Wiosna, wiosna, wiosno ejże ty...

opublikowano: 23 marca 2015
Wiosna, wiosna, wiosno ejże ty...
Fot. wPolityce.pl

Idzie wiosna...w polityce stare ptaszki zaczynają ćwierkać nowym głosem.

 

Donald Tusk stwierdził, że kto wierzy Władimirowi Władimirowiczowi Putinowi jest „hipokrytą, albo jest bardzo łatwowierny”. W zasadzie śliczne auto da fe, czy szczere, hmmm to okaże się w praktyce, o ile o praktyce w jego aktualnym przypadku można w ogóle mówić.

 

Prezydent Bronisław Komorowski także zmienił front, z kordialnych uścisków z Putinem gładko przeszedł na połajanki w swoim stylu:”zbyt długo łudzono się w świecie zachodnim, że Rosja we własnym interesie przyjmie nasza ofertę włączenia się w siec powiązań ze światem Zachodu i pójdzie drogą modernizacji i demokratyzacji” obwieścił w niedzielę.

 

Oczywiście złośliwi – do których niestety i ja należę – mogą zapytać, a cóż pan panie prezydencie wypił, albo zażył, że tak nagle zmienia pan swój ton?

 

Rozumiem, że przeżywa pan „nagłe załamania pamięci” - jak w czasie przesłuchania w procesie z Wojciechem Sumlińskim, ale proszę nie projektować tej przypadłości na całą polską populację.

 

My jednak pamiętamy pańskie umizgi wobec prezydenta Putina, pańskie kpiny z „rusofobów”. Myśli pan, ze można tak miękko skakać pomiędzy przeciwstawnymi poglądami?

 

Zostawmy jednak panów Tuska i Komorowskiego, oni kiedyś – choć Polska od wieków słynie z bezkarności karmazynów - być może odpowiedzą za swoje działania.

 

Wiosna płata im coraz mocniejsze figle, oto bowiem 8 kwietnia będziemy mieli premierę książki znanego niemieckiego dziennikarza śledczego Juergena Rotha „ Zamknięte akta S” opowiadającej o katastrofie smoleńskiej w kontekście późniejszych działań administracji Putina i jego wojny z Ukrainą.

 

Roth, którego znam jako człowieka statecznego i odpowiedzialnego za słowa, przedstawi nowe fakty, między innymi te, które wypływają z akt niemieckich służb specjalnych.

 

„Katastrofa” na kartach jego nowej książki, jawi się zupełnie inaczej niż w ustaleniach komisji Anodiny – Millera.

 

Więcej nie mogę pisać, bo byłoby to nieuczciwe wobec Juergena...to w końcu on wykonał pracę, jakiej nie udało się przeprowadzić polskim dziennikarzom. Może właśnie dlatego, że nie jest z Polski udało mu się dotrzeć do źródeł, jakie przed nami były zamknięte.

 

W tym kontekście – znów muszę tu wspomnieć panów Tuska i Komorowskiego – trudniej będzie wykonać efektowny skok przez barykadę. Jak tu bowiem rozwodnić sytuację, ośmieszyć „sektę smoleńską” i samemu zawłaszczyć wyłażącą, jak szydło z żyrandola, prawdę?

 

Pewnie całe sztaby znękanych propagandystów głowią się teraz nad takim łamańcem.

 
Czytaj oryginalny artykuł na Stefczyk.info


 

Zaloguj się, by uzyskać dostęp do unikatowych treści oraz cotygodniowego newslettera z informacjami na temat najnowszego wydania

Zarejestruj się | Zapomniałem hasła