"wSieci": Olejnik pognana

opublikowano: 10 czerwca 2016
"wSieci": Olejnik pognana

Marcin Wikło o zwolnieniu Olejnik z "Radia Zet".

„Odejście Moniki Olejnik z Radia Zet to dla jednych rozstanie z legendą dziennikarstwa i koniec pewnej epoki w warszawskiej stacji. Nie brakuje jednak głosów, że to strategiczna i przemyślana decyzja nadawcy, który chce jakoś ułożyć sobie życie z nową władzą, a coraz bardziej zmanierowana publicystka rzadko kiedy potrafiła opanować alergiczną wręcz niechęć do PiS” — pisze na łamach „wSieci” Marcin Wikło, szukając odpowiedzi na przyczyny odejścia prezenterki ze stacji.

 

Jeden z radiowców z wieloletnim stażem przekonuje autora, że w radiu nic nie dzieje się bez gruntownych badań.

 

„Widocznie „Zetce” wyszło, że słuchaczom Olejnik już się znudziła” — przekonuje.

 

Jak pisze Wikło, świeżość ma przynieść Konrad Piasecki, 14 lat młodszy od dziennikarki, którą ma zastąpić.

 

„Przez kolegów z branży uznawany za zawsze świetnie przygotowanego do wywiadów, ale — co może mieć znaczenie — o wiele bardziej „przezroczystego” od Olejnik, która swych sympatii politycznych nigdy nie kryła” — zaznacza dziennikarz.

 

A co z pojawiającymi się sugestiami, według których Olejnik musiała odejść z powodu… nowej władzy?

 

„Teoria rynku reklamowego mówi, że zmiany polityczne, nawet tak radykalne jak obecnie zachodzące w Polsce, nie powinny mieć wpływu na prasę, telewizję ani rozgłośnie komercyjne. Praktyka jest jednak taka, że właśnie ci wydawcy i stacje są bardzo uzależnione od budżetów promocyjnych spółek kontrolowanych przez skarb państwa. Kiedy więc przez ostatnie lata Monika Olejnik atakowała PiS - czy to w Radiu Zet czy w TVN24 - strumień pieniędzy z firm zarządzanych przez koalicję PO-PSL płynął nieprzerwanie. Aż do jesieni ubiegłego roku, czyli zwycięstwa PiS. Teraz pieniędzy może być mniej, a podobno Monika Olejnik była wynagradzana naprawdę po gwiazdorsku” — pisze Wikło.

 

I dodaje:

 

„Jeden z menedżerów zajmujących się rynkiem reklam przyznaje jednak w rozmowie z nami, że o ile o Kuźniarze za chwilę nie będzie się pamiętać, o tyle pożegnanie „Zetki” z Moniką Olejnik jest dosyć niespodziewaną zmianą. Ale nie niewytłumaczalną. - To twardy biznes. Mówimy o wielomilionowych kwotach, które można zarobić, ale można też stracić. Nie ma sentymentów, nie ma miejsca na ckliwe rozmowy o merytoryce, nie ma ludzi niezastąpionych - dodaje. Powtarza też plotkę, że Radio Zet może być niebawem wystawione na sprzedaż. W takim przypadku pozbycie się kontrowersyjnej dziennikarki jest całkowicie zrozumiałe. Żadne jej zasługi nie są już warte tyle, ile może zaoferować potencjalny nabywca” — puentuje.

 

Całość artykułu na łamach „wSieci”, polecamy!



 

Zaloguj się, by uzyskać dostęp do unikatowych treści oraz cotygodniowego newslettera z informacjami na temat najnowszego wydania

Zarejestruj się | Zapomniałem hasła