Wildstein Michnik jest rzecznikiem oligarchii

opublikowano: 10 maja 2016
Wildstein Michnik jest rzecznikiem oligarchii

  Wnajnowszym numerze tygodnika „wSieci” z Bronisławem Wildsteinem, pisarzem i publicystą, byłym prezesem zarządu TVP, działaczem opozycji antykomunistycznej, rozmawia Piotr Zaremba.

Szanowny panie redaktorze, a przede wszystkim człowieku niezłomny, wielki polski inteligencie – tymi słowami przemówił prezydent Andrzej Duda do naszego redakcyjnego kolegi, wręczając mu Order Orła Białego – w najnowszym numerze tygodnika „wSieci” z Bronisławem Wildsteinem, pisarzem i publicystą, byłym prezesem zarządu TVP, działaczem opozycji antykomunistycznej, rozmawia Piotr Zaremba.

Piotr Zaremba zauważa, że mamy sytuacje, w której w dwóch redakcjach w Polsce pracują ludzie odznaczeni Orłem Białym — w „Gazecie Wyborczej” Adam Michnik, we „wSieci” — Bronisław Wildstein. Redaktor Zaremba pyta, czy to kolejny rozdział waszej walki? Samego odznaczenia w tych kategoriach nie rozpatruję. Ale oczywiście konkurujemy, walczymy — na porządki świata, na wizje Polski. To również walka o władzę, chociaż to Michnik występował przez lata w roli klasycznego polityka, ja — nie – mówi Bronisław Widlstein.

Chciałbym odbudowy w Polsce prawdziwej demokracji. Michnik jest rzecznikiem oligarchii przebranej w ultrademokratyczny kostium – tak o swoich motywacjach mówi Bronisław Wildstein. I dodaje: - W kulcie autorytetu, w ledwie skrywanej pogardzie dla zwykłych ludzi, w manifestowanym przekonaniu, że można coś zrobić dla Polaków, ale nie z Polakami. Jesteśmy też w różnych miejscach porządku ideowego. Nie sądzę, żeby Michnik był bezwarunkowym rzecznikiem ideologii liberalno- lewicowej dominującej w zachodniej Europie. Ale z powodów politycznych doprowadził do tego, że jego gazeta jest teraz organem tej ideologii, można ją nazwać lewacką. Pisałem w swojej ostatniej książce, że on wypuścił dżina z butelki nie do końca świadomie. To sprawny polityk, ale żaden myśliciel. Teraz już dostosowuje się do czegoś, co produkują inni. Był krytykiem „tramwajowego antyklerykalizmu”, a jego gazeta go tworzy. Bronił tradycyjnych form kultury, a jego gazeta reprezentuje kontrkulturę.

Ostra, wojenna retoryka pojawia się w kilku wypowiedziach redaktora Wildsteina: - Nie ja, ale my wygrywamy z Michnikiem. My, czyli obóz broniący szeroko pojętego ładu kulturowego czy moralnego, także narodowego. Ten ład stwarza perspektywę rozwoju, także tego cywilizacyjnego. Michnik naturalnie powie, że wręcz przeciwnie: to idea mechanicznego zlania się z Europą ma gwarantować Polakom rozwój. I oni w to pewnie wierzą. Ale to nie ma sensu. Bo nie znikła wcale, także w Unii Europejskiej, rola państw narodowych. Udawanie, że tak nie jest, było przykrywką dla uznawania cudzej nadrzędności, przede wszystkim niemieckiej. Przez ostatnie osiem lat na tym polegała polska polityka. Na byciu klientem Niemiec, zapleczem, półkolonią, także w sferze gospodarczej. Kapitał ma naturalnie narodowość.

Więcej o polskiej próbie wybicia się na suwerenność, budowie prawdziwej demokracji i wchodzeniu na drogę rozwoju w najnowszym wydaniu tygodnika „wSieci”, w sprzedaży od 18 kwietnia br., także w formie e-wydania na http://www.wsieci.pl/e-wydanie.html.



 

Zaloguj się, by uzyskać dostęp do unikatowych treści oraz cotygodniowego newslettera z informacjami na temat najnowszego wydania

Zarejestruj się | Zapomniałem hasła