Teatrzyk „Przegniły Batonik”

opublikowano: 31 stycznia 2014

Występują: Leszek Miller – premier (były)Aleksander Kwaśniewski – prezydent (były)Andrzej Derlatka – wiceszef Agencji Wywiadu (były)Bogusław Wołoszański (gościnnie)Duch Andrzeja Leppera.

Scena I

Stare Kiejkuty, Wołoszański przechadza się przed słynną willą na terenie ośrodka Agencji Wywiadu.
Wołoszański (charakterystycznym, niepodrabialnym tonem):
Słyszymy coraz więcej na temat tajemniczego obiektu, w którym agenci Centralnej Agencji Wywiadowczej mieli przetrzymywać, przesłuchiwać, a nawet podtapiać islamskich terrorystów. To właśnie ten budynek w zacisznej mazurskiej miejscowości Stare, za przeproszeniem, Kiejkuty. Polscy politycy oświadczają tymczasem, że o sprawie nie wiedzieli. Leszek Miller stwierdził, że o takich operacjach żaden premier nie powinien wiedzieć. Marek Siwiec mówi, że Aleksander Kwaśniewski literalnie na nic takiego się nie zgodził. Zobaczmy dziś, czy faktycznie tak jest i czy wspomniani politycy, wówczas premier i prezydent, o niczym nie wiedzieli.

Scena II
Rok 2002, Gabinet Leszka Millera. Pukanie, wchodzi Derlatka.
Derlatka:
Panie premierze, powinien pan wiedzieć…
Miller:
Ja o niczym nie powinienem wiedzieć!
Derlatka:
Jednak nalegam. To ważna sprawa. Amerykanie…
Miller (głośniej):
Nie chcę wiedzieć, nie chcę wiedzieć!
Derlatka:
…chcą skorzystać z naszego ośrodka…
Miller (drze się):
Tralalalala, nie chcę wiedzieć, nie chcę wiedzieć, bum cyk cyk, (podśpiewuje na cały głos) jestem wesoły Romek, mam na przedmieściu domek!

Derlatka zniechęcony wychodzi.

Scena II
Rok ten sam, Pałac Prezydencki. W kącie gabinetu na kanapie Kwaśniewski, rozchełstany, ze strasznym bólem goleni prawej i w stanie jasnej pomroczności. Wchodzi Derlatka.

Derlatka:
Panie prezydencie, jest ważna sprawa. Amerykanie…
Kwaśniewski (bardzo niewyraźnie):
Idę… albo nie idę… o Matko Bosko…
Derlatka:
…proszą o udostępnienie ośrodka Agencji Wywiadu w Kiejkutach.
Kwaśniewski (podśpiewuje bełkotliwie):
Kiejkuty, Kiejkuty, moje stare buty! Yyyyp…
Derlatka:
Będą tam chcieli prawdopodobnie trzymać talibów. Potrzebuję pana nieformalnej zgody na…
Kwaśniewski:
Marek, to ty?… Ucałujże ziemię, yyyyyp, ziemię kaliską.
Derlatka:
Panie prezydencie, muszę mieć pana zgodę…
Kwaśniewski:
Dobra, dobra, tego tam… róbta, róbta, co chceta… (zasypia)

Kurtyna
Wołoszański (na proscenium):
Możemy zatem z czystym sumieniem przyznać: najważniejsi ludzie w państwie sumienie mają czyste jak łza Beaty Sawickiej.

Łukasz Warzecha



 

Zaloguj się, by uzyskać dostęp do unikatowych treści oraz cotygodniowego newslettera z informacjami na temat najnowszego wydania

Zarejestruj się | Zapomniałem hasła