Ukraina musi zareagować, albo zostanie rozbita

opublikowano: 11 kwietnia 2014

Rząd w Kijowie ryzykuje taką pasywną postawą utratę zaufania publicznego - mówi dr. Przemysław Żurawski vel Grajewski na portalu Stefczyk.info.

Kijów, po utracie Krymu, nie może sobie pozwolić na miękką reakcję na wydarzenia we wschodnich regionach kraju, bo w ten sposób wyśle sygnał, że rosyjska agresja pozostanie bezkarna i może, a zatem powinna być kontynuowana - mówi w rozmowie z portalem Stefczyk.info politolog, znawca spraw wschodnich dr. Przemysław Żurawski vel Grajewski.

W ubiegłym tygodniu wróciłem z Kijowa i mogę powiedzieć, że ukraińska opinia publiczna jest nastawiona na opór. Pamiętajmy, że rząd w Kijowie jest rządem złożonym ze starych partii, dominuje w nim Batkiwszczyna, partia Julii Tymoszenko. I ona jest jak sądzę znacznie bardzie podatna na wpływy międzynarodowe niż te nowe, rewolucyjne siły Majdanowe. A one żądają od rządu zdecydowanej reakcji. Tyle, że te siły uległy w ostatnim czasie znacznej demobilizacji. Woli walki nie widać zaś zupełnie po rządzie, który ryzykuje tą pasywną postawą utratę zaufania publicznego. Czy ta utrata zaufania będzie tak wielka, że wywoła reakcję ulicy, czyli kolejną rewolucję, trudno obecnie przewidzieć. Jedno jest jednak pewne: Ukraina musi zareagować, albo zostanie rozbita

- wyjaśnia politolog złożoność sytuacji na Ukrainie.


Cała rozmowa na Stefczyk.info



 

Zaloguj się, by uzyskać dostęp do unikatowych treści oraz cotygodniowego newslettera z informacjami na temat najnowszego wydania

Zarejestruj się | Zapomniałem hasła