Tajemnica zdjęcia z moskiewskiego prosektorium

opublikowano: 24 kwietnia 2021
Tajemnica zdjęcia z moskiewskiego prosektorium

W nowym wydaniu tygodnika „Sieci” Marek Pyza i Marcin Wikło analizują zdjęcia Ewy Kopacz z prosektorium. 

Dziennikarze zadają pytania: Kto je zrobił? Jak wypłynęły? Co naprawdę się działo w miejscu, gdzie złożono ciała ofiar tragedii smoleńskiej? Sprawa wydaje się mieć  szerszy wymiar – te zdjęcia symbolicznie oddają postawę polskiego rządu w kwietniowych dniach 2010 r.

Marek Pyza i Marcin Wikło w artykule „Moskiewska hańba” komentują wydarzenia z kwietnia 2010 r.

Gabinet Donalda Tuska postawił na budowanie niezrozumiałego sojuszu z administracją Putina i wybielanie Rosjan, zamiast pożądanej i naturalnej – zwłaszcza na tamtym etapie – nieufności. To było niezrozumienie własnych powinności nie tylko wobec tragicznie zmarłych wybitnych przedstawicieli naszego narodu, lecz również wobec państwa. To infantylizm rozumowania i brak jakichkolwiek kompetencji do dźwignięcia ciężaru obowiązków w sytuacji kryzysowej.

Dziennikarze opisują również opublikowane w filmie Ewy Stankiewicz zdjęcia: Obok ujawnionych teraz dwóch zdjęć Ewy Kopacz nie można przejść obojętnie. Dopełniają obrazu tej tragedii […]. Co może powodować człowiekiem, który chce mieć pamiątkę z takiego miejsca? Pyza i Wikło wskazują na ówczesne niedopełnienie obowiązków przez Ewę Kopacz: Przykłady zignorowania jej powinności można mnożyć. Najbardziej jaskrawym było zachowanie minister zdrowia 13 kwietnia w Moskwie na naradzie w obecności m.in. premiera Władimira Putina, szefowej MAK Tatiany Anodiny, wicepremiera Siergieja Iwanowa, pierwszego zastępcy prokuratora generalnego Federacji Rosyjskiej Aleksandra Bastrykina. Rodziny smoleńskie pamiętają tamto zachowanie Kopacz. Mogła wówczas zażądać wszystkiego, zwłaszcza zareagować na ofertę pomocy z Zachodu. Nie zrobiła tego.

Stanisław Janecki w artykule „Gra w RPO” przybliża czytelnikom historię instytucji, która stoi w Polsce na straży praw obywatelskich. Według niego dotychczas tylko nieliczni Rzecznicy starali się funkcjonować ponad podziałami.

W sprawowaniu funkcji RPO najbardziej ponadpartyjnie działał Janusz Kochanowski, a poza nim w jakimś sensie Andrzej Zoll. Pozostali nie „zgubili” swoich poglądów, co najwyraźniej demonstrował Adam Bodnar, a mniej wyraziście wyrażali Irena Lipowicz, Tadeusz Zieliński, Adam Zieliński i Ewa Łętowska (pierwsza rzecznik, powołana jeszcze w czasach PRL). Można uznać za paradoks to, że RPO ze świata polityki starali się być bardziej powściągliwi, mimo posiadania zdecydowanych poglądów, niż niektórzy spoza polityki. W takim sensie najmniej powściągliwy był jeden z trzech rzeczników spoza polityki, czyli Adam Bodnar – czytamy.

Zdaniem publicysty obecny Rzecznik Praw Obywatelskich skupia się głównie na budowaniu swojej pozycji w prasie i wspieraniu tęczowej rewolucji, chociaż jego podstawowym obowiązkiem jest dochowanie wierności Konstytucji Rzeczpospolitej Polskiej i ochrona praw człowieka i obywatela.  W wypadku RPO Adama Bodnara podstawową zasadą sprawowania urzędu wydaje się podejmowanie spraw gwarantujących największy medialny oddźwięk. To przepowiadała już zresztą w 2015 r. ustępująca rzecznik Irena Lipowicz, którą kandydujący wtedy Adam Bodnar atakował. Prof. Lipowicz powiedziała wówczas: „Podstawową zasadą rzecznika jest to, że nie szuka się poklasku medialnego, tylko po prostu się interweniuje”. Adam Bodnar zdecydowanie szukał poklasku medialnego, podobnie jak kandydująca na RPO jego współpracownica Zuzanna Rudzińska-Bluszcz. Można mówić o przekształcaniu się od 2015 r. RPO w reprezentanta przede wszystkim różnych mniejszości. Może nie aż tak skrajnie, jak to ujęła dr Joanna Banasiuk z Ordo Iuris, że Adam Bodnar stał się „rzecznikiem ideologicznych postulatów grup LGBT”.

Prof. Norbert Maliszewski z Centrum Analiz Strategicznych w rozmowie z Michałem Karnowskim („To najgorszy moment na oddawanie władzy”) ocenia, że rząd już wkrótce dostanie wiatru w żagle i silne poparcie społeczne, gdyż ma zaprezentować nową ofertę programową, a pandemia wydaje się słabnąć.

Mamy sytuację spadku zakażeń, postępuje proces szczepień i każdy widzi, że najgorsze za nami. Za tym pójdzie poprawa nastrojów. Wskaźniki prognozy wzrostu gospodarczego, płac, produkcji przemysłowej i niski poziom bezrobocia pozwalają postawić tezę, że za chwilę ulegną redukcji lęki portfelowe. Zjednoczona Prawica ma na dodatek w zanadrzu ambitny program w postaci Nowego Polskiego Ładu. (…) Badania pokazują, że koncepcje zmian zaplanowane w Nowym Ładzie są przez Polaków oceniane bardzo dobrze. Ponadto wynegocjowane przez rząd 770 mld zł środków unijnych to największe w historii pieniądze na modernizację, m.in. szpitali, kształcenie pracowników służby zdrowia, tabor kolejowy, nowoczesne autobusy dla małych miast, dostęp do Internetu, termomodernizację, jak również kanalizację na wsi, wodociągi.

Profesor, który nie jest zwolennikiem totalnie radykalnych wypowiedzi i preferuje raczej merytoryczny dialog, w którym uwzględnia się dorobek Unii Europejskiej komentuje kwestię obrony konserwatywnych wartości.

Zjednoczona Prawica, co wynika z wszystkich badań i doświadczeń ostatnich lat, musi bronić swoich wartości, tego oczekują jej wyborcy, ale nie może być zbyt radykalna w swojej retoryce, co jest zwłaszcza źle odbierane przez konserwatystów. Nie może przyjmować postawy partii kanapowej, która może licytować się w radykalizmie. Od formacji rządzącej wyborcy oczekują odpowiedzialności. To samo dotyczy stosunku do Unii Europejskiej – rozumienie korzyści związanych z bycia w UE, unikanie zagrożeń, czyli postawa eurorealistyczna jest oczekiwana, antyunijny radykalizm eurosceptyków – odrzucany – stwierdza przedstawiciel gabinetu Mateusza Morawieckiego.

W artykule „Sondażowa huśtawka” Konrad Kołodziejski komentuje sytuację na polskiej scenie politycznej, która… już od blisko 16 lat jest zdominowana przez Prawo i Sprawiedliwość oraz Platformę Obywatelską i zaczyna się powoli zmieniać. Po ostatnich wyborach parlamentarnych w 2019 r. do Sejmu powróciła – w nowej odsłonie – lewica, zmuszając tym samym bezbarwną i pogrążoną w kryzysie Platformę do przejścia na bardziej radykalne światopoglądowo pozycje. […] Platformie urósł groźny konkurent, jakim jest formacja Szymona Hołowni […]. Również na prawej flance do gry wszedł kolejny gracz. W Sejmie pojawiła się bowiem Konfederacja, która próbuje się przedstawiać wyborcom prawicy jako konserwatywno-liberalna (czy wręcz nacjonalistyczna) alternatywa dla PiS.

Autor zauważa: Zmiany te mają swoje odbicie we wszystkich sondażach. Od pewnego czasu obserwujemy dość wyraźne osłabienie dwóch głównych sił politycznych. Wskazuje też na sytuację Zjednoczonej Prawicy, która według niego – […] jako formacja rządząca – ma najwięcej do stracenia. […] duży wpływ na spadek miała pandemia, czynnik zupełnie niezależny od woli rządu, i jej konsekwencje ekonomiczne […]. Obserwując sondaże, trzeba jednak wyraźnie zaznaczyć, że główne straty rządzącej prawicy dotyczą wyborców nieideowych, czyli tych, którzy zmieniają swoje preferencje w zależności od rożnych okoliczności. Obecny poziom notowań Zjednoczonej Prawicy odpowiada bowiem – mniej więcej – liczbie stałych wyborców prawicy, tzw. żelaznemu elektoratowi.

Tadeusz Cymański, poseł Solidarnej Polski w rozmowie z Aleksandrą Jakubowską („Nie będziemy robić z gęby cholewy”) zapewnia, że patrzy inaczej niż większość reprezentowana przez PiS na kwestię przyjęcia funduszu odbudowy. Podkreśla, że ma m.in. zastrzeżenia natury prawnej.

Po pierwsze, zaciąganie wspólnych europejskich długów i ustalanie nowych podatków rodzi zasadnicze wątpliwości. Traktaty nie dają Unii takiego prawa. Mamy tutaj do czynienia z praktyką wprowadzania poważnych zmian ustrojowych tylnymi drzwiami, bez zmian traktatowych i zgody wyborców. Organy unijne tak często mówią o praworządności, a – jak widać – same ją naruszają. Po drugie, istotnym powodem naszego sprzeciwu jest właśnie zapis o praworządności, ale już nie o braku praworządności w wersji z lipca, ale grudniowa wersja, w której mówi się o „uzasadnionym podejrzeniu” braku praworządności. A przecież wiadomo przysłowiowo, że diabeł tkwi w szczegółach – czytamy. Dodaje również, że to czas zweryfikuje, czy jego obawy się potwierdzą.

Tadeusz Cymański opowiada też, co o argumentach Solidarnej Polski sądzi lider PiS-u.

Prezes Kaczyński dał do zrozumienia, że bierze pod uwagę nasze odmienne głosowanie w tej kwestii. Problem powstanie, kiedy fundusz odbudowy nie zostałby uchwalony. A co do historii, to powstanie Solidarnej Polski było wynikiem pewnego sporu dotyczącego funkcjonowania partii, a zwłaszcza kształtu polityki społecznej. Dla mnie zawsze najważniejsze były kwestie społeczne. Zawsze byłem przeciwnikiem dogmatycznej i skrajnie liberalnej doktryny, która zdominowała polską politykę na ponad 20 lat.

W tygodniku także specjalny dodatek na 230. rocznicę uchwalenia Konstytucji 3 maja, a także ciekawe komentarze bieżących wydarzeń pióra Krzysztofa Feusette’a, Doroty Łosiewicz, Bronisława Wildsteina, Andrzeja Rafała Potockiego, Marty Kaczyńskiej-Zielińskiej, Jerzego Jachowicza, Wojciecha Reszczyńskiego, Aleksandra Nalaskowskiego, Wiktora Świetlika i Andrzeja Zybertowicza.

Więcej w najnowszym wydaniu tygodnika „Sieci”, w sprzedaży od 26 kwietnia br., także w formie e-wydania – polecamy tę formę lektury, wystarczy kliknąć: http://www.wsieciprawdy.pl/e-wydanie.html.

Zapraszamy też do subskrypcji tygodnika w Sieci Przyjaciół – www.siecprzyjaciol.pl  i oglądania ciekawych audycji telewizji wPolsce.pl.



 

Zaloguj się, by uzyskać dostęp do unikatowych treści oraz cotygodniowego newslettera z informacjami na temat najnowszego wydania

Zarejestruj się | Zapomniałem hasła