W niektórych punktach świąteczne "w Sieci" już wyprzedano, ale na szczęście w zdecydowanej większości można je spokojnie kupić. SPRAWDŹ co w numerze

opublikowano: 24 grudnia 2013
W niektórych punktach świąteczne "w Sieci" już wyprzedano, ale na szczęście w zdecydowanej większości można je spokojnie kupić. SPRAWDŹ co w numerze lupa lupa

Serdecznie dziękujemy naszym Czytelnikom za wszystkie sygnały o tym iż najnowsze, świąteczne wydanie tygodnika "w Sieci" cieszy się tak dużym powodzeniem iż zabrakło go w niektórych punktach sprzedaży. I to pomimo naprawdę dużego nakładu! Gdzie tylko się dało nasz dział sprzedaży dosłał kolejne partie pisma. Na szczęście w większości punktów można jeszcze spokojnie kupić ten najpopularniejszy obecnie tygodnik autorów niepokornych.

To wydanie polecamy szczególnie, bo redakcji udało się zaprosić do współpracy nowych autorów, a stali publicyści także przygotowali atrakcyjną ofertę. Niezawodni Robert Mazurek i Igor Zalewski proponują swoje "alfabety" czyli podsumowanie roku w żartobliwych i złośliwych hasłach. Obaj panowie dostali do dyspozycji po dwie strony!

 

Także - co wiemy z listów od Państwa - szczególnie lubiany i ceniony Krzysztof Feusette przygotował danie specjalne:

 

Feusette opisuje kilkanaście osób, stanowiących kluczowe ogniwa m. in. TVP, TVN, "Wyborczej" i "Polityki".

Dobrosz-Oracz Justyna – główna reporterka „Wiadomości” zarządzanych przez Piotra Kraśkę (patrz: Kraśko Piotr). Obiektywna jak radzieccy sędziowie łyżwiarscy, z wdziękiem hokejowego krążka ślizgająca się po tematach dla władzy przykrych, z siłą pneumatycznego młota kręcąca piruety przy każdej wiadomości niemiłej dla opozycji. Wygimnastykowana w prorządowych szpagatach jak język opisujący wszystko, co pomyśli głowa – państwa lub przełożonego, bo swojej nie ufa. Chyba słusznie.

Kuźniar Jarosław – obiecał, że wyjedzie, ale nie wyjechał. Jedyny z przedstawicieli mainstreamu, który zbanował mnie na Twitterze już po drugim krytycznym komentarzu. Jeden z tych, u których autentyczny telewizyjny talent, błyskotliwość, refleks (panie Jarku, pan to widzi?) i poczucie humoru zostały zaprzęgnięte w służbę władzy, jakakolwiek by była, pod warunkiem że nie będzie pisowska. Cytowanie jego skrajnie antyopozycyjnych i jeszcze skrajniej prorządowych wypowiedzi ze szczególnym uwzględnieniem przymiotów jego twitterowego przyjaciela, premiera boskiego naszego jedynego, przypominałoby czerpanie bagna łyżką. Zdolny, niestety, do wszystkiego.

Lis Tomasz – samozwańczy król mainstreamu, zasięg rażenia jego maszyny opluwająco-osrywająco- wymiotującej jest niemały: nudny program w świetnym paśmie Dwójki, tabloidyzujący się tygodnik, do którego modlą się stare betoniary, wreszcie portal na temat parówek, dżinsów i napojów energetycznych – to wszystko jego imperium. Nie byłem entuzjastą naszej okładki, na której jako hitlerowiec trzyma różaniec zakeczupioną dłonią, ale fakt pozostaje faktem – to on rozpoczął bezpardonową wojnę z katolikami, pokazując na okładce np. chłopca uprawiającego seks oralny z postacią w sutannie. Zważywszy, że kilka tygodni wcześniej w stroju tym przedstawiał Donalda Tuska, a chłopiec z okładki też ma jasne włosy, nie wiadomo za bardzo, co o tym myśleć. W ostatnim badaniu OBOP Polacy wskazali program „Tomasz Lis na żywo” jako jeden z dwóch najgorszych w TVP, obok „Klanu”.

Głównym tematem numeru - oprócz materiałów świątecznych - jest rozmowa z aktorem Lechem Łotockim, który właśnie na łamach "w Sieci" ujawnia, że to on zagra Lecha Kaczyńskiego w filmie Smoleńsk, który ma wyreżyserować Antoni Krauze:

Oto fragment rozmowy:

 

Pani Ewa Dałkowska opowiadała, że reakcja środowiska aktorskiego nie była jednolita, że spotkała się także z kilkoma bardzo nieprzyjemnymi, wulgarnymi reakcjami na jej decyzję. Swoją droga to świadczy o jakiejś nienormalności, bo nikt z kolegów i koleżanek nie ma do aktora pretensji gdy udaje kopulacje ze ścianą czy gra pozytywnie przedstawianego Dzierżyńskiego, ale gdy podejmie się roli prezydenta Polski, to lecą szyderstwa. Pan się tego nie obawia?

Zgadzam się z panami, że coś dziwnego jest w tych reakcjach. I wiem, że taki może być także koszt mojej decyzji, że mogę mieć przeciwko sobie niektórych ludzi. Niezależnie od tego jakie będą reakcje, rola zmarłego tragicznie śp. Lecha Kaczyńskiego jest dużym wyzwaniem. Bardzo szanowałem prezydenta Kaczyńskiego, jego spojrzenie na świat i politykę, jego siłę przywódcy, jego świadomość, że nasza ojczyzna musi odważnie szukać swojego miejsca w tej geografii politycznej, pozornie całkiem nowej, w rzeczywistości mającej wiele cech wspólnych z tym co nas kiedyś spotykało. A już decyzja prezydenta Kaczyńskiego o ruszeniu na pomoc zaatakowanej Gruzji, decyzja, która być może ocaliła ten kraj, budzi ogromny szacunek i podziw. Ona zapisała prezydenta w dużej historii.

Redakcja "w Sieci" proponuje w tym wydaniu specjalny dodatek świąteczny - nasi publicyści dzielą się opisami swoich rodzinnych tradycji świątecznych, opisują dzieje rodzin i podają najlepsze przepisy:

Ale oczywiście najważniejszy jest chrześcijański, religijny przekaz Świąt Bożego Narodzenia o czym m.in. pisze Grzegorz Górny:

Polecamy także inne eseje. Tomasza Łysiaka:

I wybitnego poety Wojciecha Wencla:

To tylko niewielka prezentacja wyjątkowo bogatego, 132-stronicowego numeru tygodnika. Zachęcamy do lektury!

Zapraszamy także na profil FB w tygodnika "wSieci" - dołącz do 52 tysięcy naszych przyjaciół!

gim



 

Zaloguj się, by uzyskać dostęp do unikatowych treści oraz cotygodniowego newslettera z informacjami na temat najnowszego wydania

Zarejestruj się | Zapomniałem hasła