E-prenumerata

i

tylko 9,99 zł za miesiąc

To nie jest wojna z demokracją

opublikowano: 13 stycznia 2016

O co w istocie chodzi w zamieszaniu dotyczącym Trybunału Konstytucyjnego?

O co chodzi szerzej — w całej politycznej wojnie, która ogarnęła dziś Polskę, a w której przeciw PiS zwróciło się gros polskich elit, ale też wspierających je grup medialnych – pyta w najnowszym numerze tygodnika „wSieci” Piotr Skwieciński.

Oczywiście ta sytuacja ma kilka przyczyn. Ale jedną z nich dość dobrze opisał nie kto inny, tylko znany wróg PiS i agresywny piewca III RP Wojciech Sadurski. Otóż powiedział on w wywiadzie prasowym, że „to, co nie zostało dotąd jednoznacznie sformułowane, a co stanowi najgłębszą treść integracji z Europą, polega na dobrowolnym nałożeniu na siebie kaftana bezpieczeństwa chroniącego przed antydemokratycznymi aberracjami. W pierwszej kolejności potrzebujemy Unii właśnie do tego, aby  ograniczała nam skalę amplitudy polityczne – przypomina Skwieciński.

Autor zauważa: - Ograniczenie skali amplitudy politycznej” (piękne sformułowanie…) oznacza uniemożliwienie komukolwiek, nawet jak najbardziej demokratycznie powołanemu rządowi, dokonania realnej zmiany politycznej, wykraczającej poza zakres korekt dopuszczanych przez elity. Czyli takich reform, które elity uznawałyby za godzące w ich interesy.

Pod sformułowaniem „antydemokratyczne aberracje” ukrywa się zaś specyficzne  rozumienie pojęć demokracji oraz antydemokratyzmu. W literalnym, tradycyjnym znaczeniu demokracja to rządy powoływane za pomocą uczciwie przeliczanych kartek wyborczych, a antydemokratyzm to kierunek polityczny zmierzający do zniesienia wyborów lub zastąpienia ich farsą. Nikt przy zdrowych zmysłach nie twierdzi jednak, że rządy PiS instytucję wyborów zlikwidują lub że je sfałszują (oczywiście Seweryn Blumsztajn potrafił powiedzieć w „Loży prasowej” TVN, że jest przekonany, iż za cztery lata wyborów w Polsce nie będzie, ale to ekstremum nawet jak na obóz III RP) – czytamy.

Piotr Skwieciński pisze też o różnicach  między walką z TK na Węgrzech i w Polsce: - Warto także wziąć pod uwagę układ sił. PiS nie zdobyło takiego mandatu społecznego jak Viktor Orbán. Nie znaczy to, że nie ma prawa do dokonywania radykalnych zmian, ale sytuacja ta powinna dyktować ostrożność. A Orbán miał od początku i większość konstytucyjną, i (wbrew temu, co się w Polsce często sądzi) poparcie bardzo dużej części mediów, i sporej części elity finansowo-biznesowej. Jego Dla twórców konstytucji i ustawy o Trybunale najważniejszy był jego pluralizm. Poprzedni Sejm nie uszanował tej ich intencji

Szerszy kontekst rozważań o Trybunale Konstytucyjnym w najnowszym numerze tygodnika „wSieci”, w sprzedaży od 11 stycznia br., także w formie e-wydania na http://www.wsieci.pl/e-wydanie.html



 

Zaloguj się, by uzyskać dostęp do unikatowych treści oraz cotygodniowego newslettera z informacjami na temat najnowszego wydania

Zarejestruj się | Zapomniałem hasła