TOP 7 fragmentów z wywiadu Marty Kaczyńskiej dla "Sieci"

opublikowano: 13 kwietnia 2018
TOP 7 fragmentów z wywiadu Marty Kaczyńskiej dla "Sieci"

W najnowszym numerze tygodnika „Sieci” warto spokojnie przeczytać wywiad, jaki Markowi Pyzie i Marcinowi Wikle udzieliła Marta Kaczyńska.

W najnowszym numerze tygodnika „Sieci” warto odnotować i spokojnie przeczytać wywiad, jaki Markowi Pyzie i Marcinowi Wikle udzieliła Marta Kaczyńska. Córka śp. Pary Prezydenckiej dzieli się swoimi spostrzeżeniami dotyczącymi katastrofy smoleńskiej i wyjaśnienia przyczyn tej tragedii, ale i innym sprawom ważnym dla naszego kraju.

Poniżej kilka najważniejszych fragmentów tej rozmowy.

O wysiłkach w sprawie ustalenia przyczyn tragedii i współpracy z zagranicznymi ośrodkami:

Bardzo się cieszę, że w końcu udało się zaangażować do badania zagranicznych ekspertów. Dzięki temu realizujemy to, o czym mówiliśmy jeszcze w 2010 r. Takie rozwiązanie postulowałam z innymi przedstawicielami rodzin w Brukseli – aby zapewnić jak najbardziej wiarygodny dla wszystkich wynik badań. Pokładam duże nadzieje w efektach prac naukowców z National Institute for Aviation Research i w grupie ekspertów prokuratury. Liczę na to, że niezależne grono osób zupełnie niezwiązanych z naszymi politycznymi sporami będzie właściwe dla wyjaśnienia tej tragedii

O tym, czy na pokładzie tupolewa mogło dojść do wybuchu:

Wiem, że są podstawy, by formułować takie domniemanie, choćby sądząc ze stanu ciał niektórych ofiar czy na podstawie miejsca ich znalezienia. Ale ostatecznego dowodu na wybuch nie ma.

O (braku) współpracy między podkomisją smoleńską pod kierownictwem Antoniego Macierewicza a prokuraturą, na której czele stoi Zbigniew Ziobro:

Mam świadomość, jak wyglądają codzienność i procedury w wymiarze sprawiedliwości i że nie można oczekiwać szybkich rezultatów. Jedyne, co mnie zdziwiło w tym czasie, to brak pełnej współpracy pomiędzy prokuraturą a podkomisją. Docierają do mnie informacje, że pomiędzy tymi instytucjami nie ma nawet odpowiedniego przepływu informacji. Przecież to jest absolutnie priorytetowa rzecz. I należałoby w niej łączyć siły, a nie współzawodniczyć.
Dlaczego pani zdaniem tak się dzieje?
Proszę o to pytać przewodniczącego podkomisji i jej członków. To nie są pytania do mnie. (…) Nie chciałabym kogokolwiek dyskredytować. Nie jestem tak blisko ani komisji, ani prokuratury, by wydawać jednoznaczne sądy. Patrząc z boku, mogę tylko powiedzieć, że te dwa gremia powinny współpracować. Atak nie było. Mam nadzieję, że wreszcie się to zmieni.

O raporcie częściowym dot. przyczyn tragedii:

Wyjaśnijmy jedno – nasza rozmowa odbywa się bez żadnej wiedzy i konsultacji z moim stryjem. Nie mam takiego zwyczaju. Wypowiadam swoje prywatne zdanie: poczekałabym na końcowe ustalenia naukowców. Oni też potrzebują spokoju do pracy, a nie bombardowania terminami i koniecznością pisania cząstkowych raportów. A poza tym byłoby to prowokowanie niepotrzebnych sensacji i dyskusji. Ta sprawa żyje, jest w toku. Pozwólmy ją spokojnie dokończyć. Wiemy też, jakie jest nastawienie społeczne do katastrofy smoleńskiej. Niektórzy mają jej dosyć. Jeżeli ja miałabym o tym decydować, skoncentrowałabym się na przygotowaniu rzetelnego dokumentu. A dywagowanie o nie do końca potwierdzonych okolicznościach jest po prostu szkodliwe.

O ocenie działań rządu:

Dużo się zmienia. Najczęściej mówi się oczywiście o programie 500+ i ja też nie będę unikać tego tematu, bo on otwiera całkiem nowe perspektywy przed polskimi rodzinami. Dzietność się zwiększa, nawet przechodzi oczekiwania. Biorąc pod uwagę nasze tendencje do zmniejszania się rodzin i starzenia się społeczeństwa, należy uczciwie powiedzieć, że teraz Polska rozkwita. To jest program dla wszystkich, którzy planują mieć więcej niż jedno dziecko.

O Jarosławie Kaczyńskim:

Jest osobą, która myśli perspektywicznie, zależy mu na Polsce i ważne sprawy traktuje naprawdę realnie. Na pewno chce, by jego wizja, wizja Prawa i Sprawiedliwości była kontynuowana. Najgorsze, co mogłoby się wydarzyć, to jakiś spór o to, kto miałby przejąć schedę po nim. To mogłoby grozić rozpadem tego wielkiego obozu, który należy przecież uznać za pewien fenomen. Przetrwał najtrudniejsze czasy opozycji, dla ludzi nie było łatwe trzymać się tej formacji i nie zmieniać zdania. A okazało się, że nie dość, iż przetrwali, to jeszcze wygrali. Stryj jest osobą odpowiedzialną, liczy biegnące lata, ale też nie jest tak, że on się jakoś intensywnie szykuje na emeryturę. Wielu pewnie by chciało, aby skoncentrował się na wnukach i pisaniu wspomnień.
Nie ma ochoty nieco zwolnić, odpocząć?
To nie ten etap. Na swój sposób to jest imponujące. Wiele osób od niego młodszych takiego tempa by nie wytrzymało, wielu pozornie mocniejszych chciałoby mieć taką siłę jak on. Może dlatego z każdego jego małego przeziębienia robi się wielką chorobę. Wtedy wielu myśli, że to może już ta emerytura. Ale grubo się mylą.

O prezydencie Andrzeju Dudzie:

Gdy polityk zostaje prezydentem, nie może już być tak blisko związany ze swoim obozem, lecz staje się prezydentem wszystkich Polaków, to jasne. Ale nie ukrywam, że niektóre decyzje pana prezydenta bywają zaskakujące. Ostatniego weta się nie spodziewałam.


 

Zaloguj się, by uzyskać dostęp do unikatowych treści oraz cotygodniowego newslettera z informacjami na temat najnowszego wydania

Zarejestruj się | Zapomniałem hasła