UE i USA walczą na poprzedniej wojnie

opublikowano: 12 stycznia 2015
UE i USA walczą na poprzedniej wojnie
Fot. PAP/EPA

Stare pomysły są nieskuteczne w walce z nowym terroryzmem.


 

Na dziś i na przyszłość potrzeba więcej wiedzy o cywilizacjach i psychologii, więcej świadomej polityki imigracyjnej i edukacji, oraz więcej sił zbrojnych

 

Więcej kontroli granic wewnętrznych Unii Europejskiej, więcej międzypaństwowej wymiany danymi o pasażerach samolotów linii lotniczych i więcej obserwacji Internetu – taki sposób na walkę z nową falą terroryzmu islamistycznego ogłosił unijny komisarz do spraw migracji i spraw wewnętrznych wraz z ministrami spraw wewnętrznych z części krajów UE i z Kanady, oraz sekretarzem sprawiedliwości USA, na nieformalnym spotkaniu przed międzynarodowym marszem solidarności w Paryżu 11 stycznia 2015 roku. Zgodnie ze znanym powiedzeniem wojskowym, ministrowie walczą na poprzedniej wojnie.

 

Nie brak kontroli granic wewnątrz strefy Schengen spowodował nieskuteczność francuskiej policji i służb specjalnych przed atakiem terrorystycznym na redakcję „Charlie Hebdo”. Terroryści mieszkali i przygotowywali atak we Francji, nie krążąc po Unii. Większość z nich była znana francuskiej policji i służbom specjalnym. Powinni być obserwowani nie tylko na granicach Francji, lecz wszędzie, a przede wszystkim w miejscu zamieszkania i działania. Kontrola graniczna wewnątrz Schengen to stary pomysł, przypomniany teraz w nadziei, że wydarzenia mu pomogą.

 

Służby francuskie i amerykańskie wiedziały, że jeden z paryskich terrorystów szkolił się w obozie Al-Kaidy w Jemenie. Wzmożona wymiana danych o podróżach lotniczych nie wzbogaciłaby tej wiedzy. Zabrakło nie samych danych, lecz woli i umiejętności reakcji na dane alarmujące. Żądanie dziś jeszcze większej ilości informacji odwraca uwagę od nieskuteczności ich wykorzystywania. Taką krytykę słychać już powszechnie we Francji i wielu innych krajach zachodnich.


Atak na redakcję nie został przygotowany w Internecie. Używając otwartej sieci do takiego celu, terroryści prowokowaliby los. Prawdopodobnie wiedzieli – lub z ostrożności założyli – że sieć wraz z podłączonymi komputerami i urządzeniami mobilnymi jest od dawna pod pełną obserwacją służb specjalnych. Internet i tajemnica to sprzeczność. Po informacjach z WikiLeaks, od Edwarda Snowdena i z licznych innych źródeł – informacjach, którym żaden rząd nie zaprzeczył – świat pozbył się złudzeń. Tym bardziej – profesjonalni terroryści i ich organizacje włącznie z Al-Kaidą. Wołając o więcej, niż maksimum, służby chcą osiągnąć inny cel: mocniejszą legitymizację tego, co już mają.

Cały tekst na wPolityce.pl



 

Zaloguj się, by uzyskać dostęp do unikatowych treści oraz cotygodniowego newslettera z informacjami na temat najnowszego wydania

Zarejestruj się | Zapomniałem hasła