i szef banku centralnego objęci są śledztwem, narzuca myśl o paraliżu państwa. To samo w sobie nie musi być prawdą. Ale taka sytuacja oznacza, że kolejne instytucje państwowe, samorządowe i korporacyjne przestają się bać rządzących i w przyspieszonym tempie się wobec nich autonomizują. Platforma stanęła więc na granicy statusu papierowego tygrysa – bo przestaje budzić respekt i być niekwestionowanym ośrodkiem władzy (czy raczej tego, co po siedmiu latach demontażu państwa jeszcze można władzą nazwać). Sama decyzja prokuratury świadczy zresztą o tym, że proces ten już jest zaawansowany (podobnie jak wczorajsze orzeczenie sądu, nakazujące zbadanie czy przy organizacji lotów do Smoleńska nie dopuszczono się przestępstw).

Po czwarte objęcie śledztwem Marka Belki oznacza, że jest on skompromitowany w oczach międzynarodowej społeczności bankierów centralnych. Jednoznacznie utrudnia to mu działalność i osłabia pozycję szefa NBP wobec wszystkich zagranicznych i krajowych partnerów. W tej sytuacji Belka powinien złożyć dymisję, tego wymaga po prostu interes Polski.

I po piąte – premier zaczyna wyglądać, jak Leszek MILLER w najgorętszej fazie afery Rywina.

Być może przyszli historycy uznają, że 6 sierpnia 2014 roku to przełomowa data - początek końca ery Donalda Tuska…

Zobacz także: "Sieci": Lęki Tuska


 

Zaloguj się, by uzyskać dostęp do unikatowych treści oraz cotygodniowego newslettera z informacjami na temat najnowszego wydania

Zarejestruj się | Zapomniałem hasła