Szef MON w "Sieci": Wojsko musi być na Westerplatte

opublikowano: 22 sierpnia 2018
Szef MON w "Sieci": Wojsko musi być na Westerplatte lupa lupa

W przypadku prezydentów miast, które przed II wojną światową nie należały do Rzeczpospolitej, mamy do czynienia z postawami, z których można wywnioskować, że dla nich ważniejsza jest historia niemiecka niż polska – mówi minister obrony narodowej Mariusz Błaszczak w rozmowie z Marcinem Fijołkiem w najnowszym wydaniu tygodnika „Sieci”.

Publicysta „Sieci’ rozpoczyna rozmowę od tematu święta wojska polskiego, które obchodziliśmy 15 sierpnia. Pyta o kondycję polskiej armii oraz podejmuje temat wyzwań, jakie przed nią stoją.

To rzeczywiście duże wyzwania. Zależy nam na tym, by Polska była bezpieczna, dlatego priorytetem rządu Prawa i Sprawiedliwości jest zapewnienie bezpieczeństwa Polkom i Polakom. Moim celem jest zaś doprowadzenie do tego, by Wojsko Polskie było liczniejsze, a zadanie, jakie sobie postawiłem, to powołanie nowej dywizji ulokowanej na wschód od Wisły – dywizji wojsk operacyjnych. To one tworzą bowiem trzon potencjału obronnego. Do tego trzeba dodać potrzebę wyposażenia naszego wojska w nowoczesny sprzęt. 28 marca podpisałem umowę z naszym partnerem amerykańskim w sprawie zakupu baterii Patriot – mówi minister Błaszczak.

Szef MON, zapytany o uroczystości na Westerplatte oraz o spór z prezydentem Gdańska Pawłem Adamowiczem co do charakteru i obecności wojska raczej w kuluarach, wyjaśnia:

Panie redaktorze, takie próby były podjęte. Z prezydentem Adamowiczem próbował rozmawiać dowódca gdańskiego garnizonu – nie został przyjęty. Z kolei wojewoda pomorski usłyszał, że to postanowione, że wojsko zostanie zastąpione harcerzami. Postawa prezydenta Gdańska to naprawdę wielki skandal. Paweł Adamowicz uprawia politykę, angażując miasto w działania, które przeczą naszej tożsamości narodowej. (…) W niektórych miastach naszego kraju rządzą jednak politycy, którzy wywodzą się z obozu totalnej opozycji i nie mogą się pogodzić z tym, że w 2015 r. przegrali wybory ogólnopaństwowe, w związku z czym przekraczają swoje uprawnienia i traktują miasta jako swoje prywatne folwarki. Samorząd miał być skoncentrowany na sprawach wodociągów, kanalizacji, szkół, chodników…

Jedną z możliwych dróg rozwiązania konfliktu jest – jak twierdzi część komentatorów – scedowanie odpowiedzialności za organizację obchodów na państwo i odebranie jej samorządom, na co wskazuje Fijołek.

To właściwy kierunek działania. Wydarzenia z 1 września 1939 r. nie mają charakteru lokalnego – mają charakter ogólnopolski. To pierwsza bitwa II wojny światowej, dowód męstwa polskiego żołnierza. Nawet Niemcy po kapitulacji Westerplatte odnosili się z honorem do polskich żołnierzy,  doceniając ich męstwo. Uczynienie z tych wydarzeń jakiegoś lokalnego zdarzenia jest nieporozumieniem. To zresztą szerszy problem. W przypadku prezydentów miast, które przed II wojną światową nie należały do Rzeczypospolitej, mamy do czynienia z postawami, z których można wywnioskować, że dla nich ważniejsza jest historia niemiecka niż polska – mówi Mariusz Błaszczak tygodnikowi „Sieci”.

Więcej w najnowszym numerze „Sieci”, w sprzedaży od 20 sierpnia 2018, także w formie e-wydania na http://www.wsieciprawdy.pl/e-wydanie.html

Zapraszamy też do subskrypcji tygodnika w Sieci Przyjaciół – www.siecprzyjaciol.pl  i oglądania ciekawych audycji telewizji internetowej www.wPolsce.pl.



 

Zaloguj się, by uzyskać dostęp do unikatowych treści oraz cotygodniowego newslettera z informacjami na temat najnowszego wydania

Zarejestruj się | Zapomniałem hasła