Witold Pilecki i gen. Jaruzelski. Różnica tych życiorysów krzyczy

opublikowano: 25 maja 2014
Witold Pilecki i gen. Jaruzelski. Różnica tych życiorysów krzyczy lupa lupa
fot. PAP/ Radek Pietruszka

Prof. Wojciech Roszkowski, historyk i europoseł o tym, dlaczego żałuje, że nigdy nie doszło do skazania Jaruzelskiego za jego zbrodnie.

Jak generała oceni historia? Trudno powiedzieć, ale można przypuszczać, że ocena jego życiorysu będzie zależała w dużej mierze od życiorysów ludzi, którzy będą tej oceny dokonywać, ich zależności od systemu, w którym generał działał. W swojej własnej ocenie staram się opierać na faktach, na dostępnych źródłach. Łatwo wyliczyć „dokonania” generała między końcem drugiej wojny światowej a 1989 rokiem. Oceniam te „dokonania” negatywnie. Nikt nie musiał pozostać w wojsku z takim życiorysem po 1945 roku i robić tam taką kariery. Zawsze starał się zadowolić moskiewskich mocodawców, podległe mu jednostki LWP brały w 1968 roku udział w tłumieniu Praskiej Wiosny przez siły Układu Warszawskiego w ramach operacji Dunaj

— mówi historyk.

Z tego, że w 1989 roku zgodził się na Okrągły Stół i porozumienie z opozycją, nie robiłbym cnoty. Nie miał bowiem wyjścia i na dodatek zapewnił przy okazji ludziom komunistycznego systemu miękkie lądowanie. Oceniając generała należy zawsze pamiętać, czym był PRL. Dlatego żałuje, że nigdy nie doszło do skazania go te wszystkie zbrodnie. Wyrok sądu dla generała byłby oczyszczający, rodzajem katharsis. Symbolem, że sąd niepodległej RP jest w stanie cenić działania człowieka, polityczne działania, które pociągnęły za sobą konkretne skutki dla konkretnych ludzi. Od utraty pracy po śmierć. Nie widzę za to powodów, by dyskutować o miejscu pochówku dla generała. Jego miejsce jest na wojskowych Powązkach

— ciągnie prof. Roszkowski.

Ciekawe i symboliczne jest też to, że śmierć generała zbiegła się z rocznicą śmierci rotmistrza Witolda Pileckiego. Wprawdzie to Bierut i Cyrankiewicz odpowiadają za śmierć Pileckiego, ale różnica tych życiorysów – Jaruzelskiego i Pileckiego – wręcz krzyczy. Jaruzelski był antybohaterem przez większą cześć swojego życia. Do samego końca upierał się przy swoim, odmawiał refleksji nad własnymi czynami. W 2005 r. pojechał do Rosji i był tam fetowany. Mówił wtedy w takim samym duchu jak w czasachPRL’u. Był niereformowalny

— podkreśla historyk.

 

Ryb/ wPolityce.pl



 

Zaloguj się, by uzyskać dostęp do unikatowych treści oraz cotygodniowego newslettera z informacjami na temat najnowszego wydania

Zarejestruj się | Zapomniałem hasła