Soros w Agorze – jaka to kalkulacja?

opublikowano: 8 czerwca 2016
Soros w Agorze – jaka to kalkulacja?
fot. Fratria

George Soros, multimiliarder, który na całym świecie używa swoich pieniędzy dla wspierania sił, walczących o bliski jego sercu kształt społeczeństw (czyli o zaprowadzenie politycznej demokracji, ale i o dokonanie kulturowej rewolucji w duchu radykalnego liberalizmu i lewicy z maja ’68 roku) kupuje akcje Agory.

Od kogo dokładnie – nie wiadomo; nie od samego holdingu Agora, tylko od któregoś z dotychczasowych inwestorów finansowych.

Powstaje pytanie o sens tej operacji. Oczywiście nie jestem agorowym insiderem, ale wygląda mi to na wyprzedzające zabezpieczanie się przed ewentualnymi nieprzyjaznymi akcjami Skarbu Państwa (którego spółki same mogłyby kupić te akcje, by w różny sposób szkodzić GW). Bo już teraz część, niewielka ale istotna, akcji Agory należy do podmiotów, w różny sposób powiązanych z państwem. Biorąc to pod uwagę, stworzenie mniejszościowej ale silnej grupy państwowej oznaczałoby poważne problemy dla spółki. Do wrogiego przejęcia wydawcy „GW” przez PiS byłoby daleko. Ale silny mniejszościowy właściciel naprawdę potrafi bardzo utrudnić życie firmy.

Dla kierownictwa Agory oznacza to więc zwiększenie bezpieczeństwa. Choć zarazem pewne koszty propagandowe. Soros to postać kontrowersyjna, to spekulant walutowy, przed konfrontacją z którym drżą potężne państwa. To słynny „człowiek, który pokonał Bank Anglii”. Zarazem to nie jest nie nacechowany politycznie i zorientowany wyłącznie na zysk inwestor. Związanie się z nim, nawet jeśli nie w formie pełnego wejścia do jego imperium, oznacza otwarte uznanie Gazety za część międzynarodowego „świata postępu”. Takiej jednoznacznej deklaracji redakcja z Czerskiej dotąd unikała.

Ale z drugiej strony, jak napisałem wyżej, rządy boją się sorosowego ataku na swoje waluty. Co może skłonić kogoś do przypuszczenia, że teraz rządzący Polską kilka razy się zastanowią, zanim ewentualnie podjęliby jakieś megakonfrontacyjne wobec Agory działania. I może to jest w tej sprawie najważniejsze.

Piotr Skwieciński



 

Zaloguj się, by uzyskać dostęp do unikatowych treści oraz cotygodniowego newslettera z informacjami na temat najnowszego wydania

Zarejestruj się | Zapomniałem hasła