Wasserman w „Sieci”: Tę pasję mam po ojcu

opublikowano: 30 października 2017
Wasserman w „Sieci”: Tę pasję mam po ojcu lupa lupa
Fratria/"Sieci"

Wywiad z Małgorzatą Wassermann na łamach nowego numeru tygodnika „Sieci”.

Amber Gold to była operacja przeprowadzona przez świat gangsterski, który miał umocowanie we wszystkich służbach państwa. Pod rządami PO-PSL mieliśmy jedną wielką prowizorkę i przyzwolenie na okradanie państwa – mówi Małgorzata Wassermann, posłanka Prawa i Sprawiedliwości, przewodnicząca sejmowej komisji śledczej ds. Amber Gold, w rozmowie z Markiem Pyzą i Marcinem Wikło.

Małgorzata Wassermann w wywiadzie dla tygodnika „Sieci” odpowiada na pytania dotyczące afery Amber Gold:

To przekręt wymyślony przez grupę osób o potężnych możliwościach. Na tyle silnych – nie mam tu żadnych wątpliwości – że byli w stanie wyciągnąć z zakładu karnego Marcina P. i z prymitywnego oszusta zrobić wielkiego menedżera. Nie odbieram mu, że jest inteligentny, bo jest. Potrzebowali człowieka, który dawałby gwarancję szczelności. I daje ją do dziś, choć siedzi już pięć lat, w trudnych warunkach, w samotności – czytamy. – Dziś mogę już z pewnością powiedzieć, że była to operacja przeprowadzona przez świat gangsterski, który miał swoje umocowanie we wszystkich służbach państwa. A według definicji tak właśnie działa mafia – odważnie stawia tezę przewodnicząca komisji.

Wassermann przedstawia również swój stosunek do byłej premier Ewy Kopacz:

Patrzę na nią z dużym politowaniem. Doskonale pamiętam, jak ewoluowały jej tłumaczenia, gdy pytano ją, w jakiej roli pojechała do Moskwy. Najpierw mówiła, że jako minister zdrowia, wtedy najwyższy przedstawiciel państwa polskiego. Potem podobno brała udział w sekcjach, a polscy lekarze powinni się uczyć od rosyjskich, i że pracowali jak jedna wielka rodzina. Później obnażano kolejne jej kłamstwa, więc skończyła jako wolontariuszka, która pojechała tam z dobrego serca wspomagać rodziny. Nie mam niechęci ani nienawiści, pozostaje zatem litość. To ona codziennie się z tym wszystkim budzi i patrzy w lustro – ocenia, nawiązując do tragedii Smoleńskiej.

Posłanka zdradza również, jaki wkład w przygotowaniach do wykonywanego przez nią zawodu miał jej ojciec:

Raczej dawał mi przykład swoją postawą i drogą życiową. Szkołę wybrałam sobie sama, podobnie moje rodzeństwo, rodzice w to nie ingerowali. Gdy zmieniałam szkołę, mama i tata to akceptowali, dyskusji nie było. Pamiętam natomiast rozmowę przed pójściem na studia prawnicze. Wtedy zapytał, czy zdaję sobie sprawę z tego, że będę miała do czynienia z przestępcami. Odpowiedziałam, że doskonale o tym wiem. I na tym właściwie się skończyło. Wiem, że wynikało to z troski. Ojciec miał spore doświadczenie z czasu, gdy był prokuratorem. Nie wiadomo było, do czego zostanie wezwany w czasie dyżuru. Ściągano go np. do więzienia, bo któryś z osadzonych połknął szpilki i był w stanie agonalnym. Chciał mieć pewność, że świadomie wybieram zawód, który powoduje nieustanny kontakt z dość brutalnym światem. Jest też druga strona medalu – uczestniczyłam w procesach, w których miałam przeświadczenie, że oskarża się ludzi zupełnie niewinnych, by kryć przestępców. To jest najtrudniejsza rola, gdy masz poczucie, że wymiar sprawiedliwości po prostu cię wrabia.

Wywiad z Małgorzatą Wassermann w najnowszym wydaniu tygodnika „Sieci”, dostępnym w sprzedaży od 30 października, także w formie e-wydania na http://www.wsieciprawdy.pl/e-wydanie.html.

Zapraszamy też do subskrypcji tygodnika w Sieci Przyjaciół – www.siecprzyjaciol.pl i oglądania ciekawych audycji telewizji internetowej www.wPolsce.pl.



 

Zaloguj się, by uzyskać dostęp do unikatowych treści oraz cotygodniowego newslettera z informacjami na temat najnowszego wydania

Zarejestruj się | Zapomniałem hasła