Wkręcona w niby-lokatę

opublikowano: 2 lutego 2014

- Mówią, że z bankiem nie wygrasz. Ja wygrałam. Może jeszcze przegram, bo dali mi do podpisania klauzulę poufności z groźbą procesu, jeśli puszczę parę z ust. Ale mnie korci. Było tak… - na łamach nowego numeru „wSieci” znana dziennikarka Maria Wiernikowska opowiada o wojnie z oszukańczym bankiem. 

- Koleżanka mi poradziła, żebym poszła do znanej firmy doradców finansowych (nazwijmy ją tu Dobra Rada albo lepiej po angielsku, tak światowo będzie, Good Advice), a oni mi powiedzą, co zrobić
z pieniędzmi. (…)Wyszłam po godzinie zadowolona, że moje finanse są w dobrych rękach. Zobowiązuję się do odkładania małej sumki przez kilka lat, a w zamian za to moje oszczędności lądują na wysoko oprocentowanej lokacie. Co prawda na trzy miesiące, więc ten piękny procent trzeba podzielić na cztery, ale tego dopiero nauczę się później – wspomina początki historii Maria Wiernikowska.

Dziennikarka nawiązuje do „współpracy” z doradcą biura, który z każdą wizytą miał dla niej „jeszcze lepszą formułę oszczędzania”. Zaznacza: „On elegancko lokuje mój kapitał, a ja raz na trzy miesiące zacieram ręce, że na pewno mi znów urośnie. Do czasu. Bodaj za trzecim razem poprosiłam stanowczo o wykaz stanu moich kont. No i się zaczęło. (…)  Bo oto okazuje się (a nikt mi o tym nie mówił ani na piśmie palcem nie pokazał), że poliso-lokata, bo tak się to cudo nazywa, to pożyczka, jaką u mnie zaciąga ta firma, nie bank nawet, tylko jakaś jego antena, odprysk, wyrostek, niby-agencja ubezpieczeniowa, która jednak żadnego ubezpieczenia, żadnej polisy mi nie daje. I też za te pieniądze z mojej kieszeni wyjęte wcale nie musi mi nic zapłacić, bo nie gwarantuje zysku. Więcej: w niektórych umowach pojawia się zdanie, że mogę na końcu dostać mniej, niż wyłożyłam. Jedno jest pewne, że na dziś są to pieniądze stracone. Za rok też i za dwa lata… Swoje pieniądze mogę odzyskać dopiero po 15 latach (po 10 w lepszym razie), a do tego momentu to ja muszę im wkładać. A gdybym chciała/musiała je wyjąć, to płacę te właśnie „koszty likwidacji”. 100 proc. wkładu w pierwszym roku, 100 proc. w drugim, 90 proc. w trzecim…”.

Znana reporterka na wojnie z oszukańczym bankiem - w tę pułapkę wpadły już tysiące – pisze Maria Wiernikowska na łamach najnowszego numeru tygodnika „wSieci”, w sprzedaży od 3 lutego br., także w formie e-wydania. Tygodnik „wSieci” jest też dostępny w nowych, wygodnych  formatach EPUB, MOBI i PDF, które idealnie dopasowują się do urządzeń takich jak telefony, tablety  i czytniki e-booków. Szczegóły na http://www.wsieci.pl/e-wydanie.html.



 

Zaloguj się, by uzyskać dostęp do unikatowych treści oraz cotygodniowego newslettera z informacjami na temat najnowszego wydania

Zarejestruj się | Zapomniałem hasła