Umorzenie śledztwa ws. raportu o WSI zakończy wieloletnią hucpę?

opublikowano: 2 stycznia 2014

Prokuratura Apelacyjna w Warszawie podjęła decyzję dot. tworzenia raportu o działalności WSI, umarzając sprawę z powodu braku znamion przestępstwa. Śledczy podjęli decyzję oczywistą dla każdego, kto zna procedurę tworzenia raportu z działalności Służb. Ci, którzy od lat postulują ściganie Antoniego Macierewicza chcą de facto, by odpowiedział on za wypełnienie ustawy, jaką przyjął Sejm (głosami m.in. PO – poza B. Komorowskim). 

Pomysł, by likwidator WSI odpowiedział karnie za to, co nakazał mu Sejm, od samego początku było hucpą. Zgoda na karę dla Macierewicza oznaczałaby, że wypełnianie ustawowych zapisów może być powodem do karania polityków. To oczywisty absurd. I zapewne wiedzą to wszyscy, którzy prowadzą od lat nagonkę na Macierewicza oraz jedną z najważniejszych zmian, jakie dokonały się za rządów PiSu. Z dzisiejszej perspektywy jeszcze lepiej widać, że likwidacja paramafijnych struktur WSI, które ze służbami demokratycznego państwa miały mało wspólnego, była bardzo potrzebna i bardzo spóźniona. Decyzja śledczych, by umorzyć sprawę tworzenia raportu z WSI musiała wywołać niesmak w wielu środowiskach. I to zarówno związanych z samymi służbami, jak i innych, które wspierają działania wymierzone w opozycję.
Dzięki systematycznej akcji medialnej udało się w Polsce wytworzyć fałszywy obraz likwidacji WSI, jak i samych służb. Dziś wielu ludzi jest przekonanych, że – zgodnie z narracją premiera zarówno Donalda Tuska, Bronisława Komorowskiego, jak i gen. Marka Dukaczewskiego – likwidacja WSI była osłabieniem polskiego bezpieczeństwa, a zniszczone przez PiS służby były siedliskiem fachowców, polskich patriotów oraz ludzi dobrze chroniących kraj. Jest to jednak obraz zupełnie fałszywy.
Do dziś poza głodnymi kawałkami dotyczącymi wydania polskich informatorów oraz przerwania ciągłości ochrony Polski nie słyszeliśmy żadnego argumentu na rzecz dalszego tolerowania WSI w wersji, w jakiej działały one do 2006 roku. WSI nie miały – nikt zdaje się tego nie podważać – żadnych sukcesów. O żadnych do dziś nikt nie mówi i nie słyszał. W czasie działania WSI nie udało się wykryć służbom żadnego szpiega. W tym samym czasie udało się to natomiast służbom cywilnym, czyli UOPowi, co dowodzi, że struktura WSI była nieefektywna. Co więcej, raport z weryfikacji WSI pokazywał, że kanały komunikacji między ludźmi tych służb, a światem polityki były paraliżowane. Nawet jeśli w służbach były tworzone ważne raporty dot. np. zagrożeń związanych z działalnością obcych wywiadów wiadomości te nie były należycie wykorzystywane. Nikt nie podejmował koniecznych w tej sprawie ruchów. W debatach dotyczących WSI wypowiada się wielu ekspertów, ale nikt nie mówi jakie to sukcesy WSI stoją za akcją ich obrony. Wydaje się, że takich sukcesów zwyczajnie nie ma.
Opracowania historyczne oraz ustalenia komisji weryfikacyjnej pokazywały jasno związki WSI ze światem służb specjalnych PRL. Lustracja wojskowych służb w III RP była fikcją. Wielu funkcjonariuszy komunistycznych struktur weszło w skład m.in. WSI. I to oni nadawali przez lata ton Służbom. Szkolenia i kursy w Rosji czy wcześniej w ZSRS nie tylko nie przeszkadzały w karierze oficerom WSI, ale wręcz im pomagały. Szefowie WSI byli absolwentami szkoleń w Rosji. Być może skutkami tej właśnie słabości WSI był brak sukcesów w działaniu WSI na odcinku wschodnim. Są one rażące, bowiem WSI w całej swojej historii nie było w stanie wykryć żadnego rosyjskiego szpiega, jaki działał w Polsce. Nawet jej własne szeregi czyściły z rosyjskich współpracowników służby cywilne.
Brak sukcesów działalności służb to wystarczająca przesłanka, by podjąć się gruntownej reformy WSI. Jeśli jednak dodamy do tego obrazu „drugą stronę medalu” okaże się, że likwidacja WSI zdaje się czymś oczywistym. Zarówno pochodzenie WSI, jak i ich późniejsza działalność pokazują, że likwidacja tej struktury w demokratycznym kraju była oczywistym postulatem. Dziwić w tej sprawie może jedynie zwłoka.
WSI, jak wynika z ustaleń raportu dot. likwidacji Służb (których co do istoty nie podważono), prowadziły przez lata działalność nielegalną. Były zaangażowane w organizacje i prowadzenie mafii paliwowej, prowadziły bezprawną inwigilację polityków, infiltrowały wbrew prawu media oraz współpracowały z dziennikarzami, handlowały nielegalnie bronią (również np. ze środowiskami mafijnymi), czy brały udział w prywatyzacjach prowadzonych w Polsce. To również WSI opracowały notatkę służbową, pokazującą sposób przejęcia przez upadłość Rafinerii Gdańskiej. Scenariusz sugerowany przez WSI zakładał działanie na szkodę polskiej spółki, by mógł ją przejąć obcy kapitał. I on właśnie został wcielony w życie.
Raport z weryfikacji WSI pokazywał również, że wokół Służb powstało wiele mechanizmów i inicjatyw, które żerowały na publicznych pieniądzach. Sprawa Operacji ZEN, w ramach której wyłudzono z funduszy operacyjnych pieniądze, jest dobrym tego przykładem. Nieprawidłowości związane z działalnością WSI powodowały wymierne straty zarówno w samych służbach, jak i szerzej w polskiej gospodarce. Skala patologii, jaką ujawniono w WSI, powiązania ze światem przestępczym, działanie jak państwo w państwie powinno budzić sprzeciw i reakcje świata polityków. Taka reakcja nastąpiła bardo późno.
Zagorzali obrońcy WSI na argumenty podaje w raporcie nie mają odpowiedzi. Oni rzucają hasła nie mające żadnego poparcia w ich wypowiedziach. Obrońcy WSI mówią, że raport naraził agentów polskich służb, ale nie podano żadnego konkretnego przykładu osoby, która by ucierpiała. Mówi się o tym, że Polska straciła w oczach sojuszników, bowiem ujawniła życie służb przed nimi, ale nikt zdaje się nie sądzi (bo sądzić tak nie sposób), by służby spenetrowane w sposób ogromny przez Rosjan były w stanie ukryć cokolwiek przed kimkolwiek. To wszystko nie przeszkadza ludziom WSI i ich sprzymierzeńcom bronić Służb, poza jakąkolwiek analizą faktów.
Wątpliwe jest również, by obrońcy WSI byli w stanie wymienić choć jeden kraj, w którym istnienie tak wielkich patologii w służbach byłoby tolerowane przez polityków. Boję się, że takiego kraju nie ma. A na pewno nie w świecie demokratycznym.
WSI były siedliskiem patologii, a w działaniu przypominały raczej strukturę mafijną. Ich celem nigdy nie była budowa nieprzejrzystej dla innych krajów Polski. One nie był tym zainteresowane, nie mogły tej nieprzejrzystości zapewnić. Były do tego nie przygotowane, były tworzone pod inne potrzeby i cele.
Sprawa likwidacji WSI jest jedną z najbardziej zakłamanych reform politycznych w ostatnim czasie. W kampanię fałszowania obrazu reformy służb z 2006 roku zainwestowano wiele, zaangażowało się w nią wielu ludzi. Wątpliwe, by decyzja prokuratury dot. działań komisji weryfikacyjnej zatrzymała tę nagonkę. Dla jej autorów oraz aktywistów kwestie merytoryczne nigdy nie były ważne. Stwierdzenie prokuratury, że likwidacja WSI była zgodna z prawem niczego zapewne nie zmieni. Być może stępi jedynie na chwilę zapał obrońców mafijnych struktur.

Stanisław Żaryn



 

Zaloguj się, by uzyskać dostęp do unikatowych treści oraz cotygodniowego newslettera z informacjami na temat najnowszego wydania

Zarejestruj się | Zapomniałem hasła