"wSieci": Superwładca Rzepliński

opublikowano: 14 marca 2016
"wSieci": Superwładca Rzepliński lupa lupa

Polecamy tekst Stanisława Janeckiego!

SUPERWŁADCA RZEPLIŃSKI

Wyciek projektu orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego zasadnymi uczynił pytania o to, kto naprawdę przygotowuje wyroki TK kreującego się na arbitra wszystkich arbitrów – pisze Stanisław Janecki w nowym wydaniu tygodnika „wSieci”.

W artykule autor komentuje ostatnie posiedzenie Trybunału Konstytucyjnego. Pisze: 9 marca 2016 r. TK przyznał sobie status superwładzy, której faktycznie nie obowiązują art. 2 konstytucji — o demokratycznym państwie prawnym; art. 4.1 i 4.2 — o władzy zwierzchniej należącej do narodu (bezpośrednio bądź przez przedstawicieli); art. 7 — o działaniu na podstawie i w granicach prawa; oraz art. 10.1 — o ustroju RP opartym na podziale i równowadze władz.

Stanisław Janecki pisząc o wątpliwej jakości orzeczenia wskazuje, że TK działał niby bezpośrednio na podstawie konstytucji, choć faktycznie działał hybrydowo, czyli odwołując się także do ustaw, ale prawem kaduka. Andrzej Rzepliński stał się pierwszym opozycyjnym politykiem, co jest ewenementem na światową skalę. Żeby się ustawić w roli superwładzy, TK zastosował różne sztuczki, np. odwołując się bezpośrednio do konstytucji, a wręcz do jej niezwykle ogólnikowej preambuły. Ale sztuczki mają swoje słabości, bo jak np. wytłumaczyć posiedzenie Trybunału w 12-osobowym składzie na podstawie konstytucji, skoro w jej art. 194 mowa wyłącznie o składzie 15-osobowym. Jak wyjaśnić na gruncie ustawy zasadniczej składanie głosów odrębnych przez sędziów Julię Przyłębską i Piotra Pszczółkowskiego, skoro takie sprawy reguluje wyłącznie ustawa o TK? Takich sprzeczności jest wiele i one pokazują, że Trybunał działa nie tyle na mocy i w granicach obowiązującego w Polsce prawa, lecz czegoś w rodzaju paragrafu 22 ze słynnej powieści Josepha Hellera pod tym samym tytułem.

Publicysta „wSieci” komentuje, że działania TK zmuszą rząd, prezydenta i sejmową większość do odrzucenia orzeczenia Trybunału. To z kolei prowadzi do sytuacji patowej. Prezydent Andrzej Duda, rząd Beaty Szydło i sejmowa większość PiS muszą się liczyć z tym, że po posiedzeniu TK 8 i 9 marca 2016 r. oraz po przedstawieniu opinii Komisji Weneckiej będą pod jeszcze większym ostrzałem. Zostaną zorganizowane uliczne protesty w Polsce i rozgrywanie tej sprawy w UE, Radzie Europy oraz w relacjach międzypaństwowych. Reakcją będzie pewnie podjęcie prac nad rozwiązaniem sprawy Trybunału wiążącym się ze zmianą konstytucji, co mało realne, jednak robienie tego stanie się znakiem woli zakończenia kryzysu. Doraźnie pewnie zaczną się prace nad nową ustawą o TK, niewiążącą się ze zmianą konstytucji. Ale to wszystko oznacza jedynie wyciszanie konfliktu. Jego rozwiązaniem może być sugerowana przez Komisję Wenecką w drafcie opinii opcja zerowa i to chyba wariant nie do uniknięcia, choć czasochłonny. A do tego czasu będziemy skazani na zimną wojnę, czasem przechodzącą w gorącą.

Więcej w tygodniku „wSieci”, w sprzedaży od 14 marca br., także w formie e-wydania na http://www.wsieci.pl/e-wydanie.html.  



 

Zaloguj się, by uzyskać dostęp do unikatowych treści oraz cotygodniowego newslettera z informacjami na temat najnowszego wydania

Zarejestruj się | Zapomniałem hasła