"wSieci" ujawnia: Tupolew w pułapce

opublikowano: 26 lutego 2015
"wSieci" ujawnia: Tupolew w pułapce lupa lupa
smolenskzespol.sejm.gov.pl

Sprowadzili w pułapkę, mogą usłyszeć zarzuty... - pisze Marek Pyza.

Rosyjscy kontrolerzy naprowadzali załogę Tu-154M w taki sposób, aby maszyna lecąca w gęstej mgle nie trafiła w pas startowy. Miała się znaleźć pół kilometra przed nim. Wiele wskazuje na to, że w najbliższych tygodniach obsługa wieży usłyszy prokuratorskie zarzuty

– Marek Pyza pisze w tygodniku „wSieci” o najnowszych ustaleniach dotyczących katastrofy smoleńskiej.

To, że załoga nigdy nie była na kursie i ścieżce — wbrew temu, co wielokrotnie słyszała z wieży — wiemy od blisko pięciu lat. Teraz możemy już z całą pewnością stwierdzić, jak bardzo przyczynili się do tego kontrolerzy

– twierdzi Marek Pyza.

A to dzięki opublikowaniu przez prokuraturę opinii krakowskiego Instytutu Ekspertyz Sądowych, który analizował nagranie z magnetofonu znajdującego się 10 kwietnia na wieży kontrolnej. Możemy zsynchronizować wszystko, co się działo w smoleńskim baraku, w kokpicie Tu-154M, z dokładnymi momentami przelotów nad radiolatarniami i porównać komendy wydawane załogom wszystkich samolotów, które tego dnia miały wylądować w Smoleńsku.

Marek Pyza wyjaśnia, co wynika z najnowszych ustaleń:

Na pewno inne zachowanie kontrolerów w stosunku do pilotów tupolewa i iljuszyna dwukrotnie podchodzącego do Siewiernego kilkanaście minut wcześniej. […] Gdy wieża podała iłowi błędną informację o odległości trzech kilometrów, szybko ją poprawiła na dwa. Polakom podawano odległości według własnego widzimisię, bez żadnych korekt.

Dalej autor tekstu analizuje komendy wydawane pilotom tupolewa w momentach mijania poszczególnych radiolatarni. Wynika z nich, że piloci polskiego samolotu otrzymali bledną o 400 m informację o odległości od progu pasa startowego.

Czy to tego właśnie odcinka zabrakło, by się znaleźć w odpowiednim miejscu i mieć szanse na wylądowanie bądź planowane przez kpt. Protasiuka odejście na drugi krąg? Może właśnie o to chodziło?

– pyta Marek Pyza.

Polscy śledczy mają na to [postawienie zarzutów kontrolerom] jedynie półtora miesiąca, bo po pięciu latach wygaśnie termin przedawnienia czynu, o który chcieliby oskarżyć Rosjan

- wyjaśnia autor tekstu.

Decyzja zapadnie na dniach. Może też zależeć od dostarczonej przez zespół biegłych głównej opinii w śledztwie. Czy ten fakt cudownie zbiegnie się z piątą rocznicą katastrofy i ostatnią prostą kampanii prezydenckiej?

Możemy być pewni, że katastrofa smoleńska powróci w kampanii prezydenckiej, i to nie za sprawą tych, których o „granie trumnami” notorycznie oskarżały rządząca Polską ekipa oraz zaprzyjaźnione z nią media

-  twierdzi Marek Pyza i dodaje:

Obecny prezydent nie tylko rozpoczął już nagłe konsultacje w sprawie umiejscowienia pomnika poświęconego pamięci ofiar tragedii 10 kwietnia 2010 r., lecz weźmie także udział w koncercie organizowanym przez MON będącym jedną z głównych uroczystości rocznicowych. Będzie chciał się pokazać jako strażnik pamięci o ofiarach katastrofy i zatrzeć wszystkie swoje haniebne działania oraz wypowiedzi.

Więcej o ostatnich ustaleniach dotyczących katastrofy smoleńskiej na łamach „wSieci”, w sprzedaży od 23 lutego 2015 r., także w formie e-wydania na http://www.wsieci.pl/e-wydanie.html.

Zobacz także: "Sieci": Bez końca


 

Zaloguj się, by uzyskać dostęp do unikatowych treści oraz cotygodniowego newslettera z informacjami na temat najnowszego wydania

Zarejestruj się | Zapomniałem hasła