Tomasz Łysiak: Jesteśmy częścią historii

opublikowano: 6 maja 2014
Tomasz Łysiak: Jesteśmy częścią historii lupa lupa
fot. wPolityce.pl

W jaki sposób doszedł Pan do tak wspaniałego łączenia faktów historycznych z faktami współczesnymi w swoich felietonach. Nie znałem tego wcześniej!

Lubię perspektywę historyczną. Myślę, że historia jest procesem, a my jesteśmy częścią historii Polski. Musimy wiedzieć skąd się rodzi nasza duchowa tożsamość. Pewne dylematy, wybory, czy nawet konteksty polityczno-historyczne powtarzają się. Zmienia się jedynie "kostium".

Panie Tomaszu, co ze zdjęciami do „Smoleńska” Krauzego?

Producent ciągle zbiera fundusze. A PISF jak wiadomo wniosek odrzucił. Najciekawsze jest, że początkowo uzasadniano odrzucenie tym, że film miałby być "antyrosyjski". Potem ten istotny fragment z uzasadnienia usunięto.

Żyleta czy Januszowo?

Żyleta.

Wydaje się Panu realne odzyskanie kiedyś Lwowa przez Polskę ? Uważa Pan, że to miasto powinno wrócić w granicę Państwa Polskiego, jak tak to w jakich okolicznościach i w jaki sposób ?

Myślę, że to mało realne. Podobnie jest z Wilnem. Za dużo już się stało za nami. Ale z drugiej strony historia jest tak nieprzewidywalna. Równie dobrze można zapytać, czy tak jak teraz Ukrainą, za parę lat Putin nie będzie chciał zagrać z nami. W końcu paru Rosjan może zacząć bronić pomnika sowieckich bohaterów oblanego farbą...

Czy według Pana tęcza na placu Zbawiciela powinna po raz drugi spłonąć?

Tęcza nie powinna tam stać. Symbole homoseksualistów mają stać na pl. ZBAWICIELA? Przecież to jawne igranie symbolami, przy czym usiłuje się bezczelnie wmówić ludziom, że tęcza ma tu być symbolem biblijnym. A przecież w jej obronie nie stają Świadkowie Jehowy. Tylko homo...

Który mecz Legii zapadał panu najbardziej w pamięci? Mnie z Widzewem ...przegrane mistrzostwo.

A mi choćby ostatnie dziesięć minut meczu z Zawiszą, gdy padł gol Sagana po gorącym dopingu.

Jak Pan myśli, co planuje Putin?

Odpowiem, jak w haśle przedwojennej encyklopedii o koniu - "Jaki Putin jest, każdy widzi". Plan odbudowy imperium właśnie realizuje.

Czy przeszkadza panu syndrom Wielkiego Waldemara - Pana Taty?

Wie pan, nie próbuję się "ścigać" z ojcem, ani też podrabiać jego stylu. Chociaż nie ukrywam, że wychowanie się w domu patriotycznym na pewno bardzo mnie uformowało, a mojemu Tacie dużo zawdzięczam. Jednak... idę swoją drogą.

Dmowski czy Piłsudski?

Całym sercem Piłsudski. Uważam go za prawdziwe genialne wcielenie idei wodza, który mógł i zrobił to - wyprowadzić Polskę na Niepodległość. Ale też wiele myśli Romana Dmowskiego robi na mnie wrażenie, zaś jego aktywność zagraniczna w 1918 była niezbędnym składnikiem odzyskania wolności.

 

Czyli nie jest pan Narodowcem tylko Socjalistą , czy może narodowym- socjalistą

Nie jestem socjalistą, jestem katolem - piłsudczykiem, jeśli tak w ogóle można powiedzieć. Nie jestem też narodowcem, zaś za błąd naczelny przedwojennej endecji uważam lokowanie nadziei w Rosji. Rosję mam za największe zagrożenie dla naszej wolności od stuleci. Stomma w Polityce nazwał mnie rusofobem, bo napisałem o tym, że Rosja jest azjatycka. Więc jestem rusofobem, faktycznie, uważam, że Rosji należy się obawiać i należy z nią walczyć.

Kiedy można się spodziewać premiery Pana nowej książki?

Z premierą jest kłopot. Odkąd wydawca podległy Ministerstwu Kultury zorientował się, że ma do czynienia z ciemnogrodzkim "oszołomem" nagle spadła u niego chęć wykonania dodruku i wydawania drugiej części powieści o Powstaniu Styczniowym. I to pomimo tego, że pierwszy tom zniknął z księgarni w dwa tygodnie.

Czy jest Pan kibicem Legii, czy ta bluza jest związana z czymś innym ?

Tak, jestem kibicem Legii.

Czy Pańska współpraca z  „wSieci” nie jest solą w oku Waldemara Łysiaka? Pytanie dotyczy gruntu dziennikarskiego, nie relacji rodzinnych.

Nie jest solą w oku mojego Taty. Ale - gwoli ścisłości - gdy chciałem zacząć pisać do "wSieci" zapytałem go, czy nie widzi przeszkód, w końcu był jakiś element napięcia, po upadku URze. Ale Tata odpowiedział, że najmniejszych. Wszystkie tygodniki – „Do Rzeczy”, „wSieci” i „GaPol”  "grają" przecież po tej samej stronie, tylko różnią się w ocenie szczegółów.

Czy miał pan kiedyś jakieś spore nieprzyjemności przez DeDektywa Inwektywa?

Nie, raczej same miłe wspomnienia w czasie tych kilkunastu lat.

Jaką książkę poleca pan dla młodego człowieka ?

Dla bardzo młodego - "Mały piłsudczyk".

Czy Łysiaki robią cech?

Cech rzemieślniczy? Możemy pomyśleć.

Jak Ruch Narodowy może Pana przekonać?

Szanuję i cenię myśl Romana Dmowskiego, ale z wychowania i z ducha jestem piłsudczykiem.

Czy spiera się Pan czasem z Panem Waldemarem Łysiakiem w sprawach politycznych?

Tak. Mamy wiele poglądów wspólnych, ale też różnimy się często. W ocenie prezydentury śp. Lecha Kaczyńskiego, czy też choćby wydarzeń na Majdanie. W tej ostatniej sprawie np. mój Tata ma poglądy zbieżne z ks. Isakowiczem-Zaleskim.

Jak się Panu podobają tego typu akcje polskich antyradzieckich happenerów?

Przecież coś trzeba robić z tymi sowieckimi pomnikami. To jest absolutny skandal, że przez tyle lat nikt nie zajął się tym, żeby z polskiej ziemi usunąć pomniki upamiętniające morderców. Każdy taki pomnik coś komunikuje. I co komunikuje? Że zawdzięczamy sowietom wolność i niepodległość?

Co Pan myśli o kandydaturze Profesora Parucha z jedynki w Lublinie?

Myślę, że najwyższy czas odsunąć Tusk od władzy. Trzymam więc kciuki za Panem Profesorem i innymi kandydatami mogącymi przywrócić Polsce godność i honor.

Dlaczego nikt w redakcji nie porusza problematyki zwierzęcej?  Jest wielu zwolenników prawicy, którym los zwierząt nie jest obojętny (glosowanie nad ubojem rytualnym), kwestia schronisk i egzekwowania prawa przeciwdziałającego okrucieństwu wobec zwierząt. Niestety moja postawa spotyka się tutaj z wyzwiskami, lub pozostaje bez echa. Szkoda. traci się w ten sposób wielu wartościowych ludzi.

Nasz stosunek do "braci mniejszych" świadczy też o naszym poziomie kulturowym. A tu w Polsce - ma pani rację - często bywa dziko. Jestem także szczególnie uwrażliwiony na los zwierząt, wychowałem się w leśniczówce, wśród masy psów i kotów. Ale też istnieje niebezpieczeństwo zaprzęgnięcia walki o los zwierząt do przepychanek politycznych. Niestety bardzo często zawłaszczają ten obszar środowiska lewicowe. A tak wcale nie musi być - przykładem teksty Anny Sarzyńskiej u nas w tygodniku.

 

Serdecznie dziękuję za spotkanie i przepraszam tych z państwa, na których pytanie nie zdążyłem udzielić odpowiedzi.

 

 



 

Zaloguj się, by uzyskać dostęp do unikatowych treści oraz cotygodniowego newslettera z informacjami na temat najnowszego wydania

Zarejestruj się | Zapomniałem hasła