Strażnicy Miejscy wysłani po kolędzie przedreferendalnej

opublikowano: 11 października 2013
Strażnicy Miejscy wysłani po kolędzie przedreferendalnej lupa lupa

Pan Krystian Legierski na swoim profilu społecznościowym, podzielił się ze znajomymi facebookowymi czyli z całym światem, opisem przygód jakie go spotkały po dopisaniu się do stałego rejestru wyborców w związku z referendum. Podał adres domu, którego jest właścicielem, co oczywiście jest do sprawdzenia na poziomie komputerów urzędowych, i w którym zamieszkuje od miesiąca.

Sprawa prosta i ewidentna. Nie u nas w Warszawie. Warszawa jest tak sprawnie zarządzana, że takie informacje są dogłębnie potwierdzane. Pana Krystiana o godzinie 9:00 rano, odwiedziły szkolone kadry w składzie parytetowym: dwie panie z urzędu i dwóch strażników miejskich. Akurat przechodzili i postanowili sprawdzić czy ktoś, kto ma nieruchomość wpisaną w księdze wieczystej, czasem w niej bywa. Akurat pan Krystian był.
Takich sygnałów, że osoby, które się dopisują do rejestru wyborców, są nękane w podanym miejscu przebywania jest niepokojąco dużo.
Mówić o zastraszaniu społeczeństwa, może byłoby na wyrost i jak nieładnie, nieeuropejsko.
Ot, tak daje się do zrozumienia, że każdy kto nie kocha pani prezydent i przestąpi próg lokalu wyborczego, to sobie to popamięta przez ruski miesiąc (zwrot nieprzypadkowy).
Warto było doprowadzić do referendum w Warszawie. Obnażenie „demokratycznej” twarzy Platformy Obywatelskiej jest bezcenne.
Na razie ślą mundurowych po domach, w słusznej sprawie ma się rozumieć, ale może w ramach działań pro obywatelskich wkrótce dojdą do wniosku, że i strzelanie do ludzi też jest cywilizowaną formą sprawowania rządów. Bo co? Chcielibyście się obudzić w Polsce, która ma twarz….
W przypadku pana Krystiana Legierskiego cała ta akcja świadczy o kompletnym rozstroju nerwowym na poziomie Ratusza. Dygot umysłowy przesłania wszystko. Pan Krystian jest radnym miasta stołecznego Warszawy. Reprezentuje SLD. Ta partia pozostawiła swoim członkom wolną rękę co do udziału w referendum i głosowaniu za lub przeciw.
Doszło do tego, że ktoś, kto niewykluczone chciałby wesprzeć obecną panią prezydent jest narażony na szykany.
W całym tym kociokwiku, może być tak, że pani Hanna Gronkiewicz - Waltz zamiast polecieć na grzyby, sama poleci do urny się odwołać. Albo Straż Miejska ją doprowadzi.

Ryszard Makowski



 

Zaloguj się, by uzyskać dostęp do unikatowych treści oraz cotygodniowego newslettera z informacjami na temat najnowszego wydania

Zarejestruj się | Zapomniałem hasła